A z okazji zbliżającego się nowego roku, PIJANEGO SYLWESTRA!!!!!
Tylko grzecznie ;D
----------------
Minęły dwa miesiące za kilka dni święta Bożego Narodzenia, chłopaki prawdopodobnie nie wrócą na święta. Tak strasznie smutno mi się robiło, gdy tylko o tym pomyślałam. Dziś z przyjaciółką wybieramy się na zakupy świąteczne, czyli kupywanie prezentów. Wypiłam szybko moje kakałko, ubrałam się i wyszłam. Po kilku minutach byłyśmy już w pierwszym sklepie. Mimo, że chłopaków nie będzie to kupiłyśmy im prezenty. Po kilkugodzinnych zakupach miałyśmy już podarunki dla naszych przyjaciół i rodzin. Poszłyśmy do Starbucks`a, gdzie zamówiłyśmy Cappuccino. Przed dziewiętnastą wróciłam do domu. Jutro piątek i ostatni dzień szkoły, zaraz po nowym roku mamy egzaminy. Nie wiedziałam, czy się uczyć, bo to ma sprawdzić naszą wiedzę, zdobytą w tej szkole. Czas poprawiać oceny, bo chcę się koniecznie dostać do szkoły fotograficznej z świetnym świadectwem. Rano wstałam szybko z łóżka i musiałam się uwijać, bo było za dwadzieścia ósma. Szybko włożyłam ubrania, które były na krześle, zrobiłam jak zwykle lekki makijaż, umyłam zęby i spakowałam zeszyty. Zbiegłam do kuchni i wzięłam z koszyczka z owocami mandarynkę, którą skonsumowałam po drodze. Szybko wbiegłam do szkoły, na szczęście nie było jeszcze dzwonka. Udałam się pod klasę i przywitałam się z przyjaciółką buziakiem w policzek. Chwilę później, znajdywaliśmy się w klasie i rozpoczęła się lekcja angielskiego. Te kilka godzin do lunchu minęły całkiem szybko. Ustawiłyśmy się z Klaudią w kolejce, po obiad. Nagle wcisnęła się Kamila.
-Ej, nie zapomniałaś się przypadkiem?-zapytałam.
-Nie przecież sławne osoby ze szkoły zawsze mają pierwszeństwo.-odpowiedziała.
-Och, a chcesz pierwszeństwo jak będę obijać pudrowane pyski?
-Znów będziesz miała karę.
-Ujdzie, ujdzie, ale bynajmniej Ci pokażę, że ze mną nie warto zadzierać. Albo załatwimy to grzecznie i się wycofasz, albo obiję Ci ten twój śliczny pyszczek.-ostatnie zdanie powiedziałam tak słodko, że aż Klaudia się roześmiała.
-Zazdrościsz mi skarbie.
-Uwierz nie zazdrości Ci.-podszedł do mnie teraz już najprzystojniejszy chłopak ze szkoły. Nazywał się Nick. Był przewodniczącym szkoły jak i kapitanem naszej drużyny piłkarskiej ze szkoły. Każda laska, dałaby wszystko by się z nią umówił. Kamila odpuściła i odeszła.
-Dzięki Nick. Jakby nie ty miała by na święta mały prezent.-zaśmiałam się.
-Nie ma za co. Dobra lecę, chłopaki czekają.-powiedział i odszedł. Wzięłyśmy nasze tace z jedzeniem i usiadłyśmy do stolika, gdzie zawsze. Dosiadł się do nas Cameron.
-I jak tam biologia?-zapytał.
-Jakoś idzie.-powiedziałam gryząc marchewkę.
-Cameron, ty się o takie głupoty pytasz! Kurde, widziałam jak Nick patrzył na Ciebie Zuza!-zaczęła Klaudia. Uśmiechnęłam się i przeżułam warzywo.
-Coś ty, on jest przecież z Hannah.
-Nie jest! Zerwali dwa tygodnie temu! Dziewczyno, co ty taka nieobecna w szkolnych plotach?
-Nie wiem jakoś tak.-odpowiedziałam i powróciliśmy do jedzenia. Po szkole razem z moją przyjaciółką wybrałyśmy się do Starbucks`a. Zamówiłyśmy jak zawsze Cappuccino i pączka. Pijąc i konsumując rozmawiałyśmy. Nagle dosiadł się do Nas Nick. Zaczęliśmy z nim toczyć dyskusje, na temat balu zimowego. Odprowadziliśmy moją przyjaciółkę do domu, a następnie chłopak poszedł mnie odprowadzić. Gdy byliśmy pod domem, otwarłam drzwi, ale jeszcze stałam chwilę z Nickiem.
-Słuchaj, bo... Miałabyś ochotę gdzieś wyjść dzisiaj?-zapytał.
-Jasne, może być tak po osiemnastej?
-Oczywiście, wpadnę po Ciebie. Do zobaczenia.-pocałował mnie w policzek, a do ręki wcisnął mi niebieską karteczkę, otwarłam ją i zobaczyłam numer telefonu. Uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Od razu się przebrałam i pomogłam mamie w sprzątaniu mieszkania. Jutro już Wigilia, więc z mamą piekłyśmy ciasteczka. Moja sis nienawidziła sprzątania, dlatego się ulotniła do kina, za to mój braciszek jest na randce. Postanowiliśmy z rodzicami Harry`ego i chłopakiem mamy, by zrobić kolację świąteczną u nas. Gdy pierniki były upieczone, cały parter pachniał cynamonem. Ozdabiałam ciastka posypką, trochę podkradając. Ktoś zapukał do drzwi wejściowych. Czyżby to był Nick? Nie! Jest za wcześnie. Podeszłam do drzwi i otwarłam je. Zobaczyłam mojego ukochanego loczka. Wskoczyłam mu na szyję, a potem pocałowaliśmy się.
-Może wejdziecie do środka, a nie na zewnątrz okazywać sobie uczucia?-zapytała moja mama, na co się zaśmialiśmy i poszliśmy do kuchni. Moja rodzicielka zrobiła nam kakao.
-Mmmm, a co to..-powiedział Styles patrząc na ciasteczka, sięgając po jednego.
-Nie dzisiaj!-krzyknęłam i uderzyłam go w rękę.
-Ała!-powiedział i się zaczął śmiać. Postanowiliśmy pójść nacieszyć się sobą do mojego pokoju. Wzięliśmy ciepły napój i skierowaliśmy się na drugie piętro. Położyliśmy się na pół leżąco i rozmawialiśmy.
-Czemu przyjechaliście?
-Menadżerowi zrobiło się smutno, że nie będziemy na Święta u swoich rodzin, dlatego odwołał dwa koncerty. A co źle, że jestem?-zapytał, patrząc znacząco.
-Super jest! Tak bardzo tęskniłam!-powiedziałam i rzuciłam się na niego.On zaczął się śmiać i kazał uważać na kakao, które trzymał w ręce. Odłożył je i utonęliśmy w pocałunku. Zaczął dzwonić mi budzik. Kurde, zapomniałam, ze spotykam się z Nickiem.
-Kochanie, podałbyś mi telefon?-zapytałam, a brunet podał mi urządzenie.
-Do kogo piszesz?-zapytał.
-Do Nicka, dziś mieliśmy się spotkać.-odpowiedziałam i wystukałam na klawiaturze odwołanie spotkania i że przepraszam. Styles spojrzał na mnie ponownie z znaczącą miną.
-Oj skarbie, to tylko kolega.
-Tylko kolega? Spotykacie się sam na sam, kotuś.-zaczął głaskać mnie po policzku.
-Nie będziesz zły,jeżeli spotkam się z nim kiedykolwiek?
-Nie, bo Ci ufam.-powiedział i zbliżył nasze usta do siebie. Do pokoju wparował mój brat. Zaczął witać się z Harry`m, a potem wypytywałam go o randkę, stwierdził, że było genialnie. Cieszyłam się, że jest szczęśliwy. Po kilku minutach wyszedł i znów zostaliśmy sami. Wylądowałam pod nim, całował zachłannie, ale czule. Uwielbiałam jak to robił. Po kilku minutach, postanowiliśmy wyjść na spacer. Ubrałam się dosyć letnio, bo śniegu nie było, a temperatura wynosiła powyżej 8 stopni. Trzymając się za ręce szliśmy chodnikiem, a następnie przez mały lasek do naszego miejsca. Usiedliśmy na połamanym drzewie jak wtedy kiedy się pogodziliśmy. Siedziałam mu na kolanach i słuchaliśmy ciszy, nagle mój chłopak ją przerwał.
-Pamiętasz, jak tu pierwszy raz się pocałowaliśmy?
-Taak,pamiętam.-powiedziałam śmiejąc się.
-Się nie śmiej, dla mnie to było poważne. Wtedy chciałem Ci pokazać co do Ciebie czuje, a ty chciałaś iść do domu.
-Oj tam, ważne że jesteśmy razem i nikt nas nie rozłączy.-gdy to powiedziałam Styles złączył nasze usta.
***
Rano obudziłam się po dziesiątej. Zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu siedziała w kuchni mama Harry`ego i Gemma.Z salonu dochodził głos, mojego brata i Liam`a. Szybko skierowałam się do pomieszczenia i wskoczyłam na mojego przyszłego brata. Zaczęłam się z nim wygłupiać. Poszłam się przebrać i wróciłam do kuchni, gdzie zaczęłam konsumować moje śniadanie. Przy tym cały czas z Gemmą nawijałam. Postanowiłyśmy pojechać se na wycieczkę rowerową. Poszłam się przebrać i po kilku minutach już jechałyśmy po ulicach. Śmiałyśmy się i krzyczałyśmy wesołych świąt. Wstąpiłyśmy do Starbucks`a. Zamówiłyśmy sobie świąteczną kawę i rozmawiałyśmy.
-Jak z Hazzą?-zapytała popijając gorący napój.
-A super, trochę się boję o to, że przez sławę jakoś tak zgaśnie ta iskierka.
-Oj tam, nie bój się! On nie jest taki głupi, kocha tylko Ciebie.
-No mam taką nadzieję. A jak z Liam`em?
-Genialnie. Super nam jest w związku, no i całkiem poważne.
Jeszcze chwilę posiedziałyśmy i ruszyłyśmy w dalszą drogę. Po godzince jazdy wróciłyśmy do mojego domu i zaczęłyśmy pomagać naszym mamą. Chłopak mojej mamy i chłopak mamy Harry`ego pojechali po choinkę, którą będziemy stroić. Trochę późno, no ale... Po godzince wrócili zmachani,na co razem z Gemmą wybuchłyśmy śmiechem. Ustawili sosnę i poszłyśmy z moją siostrą po ozdoby. Dwadzieścia minut zajęło nam ozdabianie iglaka.
-Ej, a gwiazda?-krzyknęła Gemma.
-Ja to załatwię.-odezwał się Harry.-Kochanie, wskakuj na barana!-rozkazał mi, a ja to zrobiłam. Mój brat podał mi gwiazdkę, natomiast ja ją założyłam. Liam zrobił nam zdjęcie, a ja potem zeszłam z bark mojego chłopaka. Razem z siostrą Styles`a i moją siostrą zaczęłyśmy szykować stół. Będzie nas dziesięciu, więc trochę nam to zajęło. Później poszłam się przebrać, w coś eleganckiego i odpowiedniego do kolacji. Dziwnie się czułam, bo Harry to mój chłopak, a już mamy wspólne święta, takie rodzinne. W sumie to super, ale no... Zniosłam moje prezenty i dałam je pod choinkę. Mam nadzieję, że wszyscy się ucieszą. Gdy wszyscy ponownie się zebrali, usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Było cudownie, rodzinnie i jak zawsze sobie to wyobrażałam. Po kolacji, przyszła pora na prezenty. Każdy dostał swoja paczkę. Harry podszedł do mnie i kazał iść do przedpokoju.
-Kochanie, te święta są najlepsze jakie kiedykolwiek miałem. Strasznie się cieszę, że nasze rodziny są aż tak zżyte. Kocham Cię i dlatego chciałbym Ci podarować ten oto prezent.-powiedział i wyjął z kieszeni niewielkie pudełeczko. Otworzył je i zobaczyłam przepiękny pierścionek.
-Kochanie, ale on musiał kosztować.
-Nic nie kosztuje, więcej niż twoja miłość.-odpowiedział i założył mi na palec pierścionek. Uwiesiłam się mu na szyi i pocałowałam. Podziękowałam i szybko pobiegłam do mojego pokoju, po prezent dla Harry`ego. Dałam mu świątecznie zapakowane pudełko, które otworzył. Zawsze marzył o takiej skórzanej bransoletce.
-Masz szczęście, że jej sobie jeszcze nie kupiłem skarbie.Cudna. Dziękuję.-powiedział i pocałował mnie namiętnie. Wróciliśmy do naszych rodzin i wspólnie śpiewaliśmy kolędy.