wtorek, 24 grudnia 2013

26.Christmas Time!

Heheszkyy! No to śniegu nie ma, ale jest notka. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzę Wam dużo zdrowia, szczęścia, uśmiechu na twarzy jak i sukcesów. Directionerką spotkania One Direction, oraz innym wiernym fanom spotkania swoich idoli. Uważajcie, by Horan Wam nie zjadł całej kolacji! ;D No dziś Nasz kochany Tommo kończy 22 lata, staruszek ;c Ale on jest forever young i zawsze będzie dla nas dziewiętnastolatkiem z X Factor. Wszystkiego Naj Lou, byś się z Harry`m w końcu ujawnili! ♥
A z okazji zbliżającego się nowego roku, PIJANEGO SYLWESTRA!!!!!
Tylko grzecznie ;D

----------------

Minęły dwa miesiące za kilka dni święta Bożego Narodzenia, chłopaki prawdopodobnie nie wrócą na święta. Tak strasznie smutno mi się robiło, gdy tylko o tym pomyślałam. Dziś z przyjaciółką wybieramy się na zakupy świąteczne, czyli kupywanie prezentów. Wypiłam szybko moje kakałko, ubrałam się i wyszłam. Po kilku minutach byłyśmy już w pierwszym sklepie. Mimo, że chłopaków nie będzie to kupiłyśmy im prezenty. Po kilkugodzinnych zakupach miałyśmy już podarunki dla naszych przyjaciół i rodzin. Poszłyśmy do Starbucks`a, gdzie zamówiłyśmy Cappuccino. Przed dziewiętnastą wróciłam do domu. Jutro piątek i ostatni dzień szkoły, zaraz po nowym roku mamy egzaminy. Nie wiedziałam, czy się uczyć, bo to ma sprawdzić naszą wiedzę, zdobytą w tej szkole. Czas poprawiać oceny, bo chcę się koniecznie dostać do szkoły fotograficznej z świetnym świadectwem. Rano wstałam szybko z łóżka i musiałam się uwijać, bo było za dwadzieścia ósma. Szybko włożyłam ubrania, które były na krześle, zrobiłam jak zwykle lekki makijaż, umyłam zęby i spakowałam zeszyty. Zbiegłam do kuchni i wzięłam z koszyczka z owocami mandarynkę, którą skonsumowałam po drodze. Szybko wbiegłam do szkoły, na szczęście nie było jeszcze dzwonka. Udałam się pod klasę i przywitałam się z przyjaciółką buziakiem w policzek. Chwilę później, znajdywaliśmy się w klasie i rozpoczęła się lekcja angielskiego. Te kilka godzin do lunchu minęły całkiem szybko. Ustawiłyśmy się z Klaudią w kolejce, po obiad. Nagle wcisnęła się Kamila.
-Ej, nie zapomniałaś się przypadkiem?-zapytałam.
-Nie przecież sławne osoby ze szkoły zawsze mają pierwszeństwo.-odpowiedziała.
-Och, a chcesz pierwszeństwo jak będę obijać pudrowane pyski?
-Znów będziesz miała karę.
-Ujdzie, ujdzie, ale bynajmniej Ci pokażę, że ze mną nie warto zadzierać. Albo załatwimy to grzecznie i się wycofasz, albo obiję Ci ten twój śliczny pyszczek.-ostatnie zdanie powiedziałam tak słodko, że aż Klaudia się roześmiała.
-Zazdrościsz mi skarbie.
-Uwierz nie zazdrości Ci.-podszedł do mnie teraz już najprzystojniejszy chłopak ze szkoły. Nazywał się Nick. Był przewodniczącym szkoły jak i kapitanem naszej drużyny piłkarskiej ze szkoły. Każda laska, dałaby wszystko by się z nią umówił. Kamila odpuściła i odeszła.
-Dzięki Nick. Jakby nie ty miała by na święta mały prezent.-zaśmiałam się.
-Nie ma za co. Dobra lecę, chłopaki czekają.-powiedział i odszedł. Wzięłyśmy nasze tace z jedzeniem i usiadłyśmy do stolika, gdzie zawsze. Dosiadł się do nas Cameron.
-I jak tam biologia?-zapytał.
-Jakoś idzie.-powiedziałam gryząc marchewkę.
-Cameron, ty się o takie głupoty pytasz! Kurde, widziałam jak Nick patrzył na Ciebie Zuza!-zaczęła Klaudia. Uśmiechnęłam się i przeżułam warzywo.
-Coś ty, on jest przecież z Hannah.
-Nie jest! Zerwali dwa tygodnie temu! Dziewczyno, co ty taka nieobecna w szkolnych plotach?
-Nie wiem jakoś tak.-odpowiedziałam i powróciliśmy do jedzenia. Po szkole razem z moją przyjaciółką wybrałyśmy się do Starbucks`a. Zamówiłyśmy jak zawsze Cappuccino i pączka. Pijąc i konsumując rozmawiałyśmy. Nagle dosiadł się do Nas Nick. Zaczęliśmy z nim toczyć dyskusje, na temat balu zimowego. Odprowadziliśmy moją przyjaciółkę do domu, a następnie chłopak poszedł mnie odprowadzić. Gdy byliśmy pod domem, otwarłam drzwi, ale jeszcze stałam chwilę z Nickiem.
-Słuchaj, bo... Miałabyś ochotę gdzieś wyjść dzisiaj?-zapytał.
-Jasne, może być tak po osiemnastej?
-Oczywiście, wpadnę po Ciebie. Do zobaczenia.-pocałował mnie w policzek, a do ręki wcisnął mi niebieską karteczkę, otwarłam ją i zobaczyłam numer telefonu. Uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Od razu się przebrałam i pomogłam mamie w sprzątaniu mieszkania. Jutro już Wigilia, więc z mamą piekłyśmy ciasteczka. Moja sis nienawidziła sprzątania, dlatego się ulotniła do kina, za to mój braciszek jest na randce. Postanowiliśmy z rodzicami Harry`ego i chłopakiem mamy, by zrobić kolację świąteczną u nas. Gdy pierniki były upieczone, cały parter pachniał cynamonem. Ozdabiałam ciastka posypką, trochę podkradając. Ktoś zapukał do drzwi wejściowych. Czyżby to był Nick? Nie! Jest za wcześnie. Podeszłam do drzwi i otwarłam je. Zobaczyłam mojego ukochanego loczka. Wskoczyłam mu na szyję, a potem pocałowaliśmy się.
-Może wejdziecie do środka, a nie na zewnątrz okazywać sobie uczucia?-zapytała moja mama, na co się zaśmialiśmy i poszliśmy do kuchni. Moja rodzicielka zrobiła nam kakao.
-Mmmm, a co to..-powiedział Styles patrząc na ciasteczka, sięgając po jednego.
-Nie dzisiaj!-krzyknęłam i uderzyłam go w rękę.
-Ała!-powiedział i się zaczął śmiać. Postanowiliśmy pójść nacieszyć się sobą do mojego pokoju. Wzięliśmy ciepły napój i skierowaliśmy się na drugie piętro. Położyliśmy się na pół leżąco i rozmawialiśmy.
-Czemu przyjechaliście?
-Menadżerowi zrobiło się smutno, że nie będziemy na Święta u swoich rodzin, dlatego odwołał dwa koncerty. A co źle, że jestem?-zapytał, patrząc znacząco.
-Super jest! Tak bardzo tęskniłam!-powiedziałam i rzuciłam się na niego.On zaczął się śmiać i kazał uważać na kakao, które trzymał w ręce. Odłożył je i utonęliśmy w pocałunku. Zaczął dzwonić mi budzik. Kurde, zapomniałam, ze spotykam się z Nickiem.
-Kochanie, podałbyś mi telefon?-zapytałam, a brunet podał mi urządzenie.
-Do kogo piszesz?-zapytał.
-Do Nicka, dziś mieliśmy się spotkać.-odpowiedziałam i wystukałam na klawiaturze odwołanie spotkania i że przepraszam. Styles spojrzał na mnie ponownie z znaczącą miną.
-Oj skarbie, to tylko kolega.
-Tylko kolega? Spotykacie się sam na sam, kotuś.-zaczął głaskać mnie po policzku.
-Nie będziesz zły,jeżeli spotkam się z nim kiedykolwiek?
-Nie, bo Ci ufam.-powiedział i zbliżył nasze usta do siebie. Do pokoju wparował mój brat. Zaczął witać się z Harry`m, a potem wypytywałam go o randkę, stwierdził, że było genialnie. Cieszyłam się, że jest szczęśliwy. Po kilku minutach wyszedł i znów zostaliśmy sami. Wylądowałam pod nim, całował zachłannie, ale czule. Uwielbiałam jak to robił. Po kilku minutach, postanowiliśmy wyjść na spacer. Ubrałam się dosyć letnio, bo śniegu nie było, a temperatura wynosiła powyżej 8 stopni. Trzymając się za ręce szliśmy chodnikiem, a następnie przez mały lasek do naszego miejsca. Usiedliśmy na połamanym drzewie jak wtedy kiedy się pogodziliśmy. Siedziałam mu na kolanach i słuchaliśmy ciszy, nagle mój chłopak ją przerwał.
-Pamiętasz, jak tu pierwszy raz się pocałowaliśmy?
-Taak,pamiętam.-powiedziałam śmiejąc się.
-Się nie śmiej, dla mnie to było poważne. Wtedy chciałem Ci pokazać co do Ciebie czuje, a ty chciałaś iść do domu.
-Oj tam, ważne że jesteśmy razem i nikt nas nie rozłączy.-gdy to powiedziałam Styles złączył nasze usta.

***

Rano obudziłam się po dziesiątej. Zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu siedziała w kuchni mama Harry`ego i Gemma.Z salonu dochodził głos, mojego brata i Liam`a. Szybko skierowałam się do pomieszczenia i wskoczyłam na mojego przyszłego brata. Zaczęłam się z nim wygłupiać. Poszłam się przebrać i wróciłam do kuchni, gdzie zaczęłam konsumować moje śniadanie. Przy tym cały czas z Gemmą nawijałam. Postanowiłyśmy pojechać se na wycieczkę rowerową. Poszłam się przebrać i po kilku minutach już jechałyśmy po ulicach. Śmiałyśmy się i krzyczałyśmy wesołych świąt. Wstąpiłyśmy do Starbucks`a. Zamówiłyśmy sobie świąteczną kawę i rozmawiałyśmy.
-Jak z Hazzą?-zapytała popijając gorący napój.
-A super, trochę się boję o to, że przez sławę jakoś tak zgaśnie ta iskierka.
-Oj tam, nie bój się! On nie jest taki głupi, kocha tylko Ciebie.
-No mam taką nadzieję. A jak z Liam`em?
-Genialnie. Super nam jest w związku, no i całkiem poważne.
Jeszcze chwilę posiedziałyśmy i ruszyłyśmy w dalszą drogę. Po godzince jazdy wróciłyśmy do mojego domu i zaczęłyśmy pomagać naszym mamą.  Chłopak mojej mamy i chłopak mamy Harry`ego pojechali po choinkę, którą będziemy stroić. Trochę późno, no ale... Po godzince wrócili zmachani,na co razem z Gemmą wybuchłyśmy śmiechem. Ustawili sosnę i poszłyśmy z moją siostrą po ozdoby. Dwadzieścia minut zajęło nam ozdabianie iglaka.
-Ej, a gwiazda?-krzyknęła Gemma.
-Ja to załatwię.-odezwał się Harry.-Kochanie, wskakuj na barana!-rozkazał mi, a ja to zrobiłam. Mój brat podał mi gwiazdkę, natomiast ja ją założyłam. Liam zrobił nam zdjęcie, a ja potem zeszłam z bark mojego chłopaka. Razem z siostrą Styles`a i moją siostrą zaczęłyśmy szykować stół. Będzie nas dziesięciu, więc trochę nam to zajęło. Później poszłam się przebrać, w coś eleganckiego i odpowiedniego do kolacji. Dziwnie się czułam, bo Harry to mój chłopak, a już mamy wspólne święta, takie rodzinne. W sumie to super, ale no... Zniosłam moje prezenty i dałam je pod choinkę. Mam nadzieję, że wszyscy się ucieszą. Gdy wszyscy ponownie się zebrali, usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Było cudownie, rodzinnie i jak zawsze sobie to wyobrażałam. Po kolacji, przyszła pora na prezenty. Każdy dostał swoja paczkę. Harry podszedł do mnie i kazał iść do przedpokoju.
-Kochanie, te święta są najlepsze jakie kiedykolwiek miałem. Strasznie się cieszę, że nasze rodziny są aż tak zżyte. Kocham Cię i dlatego chciałbym Ci podarować ten oto prezent.-powiedział i wyjął z kieszeni niewielkie pudełeczko. Otworzył je i zobaczyłam przepiękny pierścionek.
-Kochanie, ale on musiał kosztować.
-Nic nie kosztuje, więcej niż twoja miłość.-odpowiedział i założył mi na palec pierścionek. Uwiesiłam się mu na szyi i pocałowałam. Podziękowałam i szybko pobiegłam do mojego pokoju, po prezent dla Harry`ego. Dałam mu świątecznie zapakowane pudełko, które otworzył. Zawsze marzył o takiej skórzanej bransoletce.
-Masz szczęście, że jej sobie jeszcze nie kupiłem skarbie.Cudna. Dziękuję.-powiedział i pocałował mnie namiętnie. Wróciliśmy do naszych rodzin i wspólnie śpiewaliśmy kolędy.




sobota, 16 listopada 2013

25.Story of my life ♥

A no niespodzianka! Napisałam z trudem rozdział, bo pomysłu nie miałam, ważne że jest. Planuję następny dopiero kiedy spadnie śnieg, bo zawsze gdy widzę spadające płatki mam wenę. Zobaczymy jak mi wyjdzie. Wiem, ze krótki no ale.. Przepraszam. Wyszła nowa piosenka chłopaków i jest idealna! ♥ Słucham jej 24h i nie umiem przestać jej nucić. teledysk jest genialny i piękny. Płaczę za każdym razem kiedy go widzę, choć długo jest w sieci i pokazywany w telewizji. ♥ Pozderki ;)

---------------                                                      



                                                             Z*U*Z*A

Wróciliśmy do stolika gdzie wszyscy siedzieli. Kochałam to jak wszyscy byliśmy razem,wygłupialiśmy się, gadaliśmy. Strasznie tęskniłam za tymi wariatami, a teraz to dopiero nie będziemy się widywać. Płyta, trasa, wywiady...Dziś mieliśmy zrobić sobie wieczór filmowy u Louis`a, więc po 18 rozeszliśmy się do swoich domów. W moim pokoju od razu do torby włożyłam piżamkę, kosmetyki, portfel i telefon. Harry miał przyjść do mnie trochę wcześniej. Posprzątałam mój pokój i udałam się na dół do kuchni by zrobić kakałko. Ktoś zapukał do drzwi, pewnie to Harry. Otworzyłam i zobaczyłam loczka. Wpuściłam go, a on się rozebrał. Usiedliśmy w kuchni czekając na ciepłe mleko. Chłopak podszedł do mnie i przycisnął do szafki, a następnie wbił się w moje usta. Kochałam smak jego warg. Zajmując się sobą nawet nie zauważyliśmy, że mleko już wrze i wypływa z garnka.
-Bożee!-krzyknęłam czując na ręce gorące mleko. Syknęłam z bólu, a Styles pobiegł po apteczkę. Wyłączyłam mleko i wlałam je do dwóch kubków. Wrócił loczek i opatrzył moją rękę. Pocałował i przytulił mnie. Chłopak wsypał kakałko do kubków i zamieszał. Poszliśmy do mojego pokoju, gdzie w postawie pół leżącej piliśmy ciepłą mieszankę, wtuleni w siebie.
-Brakuje mi takich chwil.-stwierdził po chwili.
-Mi też. A teraz Ciebie nie będę widywać wcale.
-Będę starał się przyjeżdżać kiedy tylko będę miał wolne.
-Obiecujesz?
-Obiecuję kotku.-pocałował mnie w czoło. -O której musimy być u Lou?
-O 20, mamy jeszcze dwie godziny.-uśmiechnęłam się i wtuliłam w chłopaka.
-Hmm... To co robimy?-zapytał odkładając nasze kubki.
-A nie wiem.-odpowiedziałam, a on wbił się w moje usta, całując namiętnie.

                                                   K*L*A*U*D*I*A

W domu szybko się przyszykowałam i spakowałam, a potem skierowałam się w stronę domu Louisa. Oczywiście ja musiałam być zawsze jako ostatnia. Rozebrałam kurtkę i buty, a następnie przywitałam się z znajomymi. Usiadłam obok Nialla i przytuliłam się do niego.
-Rzygam tęczą, sram cukrem.-skomentował Louis.
-Zobaczymy jak przyjdzie El.-odezwał się blondyn pokazując język. Po godzinie byliśmy w komplecie. Przebrani w piżamy i owinięci w koce oglądaliśmy jakiś horror. Wtulona w mojego mężczyznę oglądałam z prawie przymkniętymi oczami film. Nie dlatego, że chciało mi się spać, tylko by nie patrzeć na niektóre obrzydliwe momenty. Czasami podskoczyłam ze strachu, ale zawsze uspokajał mnie Horan całując w usta. Po 22 zamówiliśmy PIZZĘ, bo zgłodnieliśmy. Oglądając dalej film jakoś tak dalej się bałam. Siedziałam wtulona w koc, cała skulona i oglądałam. Siedziałam przy oknie, tak jak dziewczyna kryjąca się przed mordercą w scenie. Gdy zabójca popatrzył przez okno i zobaczył swoją ofiarę, nagle ktoś zapukał na okno. Cała podskoczyłam i krzyknęłam, a chłopaki zaczęli się ze mnie śmiać. Był to dostawca pizzy. Oczywiście Lou miał zepsuty dzwonek do drzwi i mężczyzna nie miał jak powiadomić że przyjechał. Zapłaciliśmy naszą składką i wzięliśmy się za konsumowanie. Do godziny 3 rano oglądaliśmy dwa filmy, padałam na twarz. Wzięłam poduszkę i kołdrę i położyłam się w wygodnym miejscu na ziemi, no oczywiście na podłodze były rozłożone materace. Poczułam na swoich biodrach dotyk. obróciłam się i był to jak nikt inny tylko Niall. Pocałowałam go i wtuliłam w jego ciepłe ciało.Tak zasnęłam.


                                                          H*A*R*R*Y

Niall i Klaudia jak ślicznie wyglądają jak śpią razem, że aż zrobiłem im zdjęcie i wrzuciłem na Twittera z dopiskiem: "Zakochane miśki sobie śpią. Zabiją mnie jutro, ale no kolorowych ;*". Odłożyłem telefon i usiadłem po turecku naprzeciwko mojej dziewczyny. Wziąłem jej nogi i ułożyłem wokół moich bioder. Przytuliła się do mnie i lekko musnęła moją szyję. Przyciągnąłem ją bardziej do siebie i mocniej przytuliłem. Gdy zorientowaliśmy się, że Lou i Elka całują się tam w kącie, położyliśmy się. Okryłem nas jedną kołdrą i przytuliłem Zuzę do siebie, całując ją namiętnie. Będzie mi jej brakować. Prawie dwa miesiące bez niej, no ale w Święta się zobaczymy i to mnie cieszy. Teraz napawam się miesiącem,który spędzimy ze sobą. Tylko znów przyzwyczaimy się do siebie i będzie trudno się rozstać. Mamy podpisaną umowę z Modest`em. Dzięki nim być może będziemy bardziej rozpoznawalni. Rano obudziłem się i z nudów podziwiałem moją śpiącą królewnę. Była taka słodka jak spała, no i nie tylko jak śpi. Chciałbym zabrać ją w trasę, ale nie może, bo ma szkołę. Zacząłem bawić się jej włosami i widocznie ją obudziłem, bo lekko otwierała oczy. gdy zobaczyłem zielono-niebieskie tęczówki na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Już nie długo i będziemy mieli rocznicę. Pocałowałem ją na dzień dobry i przytuliłem, wiem, wiem... Ohyda, rzygacie tęczą, sracie cukrem... No ale kocham ją i nie będę jej widział tyle. Jakoś z nią jest wszystko łatwe. Gdy wszyscy się zbudzili, dziewczyny zrobiły śniadanie i wszyscy je później skonsumowaliśmy. Ogarnęliśmy się i spędziliśmy czas do 13, potem każdy rozszedł się do swojego domu. Na godzinę szesnastą jestem umówiony z moją blond księżniczką na spacer i gorącą czekoladę w Starbucks. Przyszedłem do domu i przywitałem się z mamą. Rozmawiałem z nią o wszystkim.O sławie, Zuzi, o naszej rodzinie itp. Rodzicielka ostrzegała mnie przez tym by mi nie odbiło od sławy i bym nie ranił osób potem na około. Najbardziej mam dbać o relacje z rodziną, moja dziewczyną i znajomymi, a zwłaszcza przyjaciółmi.

piątek, 16 sierpnia 2013

24.I like you.

Ahaha... No to macie ten kolejny długo wyczekiwany rozdział. Jakoś mi nie wyszedł, bo nie miałam pomysłu. Może teraz będę się starać, więcej dodawać. No więc... Dziękuję za tyle wejść na bloga, bardzo mnie to cieszy. Oby Wam się spodobała notka, bo mi nie za bardzo...Trochę krótki,no ale ważne że jest ;) ♥
-------------------------------



*kilka miesięcy później*

                                                              H*A*R*R*Y


No tak... Tak smakuje sława. Miliony fanek, występy na żywo, album. W tym roku czeka Nas dużo pracy. Moja dziewczyna jest strasznie zazdrosna, ale zapewniam ją że nigdy jej nie zdradzę, czy opuszczę. Mamy już wrzesień 2011. Wyszedł już nasz pierwszy teledysk What Makes You Beautiful z bardzo dużym powodzeniem. Teraz ciężko pracujemy nad albumem Up All Night. Dziś ogłosiliśmy trasę koncertową po Wielkiej Brytanii, która rozpocznie się w grudniu i będzie trwała miesiąc. Wróciliśmy do naszego domu Direction. Tak, tak mieszkamy razem w Londynie, w jednym domu. Dziś chcę zrobić niespodziankę Zuzce. Ostatnio nie miałem dla niej czasu i muszę ją jakoś przeprosić. Mam nadzieję, że wystarczy bukiet róż. Przebrałem się w coś bardziej wygodnego i udałem się do kwiaciarni. Zanim tam doszedłem zatrzymywało mnie dużo ludzi, bym podpisał plakat, czy za pozował do zdjęcia. Wszedłem do budynku i przy kasie zamówiłem bukiet róż.
-A to dla kogo?-zapytała kobieta.
-Dla mojej dziewczyny.
-Ooo... A z jakiej to okazji?
-Za brak czasu dla niej.
-Ten bukiet pomoże. jestem pewna.-powiedziała i podała czerwone róże. Zapłaciłem i wyszedłem kierując się do domu Zuzki. Zapukałem do drzwi i po chwili otwarła je jej mama. Wyściskała mnie, a następnie wpuściła do środka. Poinformowała mnie, że moja dziewczyna jest w swoim pokoju. Gdy stałem pod jej drzwiami, lekko zapukałem, usłyszałem:-Proszę!- jak ja dawno jej głosu nie słyszałem. Wszedłem trzymając róże za plecami. Blondynka siedziała na łóżku czytając książkę. Podszedłem do niej i ukazałem bukiet. Uśmiechnąłem się szeroko i czekałem na jakiś gest, lecz nic z tego.
-Kochanie, przepraszam. Wiem, że nie miałem dla ciebie czasu, ale nie mogę inaczej. Wywiady, płyta, koncerty...-przerwała mi pocałunkiem. Czyli mi wybacza.
-Idiota z ciebie. Kocham Cię.-przytuliła się, a ja mocno ja przyciągnąłem do klatki piersiowej.
-Ja Ciebie też.-musnąłem jej usta. Opowiedziałem jej o wszystkim, a ona mi co się dzieje w szkole. Musiała się uczyć do sprawdzianu z matematyki, no tak 27 wrzesień... Moje kochanie trochę zbulwersowało się na moment w naszym teledysku, gdzie mam solówkę. Wytłumaczyłem jej że to na potrzeby teledysku. Postanowiłem jej nie przeszkadzać i o 19 odwiedziłem moją mamę. Zrobiła pyszne ciasto. Tak brakowało mi jej kuchni i ogólnie jej osoby. Za Gemm też tęskniłem, za tym dokuczaniem. Siedziałem u nich do późna, więc zostałem tam na noc. Dawno nie spałem na moim łóżku. Wszedłem na Twittera  sprawdzić czy jest coś nowego, lecz nic nie było. Znów milion pytań od fanek... Nie miałem siły na odpisywanie, więc wyłączyłem laptopa i zasnąłem. rano obudził mnie budzić. Chciałem pójść odprowadzić moją dziewczynę do szkoły. Wstałem, ubrałem się i zjadłem śniadanie razem z rodzinką, a następnie wyszedłem z domu po Zuzę. Gdy byłem pod jej domem, puściłem jej sygnał i ona od razu wyszła. Przywitaliśmy się całusem i trzymając za ręce szliśmy do szkoły. Blondynka opowiadała mi o jej śnie, że byłem w nim i rzucałem ze złości talerzami. Trochę mnie to zdziwił, bo taki nie jestem by od razu rzucać talerzami ze złości. Pod szkołą jakoś nie potrafiliśmy się rozstać. Ona musiała iść na lekcje, a ja do studia nagrywać. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcje dałem mojej dziewczynie soczystego buziaka, po czym ona pobiegła w stronę szkoły. Zadzwoniłem do Louisa by przyjechali po mnie pod szkołę. Po 30 minutach byliśmy w studiu i nagrywaliśmy piosenkę Gotta Be You.

                                                            Z*U*Z*A

Spóźniłam się trochę na lekcje historii, ale nauczyciel był bardzo wyrozumiały i nie wpisał mi spóźnienia. Usiadłam obok Klaudii, jak zawsze w naszej przed ostatniej ławce.
-Czemu się spóźniłaś?-zapytała szeptem.
-Bo stałam za długo z Harrym pod szkołą.
-Aha, rozumiem. Gadał Ci że jutro przyjdą na odwiedziny?
-Niee...Już to widzę normalnie...-powiedziałam i zachichotałam. Po lekcji historii, mieliśmy biologię...A na następnej matmę. Pan Carls rozdał nam sprawdziany. Były całkiem łatwe jak na nasz poziom nauki tutaj. Rozwiązałam wszystkie zadania i oby dobrze, bo jak nie to trzeba będzie pisać poprawkę. Na tej przerwie jest lunch. Udaliśmy się na stołówkę i tam usiadłyśmy przy naszym stoliku.
-Emm...Czemu wy tu siedzicie?-zapytała nas żmija Kamila.
-To nasz stolik, zawsze tu siedzimy. Jakiś problem?-zapytała Klaudia.
-Tak my tu teraz będziemy siedzieć.
-Niedoczekanie kochana.-wstałam i popatrzyłam na nią nożami.
-Zuzka jak zawsze agresywna.-stwierdził jeden z jej klonów.
-Dla Ciebie zawsze. Odczepisz się, albo załatwimy to inaczej.
-Zuza daj spokój. Nie warto.-uspokajała mnie Klaudia chwytając za rękę.
-Nie Klaudia, bo nie będzie mi tu nikim pomiatać.-krzyknęłam, a połowa ludzi z stołówki stanęła wokół naszego stolika.
-No nie jestem pewna.-powiedziała wrednie Kamila i zrzuciła moją torbę.
-Teraz przegięłaś.-powiedziałam i rzuciłam się na nią.


*Kilka minut później*

-Zuzanno. Jesteś wzorową uczennicą. Nigdy bym nie pomyślał, że w plątasz się w bijatykę.-powiedział dyrektor. Miałam spuszczoną głowę. Nie wiedziałam, że aż tak agresywna mogę być, ale Kamila nie dała mi wyboru. Dyrektor zadzwonił po moją mamę by przyjechała do szkoły. Myślała, że chodzi o jakieś gratulacje, a tu wezwanie o bójkę. Przy dyrektorze mama była stanowcza i chciała mnie ukarać, lecz gdy wyszłyśmy z gabinetu dała mi piątkę i pogratulowała. Było to strasznie zabawne. Odprowadziłam mamę do drzwi, a potem udałam się na lekcję. Dziś kończyliśmy po 15, więc razem z Klaudią poszłyśmy po szkole do parku. Usiadłyśmy na ławce i gadałyśmy. Klaudia miała nagrane jak biję się z żmiją, wyglądało to poważnie, ale z jednej strony zabawnie.
-I co dostałaś jakąś karę?-zapytała po obejrzeniu filmu.
-Tylko dwie godziny kozy w poniedziałek.
-To i tak dobrze, bo Jessy została wyrzucona ze szkoły za bójkę z Kamilą.
-Ale Jessy, była terrorystą. Każdego biła bez wyjątku jak ją wkurzono.
-Fakt, czekaj jak chłopaki się dowiedzą.-zaczęła się śmiać.
-Harry pewnie na mnie się wkurzy, ale reszta będzie się śmiać.
Wróciłyśmy do domów, ale umówiłyśmy się na 18 do Milkshake City z chłopakami. W końcu piąteczek.Zjadłam obiad, zrobiłam zadania domowe, a potem zaczęłam się szykować. Ubrałam na siebie rurki koloru czarnego, pomarańczowy sweter, a w korytarzu białe Converse`y i brązową torebkę. Krzyknęłam że wychodzę i ruszyłam w stronę domu Klaudii. tam poczekałam na nią, bo nie była w pełni gotowa. Gdy weszłyśmy do baru mlecznego zauważyłyśmy chłopaków. Poznałyśmy Zayn`a. Jaki on śliczny. Ciemna karnacja, ciemne włosy i czekoladowe oczy. Idzie się rozpłynąć. Przywitałyśmy się z chłopakami i usiadłyśmy.
-Zamówiliście już?-zapytałam.
-Nie czekaliśmy na was.-odpowiedział Liam.
-To może pójdę zamówić?-zapytał Niall.
-Jasne.-odpowiedzieliśmy chórem. Gdy mieliśmy nasze napoje zaczęła się rozmowa na temat dzisiejszego dnia w szkole. Opowiedziałyśmy im o wszystkim, na co Harry nie był zadowolony. Louis przybił ze mną piątkę, a Niall śmiał się w niebo głosy. Liam i Zayn też się śmiali i nie do wierzyli do końca, że ja mogłam kogoś pobić. Moja przyjaciółka pokazała im film. Wszyscy się śmiali oprócz Styles`a. Poszłam do toalety, a mój chłopak zaraz za mną. Czekał on, aż wyjdę, bo widok chłopaka w damskiej toalecie nie był zwyczajny.
-Czemu od razu pobiłaś?-zapytał.
-Harry ona się sama o to prosiła. Sama prowokowała. Zresztą nic jej się nie stało. Będzie miała parę siniaków i nic więcej.
-Kochanie nie rób tego nigdy więcej. Dobrze?-przyciągnął mnie do siebie.
-Dobrzee...Noo..-odpowiedziałam, a on złączył nasze usta w pocałunku.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Sorrryy! ;/



Tak na przeprosiny, zajebista piosenka. Nowa notka pojawi się nie długo,obiecuję. Teraz nie mam czasu i pomysłu... Wena nie dopisuje ;c Przepraszam. ;D

wtorek, 14 maja 2013

23.This is Us.

    Tu macie króciutką notkę. Za bardzo teraz czasu nie mam i nauka, poprawy itp. Teraz też jakoś weny nie miałam i wg. Troszkę jest nudny, bo nie miałam pomysłu na niego. Jeśli pod tym postem nie pojawią się komentarze to już żadnego posta nie dodam na tego bloga. Zależy mi na waszej opinii, więc CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!! ♥

-------------------------------------------------


                                                            K*L*A*U*D*I*A

Zadzwonił do mnie Niall. Wreszcie usłyszałam jego głos. Tak za nim tęsknie, ale już jutro się zobaczymy. Oglądamy z Zuzą co środy X Factor i nie potrafiłyśmy zachwalać naszych chłopaków i przyjaciela. Był w programie Liam, syn chłopaka mamy Zuzy. Też był świetny. Tak zawsze gadałyśmy i stwierdziłyśmy by oni byli wszyscy razem w zespole byli by sławni i to bardzo. Dzisiaj w szkole było nudno, no może prawie bo przyjechali do nas uczniowie z wymiany z USA. Bardzo przystojni byli tam chłopcy. Oprowadziliśmy ich po szkole i w ogóle. Dziś robię nockę u mnie w domu z Zuzką. Gdy ona przyszła postanowiłyśmy pójść na opuszczony dworzec kolejowy. Wychodziły nam tam super zdjęcia, które nie potrzebowały przeróbki. Usłyszałyśmy głosy za malutkiego budynku, gdzie znajdywała się informacja kiedyś. Postanowiłyśmy być troszkę ciszej, bo nie wiadomo kto tam siedzi. Nagle Zuzka wybuchła głośnym śmiechem. Ja zakryłam jej usta i kazałam być cicho, ale gdy zobaczyłam narysowaną i podpisaną karykaturę Kamili (byłej Harrego) wybuchłam również głośnym śmiechem. Za nami zobaczyłyśmy nadchodzących trzech chłopaków.Mieli oni na sobie dresy, z takimi to już miałyśmy do czynienie i dlatego zaczęłyśmy szybkim krokiem iść. Oni również przyspieszyli. Zaczęłyśmy biec, a oni za nami. Już czułam na co się szykuje. Skręciłyśmy w jakąś uliczkę i tam za kubłami na śmieci się skryłyśmy. Słyszałyśmy kroki i odgłosy:
-Nie ma ich tu. Chodźcie z powrotem.-powiedział jeden z nich. Po 5 minutach wyszłyśmy i skierowałyśmy się w stronę Starbucks. W kawiarni siedziałyśmy przy stoliku i pijąc zimne napoje gadałyśmy o musicalu, który odbędzie się za trzy dni. Jutro chłopaki przyjadą i odbędzie się próba. Naszą rozmowe przerwał widok tych trzech chłopców co nas gonili. Szybko szturchnęłam moją przyjaciółkę i weszłyśmy do kawiarni, oni tam weszli, a my szybko wymsknęłyśmy się do toalet. W Starbucks pracowała kuzynka Louisa i dlatego pozwoliła nam wyjść tylnym wyjściem. Szybko pobiegłyśmy do mnie do domu. Tam wrzuciłyśmy zdjęcia na komputer, a potem dodałyśmy je na FB. Od razu pojawiły się lajki, co nas ucieszyło. Posłuchałyśmy muzyki, a potem wyszłyśmy na ogródek. Po 21 Zuzik wrócił do domu, a ja poszłam się umyć. Gdy już miałam zasypiać dzwonił mój telefon. Odebrałam i był to Niall. Pogadałam z nim, a potem poszłam spać.

  Kilka dni później

                                                                   Z*U*Z*A

To już dziś, dziś wielki dzień musicalu na który czekaliśmy i ciężko pracowaliśmy. Strasznie się stresowałam, chyba jak każdy. Ale te nerwy były jeszcze gorsze, niż wtedy gdy Niall, Louis i Harry byli na castingu. Cała trójka przeszła z czego się bardzo cieszą. Kilka godzin przed występem zrobiliśmy próbę na której zabrakło tych trzech debili. Potem wróciliśmy do domu coś zjeść, a o 15 wszyscy przyszliśmy do teatru. Przebrałam się w mój strój, a makijażystki mnie pomalowały Zaczęliśmy nasze przedstawienie. Stylesa i Tomlinsona oraz Horana jeszcze nie było. Mój chłopak ma główna rolę, a ich nie ma. Po chwili zobaczyłam ubierających się szybko wariatów. Gdy śpiewałam moja piosenkę czasami się uśmiechałam. Louis był zdenerwowany i to było widać. Po musicalu dostałam kwiatki od mojego starszego brata. On i moja mama byli dumni, ze mnie że dałam radę, a tak się bałam. Zaczął dzwonić mój telefon. Numeru nie znałam, lecz odebrałam.
-Zuzia?-usłyszałam głos kobiety.
-Tak, a kto mówi?
-Mama Eleanor. El wylądowała w szpitalu. Miała wypadek samochodowy i jest w śpiączce.
-Jejku! To straszne, a w jakim szpitalu się znajduję?-mówiłam przerażona ze łzami w oczach.
Kobieta wytłumaczyła mi drogę do szpitala. Powiedziałam reszcie o zdarzeniu. Wszyscy wystraszeni zaczęliśmy wchodzić do aut i jechać do szpitala. Wlecieliśmy na odział jak wariaci i gdy zobaczyliśmy mamę Elki to od razu podbiegliśmy do niej. Louis się nie odzywał, stał cicho i patrzał na swoja dziewczynę. Słuchając wypowiedzi lekarza przytuliłam się do Harrego ze łzami w oczach. Klaudia usiadła i zaczęła płakać. Eleanor jeśli się nie przebudzi w ciągu tygodnia to może...Umrzeć. Widziałam łzę na policzku Tomlinsona. Przytuliłam go mocno, a on również. Zostaliśmy do późna w szpitalu. Oby się wybudziła z tego. Już chcieliśmy wyjść z jej pokoju, by zostawić ją i Louisa samego, lecz Tommo zaczął coś mamrotać pod nosem bysmy poczekali, bo musi nam coś powiedzieć.
-Pokłóciłem się z Eleanor i to tak, że postanowiliśmy zerwać. Ona cała zapłakana i zdenerwowana weszła do auta i pojechała. A potem to musiało się stać.-zaczął płakać. Harry i Niall przytulili przyjaciela, a my z Klaudią stałyśmy wryte w niego. Razem z z moja przyjaciółką trochę opieprzyłyśmy chłopaka, dlaczego pozwolił jej w takich nerwach jechać samochodem i to miesiąc po otrzymaniu prawa jazdy. Jednak pocieszałyśmy też naszego przyjaciela. Lou został jeszcze w szpitalu, a my pojechaliśmy do domów. Opowiedziałam wszystko mamie i poszłam się umyć, a następnie spać. W środku nocy słyszałam dźwięk telefonu, odebrałam zaspanym głosem.
-Zuza! Elka się obudziła!-słyszałam radość Louisa.
-To wspaniale.-powiedziałam.
-Ale... Ma zanik pamięci.-powiedział smutno.
-O nie, trzeba będzie jej przypomnieć.
-Przyszłabyś ze mną do niej jutro po szkole? Ile masz lekcji?
-No jasne, a mam osiem lekcji.
-Świetnie,nie mów nikomu, to do zobaczenia. Dobranoc i sorki za późną godzinę.
-Spoko. Dobranoc.-powiedziałam, a następnie się rozłączyłam. Rano obudziłam się lewą nogą i nie wyspana. Po porannych czynnościach zeszłam na śniadanie. Powiedziałam mamie o nocnym telefonie. Kazała mi pozdrowić moja przyjaciółkę. Wyszłam z domu i powolnym krokiem szłam do szkoły. Za soba usłyszałam krzyk:
-Zuza, zaczekaj!-wołał Harry.
-Juz, już czekam!-również krzyknęłam. Przywitał mnie namiętnym pocałunkiem. Obejmując się szliśmy wspólnie do szkoły. Nie mówiłam mu o tym, że Eleanor się wybudziła dlatego bo Louis chciał bym nie mówiła nikomu. Lekcje ciągnęły się. Czułam, że siedzę tu całe stulecie. Nadeszła pora na lunch jak zawsze o 12:30. W stołówce siedzieliśmy całą grupą. Louis był w świetnym humorze. Mieliśmy jeszcze 20 minut, ja i Harry poszliśmy na korytarz. Między szafkami oparłam się o ścianę, a Harry objął mnie w tali.
-Dawno tak blisko siebie nie byliśmy.-powiedział powoli zbliżając się.
-Yhyym...-odpowiedziałam tylko tyle, bo Styles wtopił się w moje usta. Ten pocałunek zmieniał się w coraz to namiętny. Za moim chłopakiem usłyszałam specjalną chrypkę pani od biologii.
-Za niedługo anatomia,  nie waż się tego wykorzystać.-powiedziała śmiejąc się, widząc nasze zdziwienie i zakłopotanie. Poszliśmy na dwór, była piękna pogoda. Tak bardzo chciałabym mieć już wakacje. Ja i Harry jesteśmy juz 7 miesięcy razem. Wszyscy uważają nas za bardzo słodkich, a ja jak słyszę to to rzygam tęczą. Przed szkołą powtórzyliśmy to co nam przerwano. Gdy zadzwonił dzwonek wróciliśmy do klasy z biologi. Trochę się baliśmy, że nauczycielka Nam coś powie i to przy całej klasie, lecz nic takiego nie zaistniało. Po lekcjach Harreh chciał gdzieś ze mną pójść, lecz ja mu musiałam odmówić, gdyż już obiecałam że pojadę z Tomlinsonem do Elki. Po dzwonku szybko poszłam do szafki zanieść książki i niepotrzebne mi rzeczy. Louis czekał na mnie w holu a następnie udaliśmy się na parking do jego samochodu. Po 20 minutach byliśmy w pokoju Eleanor. Nie wiedziała kim jesteśmy, więc dlatego przedstawiliśmy się jej. W torbie miałam aparat, który wyciągnęłam. Zaczęłam pokazywać jej nasze zdjęcia, z chłopakami, jej z Louisem, z dziewczynami. Ona nic nie pamięta. Louis chciał wszystko naprawić, więc jej nie powiedział o zerwaniu. El nie chciała mu uwierzyć.
-Przykro mi, ale nie pamiętam Ciebie Louis.-powiedziała patrząc z smutkiem.
-A widziałaś nasze zdjęcia i nie chcesz uwierzyć?
-Nie wiem.-spuściła głowę. Próbowaliśmy jej poprzypominać, ale nie dawało rady. Po godzinie 18 wracaliśmy do domu. Pocieszałam Louisa pod moi domem, przytulałam go cały czas. Po chwili poczułam wibracje w mojej kieszeni. Dostałam esemesa od Harrego.

                      "Mam niespodziankę dla Ciebie, przyjdź nad jeziorko, xxx."

Uśmiechnęłam się i pożegnałam się z Louisem. Szkoda mi go było, lecz nie może okłamywać El. Następnie odpisałam Harremu, że będę za 30 minut. Poszłam do domu na chwilkę się przebrać i coś zjeść. Ubrałam letnią sukienkę i sandałki. Zjadłam mały obiad zwany zupą pomidorową, a potem wyszłam z domu. Gdy doszłam na miejsce zaniemówiłam. Na trawie było pełno kolorowych balonów, a wśród nich leżał koc, a na nim wielki koszyk. Harreh do mnie podbiegł i mocno przytulił. Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do miejsca gdzie leżał kocyk. Wygłupialiśmy się, gadaliśmy jak to u nas jest w zwyczaju. Styles jest taki kochany, ze zorganizował coś takiego. Postanowiliśmy się przejść. Niedaleko było pole, latały tam motyle, ważki było tam pięknie. Położyłam się na trawie i zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że ktoś całuje mój nos. Uśmiechnęłam się i pocałowałam usta Harrego. Mój chłopak położył się obok mnie i chwycił za dłoń.

sobota, 20 kwietnia 2013

22.Little Things.

No hejka Wam wszystkim. Wiem, że miałam dać rozdział wcześniej, ale po prostu czasu nie miałam. Pisałam długo, ale nici  22 notki. Moim zdaniem jest nudna. Jeśli chodzi o moje wytłumaczenie to nauka, sprawy zdrowotne, miłosne itp. Rozumiecie mnie na pewno. Pod ostatnim postem nie pojawiły się komentarze, dlatego pod tym mają się one pojawić, bo inaczej nie dowiecie się co będzie dalej z Zuzą, Klaudią i chłopakami. Mały szantażyk. ;D Wpadłam na pomysł by założyć bohaterce opowiadania, czyli Zuzi Twittera, albo stronkę na FB. Jak myślicie dobry pomysł? No to teraz czytajcie już Wam głowy nie zawracam ;D

-----------------------



                                                              H*A*R*R*Y


Rano moja księżniczka jeszcze spała. Nie chciałem jej budzić. Patrzyłem na to jak słodko sobie śpi i głaskałem ją po blond już włosach. Ma je ona takie kręcone jak moje. Widziałem, że powieki jej się lekko otwierają . Na dzień dobry przywitałem ją całusem w usta. Leżeliśmy w łóżku i było nam dobrze. Wygłupialiśmy się i jak zawsze rozmawialiśmy. Po godzinie 12 zeszliśmy na dół na śniadanie. Aga i Kamil oglądali coś w salonie, a my dopiero jedliśmy pierwszy posiłek. Bekon, jajka, chleb, sok jabłkowy i moja dziewczyna. Idealne połączenie na śniadanie. Po posiłku pouczyliśmy się trochę do nadchodzących sprawdzianów i kartkówek. A popołudniu czyli o godzinie 15 postanowiliśmy wyjść na miasto z Klaudią i Niallem. Louis i Eleanor pojechali gdzieś na mała wycieczkę, a my zrobimy wspólny wypad. Jeszcze przed godziną spotkaniową (godzina 16:30) wstąpiliśmy do mnie do domu bym się przebrał. Moja dziewczyna wyglądała idealnie  w tej stylizacji, a ja? Musiałem koniecznie się przebrać. Gdy już byliśmy u mnie w domu przywitała nas moja mama i Gemma. Moja siostrzyczka jak zawsze musiała pójść z nami do mojego pokoju i dogryzać mi.
-Co noc udana z Haroldem?
-Nom, miło było. Harry to dobra poduszka.-odpowiedziała Zuza uśmiechając się do mnie.
-No ten jego tłuszcz się wreszcie do czegoś przydał.-stwierdziła moja siostra, a ja w nią rzuciłam poduszką i wyszła. Zdjąłem koszulkę i moje spodnie z dresu. Stałem w samych bokserkach przed szafą nie wiedząc co mam ubrać. Poczułem zimne dłonie na moim brzuchu, a ciepły oddech na moich plecach. Odwróciłem się i przytuliłem moją dziewczynę, a potem wbiłem się w jej usta.
-Naprawdę myślisz, że jestem gruby?-spytałem trzymając jedną fałdkę tłuszczu.
-Nie, czemu tak myślisz?-zapytała.
-No bo się śmiałaś jak Gemma powiedziała, że mój tłuszcz...A sama wiesz...
-Dla mnie jesteś idealny. Nie obchodzi mnie zdanie innych.
-Mówiłem Ci, że Cię kocham?-zapytałem uśmiechając się.
-Tak, ale tylko jak powiem Ci coś przyjemnego lub coś chcesz...-powiedziała z powagą, a ja poczułem zmieszanie. -Żartuję. Tak  z milion razy?-kontynuowała. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżko całując.
-Harry, Harry... Harry!-krzyknęła.
-Mhhmm...?
-Ubieraj się. Musimy już iść.
-Zepsułaś taką piękną chwilę.-powiedziałem smutny schodząc z niej.
-Mnie to nie obchodzi. Kotek ubieraj się!
Gdy byłem już gotowy, wyszliśmy. Objąłem moją ukochaną w pasie jedną ręką, a ona mnie. Szliśmy w stronę parku wydurniając się. Na miejscu zastaliśmy Nialla i Klaudię. Postanowiliśmy pójść do MSC, a wieczorem na jakąś dyskotekę. Ja, Niall i Louis musimy trochę teraz olać naukę, bo w X Factor startujemy, obyśmy dostali się do odcinków na żywo. Gadaliśmy o różnych bzdetach. Spotkaliśmy dużo znajomych z szkoły. Muszę teraz nacieszyć się Zuzką, bo potem nie będę miał dużo czasu dla niej. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domów przyszykować się na dyskotekę. Nasi rodzice boją się nas puścić, ale wiedzą że nic nam się nie stanie mimo tego że mamy po 16 lat.


                                                            Z*U*Z*A

Godzinę przed umówieniem się na dyskotekę przyszła do mnie Klaudia już przyszykowana. Ja wciąż nie wiedziałam co mam ubrać. Moja przyjaciółka się zdenerwowała i wyciągnęła z szafy koszulkę, dżinsy, a z szafki na buty wyciągnęła moje nowe Vansy. Kazała mi się w to ubrać. Następnie pomalowałam paznokcie i zrobiłam lekki makijaż, na prawą rękę założyłam bransoletkę, którą dostałam od mojego brata na urodziny, a włosy rozpuściłam. Już nie miałam rudych włosów, wróciłam do swojego naturalnego koloru czyli blond. Już nie mam zamiaru farbować włosów szamponetką. Efekt końcowy był zadowalający. Pożegnałam się z mamą i resztą naszej rodzinki i razem z Klaudią wyszłyśmy. Chłopaki muszą za niedługo wracać do X Factora. Trochę mi smutno, że nie będę widzieć Hazzy przez jakiś czas, no i reszty chłopców. Spotkałyśmy się z Niallem i Harrym, więc szliśmy w stronę klubu. Bawiliśmy się tam dosyć długo. Cały czas patrzył na mnie jeden koleś. Muszę przyznać, że był całkiem, całkiem, ale ja miałam chłopaka wiec nie zwracałam na niego uwagi. Cały czas tańczyłam z Harrym, a od czasu do czasu z Niallem. Ten chłopak nie dał se spokoju i zagadał do mnie.
-Hej, jak się masz?-zapytał.
-Cześć. Dobrze. Znamy się?
-Ty mnie nie znasz, ale ja Ciebie tak. Zuza prawda?
-Yyy... Tak, a skąd mnie znasz?
-A może mówi Ci coś imię Dawid?-zapytał.
-Yhhymm...
-No... To jestem jego kumplem. Alex.-przedstawił się.
-Miło.-powiedziałam niepewnie.
-No to Dawid se zrobił dziecko.-powiedział, a mnie zatkało.
-Aha. A po co mi to wiedzieć?
-No w końcu jesteś jego byłą. A to twój chłopak?-spytał pokazując na Harrego.
-Tak. Sorki, ale muszę do niego iść, bo zapewne tęskni.
-No na pewno. Też bym tęsknił za taką dziewczyną.-puścił mi oczko.
-Ja niekoniecznie.-uśmiechnęłam się i poszłam do mojego chłopaka. Przytuliłam się do niego, a on mnie pocałował. Znów weszliśmy na parkiet gdzie tańczyliśmy. Po chwili Styles wbił się w moje usta i tonęliśmy w namiętnym pocałunku. Po 22 wróciłam do domu. Byłam padnięta, ale wyszłam do ogrodu gdzie siedzieli wujkowie, ciocie i Ola. Przywitałam się z nią. Powiadomiła mnie, że już się wprowadziła z mamą dwie ulice dalej. Wiedziałam gdzie, bo stał tam duży zielony dom na sprzedaż. Muszę przyznać, że był bardzo fajny i ogromny. Poszłyśmy do mojego pokoju i tam jak zawsze zaczęłyśmy sobie opowiadać co Nas spotkało. Opowiedziałam jej jak to jest gdy twój chłopak i przyjaciele staja się sławni. Rozmawiałyśmy do późna, ale po drugiej w nocy wszyscy się zebrali do domów. Umyłam się i położyłam spać. Nie potrafiłam zasnąć, ale w końcu mi się udało. Rano ciężko wstałam z łóżka na śniadanie. Jutro poniedziałek, więc całe południe spędziłam na nauce. Rozmawiałam z Klaudią na czacie na Facebooku i dowiedziałam się, że chłopaki muszą jechać do X Factora na kolejne etapy. Znów nie będzie Harrego przed dwa tygodnie i znów nie będę go widzieć. Tylko dlaczego mi on tego nie powiedział? Bał się, a może chciał mi powiedzieć w końcu. Teraz se tym głowy zawracać nie będę tylko zajmę się matematyką. Po godzinie 18 dzwonił mój telefon. Był to Harry. Chciał się spotkać. Ubrałam się i wyszłam przed dom gdzie już stał Styles. Przywitaliśmy się jak zawsze buziakiem i skierowaliśmy się w stronę jeziora. Poszliśmy w głąb lasu, gdzie znajdywała się rzeczka i most, na którym usiedliśmy. Usiedliśmy na nim patrząc w głąb wody. Harry przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zaczął mi mówić o tym X-Factorze. Rozumiem go. W końcu namówiłyśmy ich wszystkich, bo to są ich marzenia. A Louis próbuje już drugi raz i bardzo dobrze.Cieszymy się że idzie im aż tak dobrze. Harry zaczął mnie pytać z matematyki wszystkich wzorów, a następnie ja go.
-Słuchaj, mam dla Ciebie niespodziankę.-powiedział loczek i kazał zamknąć mi oczy. Zrobiłam to co kazał i nagle poczułam coś zimnego na mojej szyi, a potem gorące usta mojego chłopaka. Otworzyłam oczy i zobaczyłam śliczny łańcuszek. Odwróciłam się i wbiłam się w usta Harrego.
-Kochanie teraz mnie wysłuchaj.-powiedział gdy się oderwałam do niego.-Ten łańcuszek ma ci mnie przypominać jak będziesz mocno tęskniła za mną.-znów złączył nasze usta w namiętny pocałunek.


 Kilka tygodni później


                                                    N*I*A*L*L

Znów jestem na scenie i mam zaśpiewać piosenkę. Chłopaki jako tako też dają radę, ale i tak wiemy że nie przejdziemy do następnych etapów. Simon bardzo Nas polubił i wspiera. Tak samo jak Cher. Już dwa tygodnie jesteśmy tutaj i cieszymy się, że przechodzimy jak na razie. Poznaliśmy Zayna i Liama. Są oni bardzo fajni. Niektórzy uczestnicy mają mnie dosyć no mojego gadania, ale i tak mnie lubią. Jutro wracamy do domów i znów zobaczę moja ukochaną Klaudię. Louis i Elka przechodzą kryzys. Mają chwilową przerwę, która ma im dać do namysłu coś tam. Wiecie, że czasami nie kapuje innych. Planuje ściąć włosy, bo już wyglądam jak jakiś kudłacz. Louis i Zayn się bardzo polubili. Są nawet do siebie podobni. Jest już czerwiec. Jeszcze kilka tygodni i koniec roku szkolnego. Dyrektor szkoły zapewnił nam ochronę jak jakieś dziewczyny będą latać za nami, bo wiedział że damy czadu w tej edycji. Zadzwoniłem do mojej dziewczyny. Stęskniłem się za nią i to bardzo.


A tu macie zboczonego Harrusia ♥

sobota, 30 marca 2013

Alleluja!

No więc tak... Z okazji Świąt Wielkanocnych, życzę Wam dużo zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, mało płaczu, dużo śmiechu, wszystko co Directionerkowego, mokrego Dyngusa i by Wam tak jak mi w tamtym roku nie oblali plakatów z One Direction.....♥ Kocham Was, a jeśli chodzi o rozdział to dodam po Świętach, bo kuzynka z Niemiec przyjechała i nie mam czasu. ♥


piątek, 22 marca 2013

21.This is True?

No tak.. Przepraszam, ale dopiero teraz znalazłam czas by napisać notkę na tego mojego ukochanego bloga. Z trudem napisałam tą notkę, bo nie miałam pomysłu na nią, wiec będzie ona nudna. Miałam dodać wcześniej, wiem, wiem...Dzięki za 4 komentarze pod ostatnią notką, teraz liczę na większą ilość by dodać następny rozdział. Sorki, ze zrobiłam taki wielki skok z stycznia na maj, ale po prostu pomysłu nie miałam. . Założyłam z kumpelą kolejnego bloga, również o One Direction. Tam to też jest ciekawie. Jak na razie są tam 3 notki. Zapraszam. Kooooccchhhammm Was! ♥. A no i tu macie linka do mojego drugiego bloga http://youaremedreamonedirection.blogspot.com

-------------------------------------

                                                        N*I*A*L*L

Rano po przebudzeniu zeszliśmy na śniadanie, a zaraz po nim zaczęliśmy pakować nasze rzeczy. O 14 mieliśmy samolot do Londynu. Było tu tak pięknie, ale i też znalazły się chwile nieprzyjemne. Razem z Klaudią poszliśmy się ostatni raz przejść. Trzymając się za ręce szliśmy leśną, nieodśnieżoną dróżką. Szliśmy w ciszy. naglę coś zatrzeszczało w krzakach. Znów ta sama akcja z pieskiem?-pomyślałem. Teraz to był rudy kot. Widać było, że jest bezdomny i groźny dlatego też go zostawiliśmy. Moja dziewczyna się zatrzymała. Podszedłem do niej i chwyciłem za dłonie. Dotknąłem jej noska, który był lekko czerwony. Po chwili złączyliśmy nasze usta, w takim pocałunku jakiego jeszcze nie było w naszym związku. Wróciliśmy na obiad. Louis cały czas nadawał jak katarynka, jak z resztą zawsze. Zacząłem go przedrzeźniać. Po posiłku spakowaliśmy nasze torby do bagażnika i ruszyliśmy na lotnisko.W samolocie siedziałem z Klaudią i Louisem. Po przylocie od razu wróciłem do domu. Przywitałem się z rodzicami i Luckym. Pies skakał po moich nogach. Wziąłem go na ręce i poszedłem do mojego pokoju, tam się wypakowałem i to co było brudne zaniosłem do prania. Jutro szkoła, na pewno będzie luźno, ale potem to już ostra praca się zacznie. 17 jadę na casting do X-Factora. Ja się zdecydowałem, poprzez namowy moich przyjaciółek. Chłopaki jak na razie wolą się skupić na nauce. Choć też chcą pójść.

Kilka miesiecy później

                                                            Z*U*Z*A

Dziś na biologi mieliśmy temat odnoszący się do wnętrzności zwierząt. Nauczycielka dała nam zadanie na lekcji byśmy rozkroili żabę, a następnie opisali jej wnętrzności. Bałam rozciąć malutki brzuszek martwej żabki. Zastanawiałam się czym ona zasłużyła na śmierć i jeszcze takie znęcanie się po niej. Harry miał już pierwsze polecenie za sobą i zaczął pokazywać mi rozciętą żabę. Obrzydzało mnie to. Popatrzyłam na Klaudię i ona również rozcięła brzuch zwierzątku. Zaczęłam narzekać nauczycielce, że nie potrafię wykonać tego zadania, a ona wrednie zagroziła mi jedynką. Zdenerwowałam się. Zamknęłam oczy i jakoś tak próbowałam wykonać to zadanie, lecz na nic. Jeszcze się skaleczyłam. Owinęłam palec chusteczką i znów wzięłam się za to zadanie. Nauczycielka stała przy mnie. Z nerwów zbyt mocno nacisnęłam na zwierze, które wylądowało na klatce piersiowej Pani Johanson. Harry nie potrzebnie się odezwał.
-Tylko takie martwe żaby na panią lecą.-zaczął śmiać się z Lewisem.
-Panie Styles i Pani Klaturska zafundowaliście sobie godzinę kozy. O 15 zapraszam do sali 203.
Popatrzałam na Harrego miną mordercy i powróciłam do zadania. Na angielskim były nudy, bo mieliśmy powtórkę, gdyż za tydzień będziemy mieli sprawdzian. Dobrze, że rozumiem ten temat i nie będę musiała się go uczyć, na matematyce Harry tak zabłysnął swoją inteligencją, że to szok. Pisał mi liściki gdzie napisane było: "1+1=69". Nauczyciel to zobaczył i kazał loczkowi iść do tablicy. Po czterech następnych godzinach lekcji musiałam iść do kozy. Wchodząc do sali zauważyłam  Louisa w ławce pod oknem. Usiadłam w stoliku obok i kiwnęłam głową na znak co tu robi. On machnął ręką i puknął palcem kilka razy w czoło i wskazał na nauczycielkę. Harreh siedział daleko ode mnie. Widziałam że coś piszę. Po chwili na mojej ławce wyladowała karteczka:

    "To co, weekend  się po kozie. Idziemy do mnie do domu? Mam chatę wolną. ;D Hazza xxx."

Uśmiechnęłam się i odpisałam na liścik, który podałam Kim siedzącej przede mną. Harry czytając moją odpowiedź obrócił się i uśmiechnął do mnie. Uradowany położył się na rękach na ławce. Gdy te 60 minut nudy minęło zapytałam Lou z jakiego powodu siedział w kozie. Opowiedział mi, że wsadził koleżance z klasy chrabąszcza za koszulkę, a ona zaczęła piszczeć. Uśmiałam się troszkę, a następnie poszłam do mojej szafki gdzie zostawiłam niepotrzebne książki. Po zamknięciu ruszyłam ku wyjściu. Na placu szkolnym rozejrzałam się i przy bramie zobaczyłam mojego chłopaka. Przybiegłam do niego. Pocałowałam go w usta, a on chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy. W domu loczka nikogo nie było, więc wolność. Nalaliśmy sobie picia i poszliśmy do jego pokoju. Weszliśmy z nudów na Twittera. Harry po castingu do X-Factor zdobył dużo osób obserwujących go. Hazz pofollował kilka osób, a następnie zajął się moimi ustami. Całując się, przypomniało mi się, że muszę go poduczyć trochę matmy, bo będzie kartkówka. Oderwałam się od niego.
-Kochanie?-zapytałam, a on całował moją szyję.-Czy nie musimy pouczyć się trochę na matmę?
-Pomyślę...Eee nie... Mamy dwa dni na naukę.-powiedział, a następnie znów wbił się w moje usta.  Po godzinie 20 wróciłam do domu. Moja mama była szczęśliwa i cała w skowronkach. Agnieszka i Kamil też nie wiedzieli o co chodzi. Przy kolacji zapytałam mamy o co chodzi. Ona nas zaskoczyła. Mianowicie powiedziała nam, że Geoff się jej oświadczył. Ucieszyłam się tą wieścią, a jeszcze bardziej że pod koniec czerwca chcą ślub kościelny. No to za miesiąc mamy imprezę. Gdy już świeżo umyta i przebrana w piżamkę leżałam w łóżku napisałam do mojego chłopaka i Klaudii o nowej wieści. Pierwsza odpisała mi moja przyjaciółka. Nie czekając na wiadomość od Hazzy poszłam spać. Rano obudziły mnie promienie słońca. Wzięłam telefon do ręki i jednym okiem spojrzałam na wyświetlacz. Godzina jedenasta sześć i siedem nie odebranych połączeń. Moją komórkę włożyłam pod poduszkę i ponownie zasnęłam. Poczułam na sobie ciężar po pewnym czasie. Obudziłam się po raz drugi i zobaczyłam Klaudię siedzącą na mnie i Eleanor na łóżku. Okryłam się kołdrą, a one mi wrzeszczały bym wstała. Jakoś tam wygramoliłam się z łóżka i odbyłam jak codziennie poranną toaletę. Przebrałam się, a następnie zeszłam na dół z przyjaciółkami do kuchni. Spytałam czy są głodne, ona zaprzeczyły, tylko poprosiły o coś zimnego do picia, gdyż na zewnątrz jest bardzo ciepło. Poszłyśmy na zakupy.  Była wyprzedaż stroi kąpielowych. Po trzech godzinach kupowania poszłyśmy do MSC. Zamówiłyśmy sobie zimne shaki i ruszyłyśmy do parku. tam usiadłyśmy na ławce i rozmawiałyśmy. Nasi chłopcy grają dzisiaj mecz z drużyną z Manchesteru. Każdy z nich w innej grupie wiekowej. Oby wygrali drużyny Harrego, Niallerka i Louisa. O 16 wróciłam do domu i się przebrałam w coś wygodniejszego, czyli krótkie spodenki, szeroka koszulka na ramiączkach i Converse. Do małej torebki sportowej włożyłam portfel i telefon. Z szafki w kuchni wyjęłam butelkę z wodą i ruszyłam na boisko. Spotkałam się z Eleanor i Klaudią na trybunach. Mecz się zaczął. Drużyna Louisa wygrała pierwszy mecz, teraz kolej na drużynę Nialla, która zremisowała, lecz po ostatnim karnym Nialla wygrali. Mecz drużyny loczka był niesprawiedliwy. Cały czas ryczałam na sędzie i go wyzywałam. Dziewczyny mnie uspokajały, lecz to na marne.
-Ej no! Spalony był.-krzyknęłam zanim piłka trafiła do bramki drużyny Hazzy. Ten mecz przegrali. Zeszłam z trybun i pobiegłam na boisku do spoconego i zmęczonego Harolda. Przytuliłam go i pocałowałam delikatnie w usta. On był smutny, że przegrali mecz. No trudno zdarza się.Pocieszałam go tym, że dziś będzie mógł u mnie nocować, lecz na nic. Poszłam razem z nim do szatni, tam poczekałam aż się umyje. Po kilku minutach wyszedł w samym ręczniku. Wciąż był przymulony. Przytuliłam go mocno choć jeszcze był lekko mokry, wiedziałam że mu zależało na wygranej. Po paru sekundach przytulania wbił się w moje usta i zaczął namiętnie całować. Stałam niedaleko ściany o którą się oparłam. Styles wsadził ręce pod moją koszulkę.
-Harry nie tutaj.-powiedziałam.
-Dobrze. Czekaj ubiorę się i wyjdziemy.
Gdy już weszliśmy do sali gdzie odbyła się mini impreza po meczu zwracałam uwagę chłopaków, lecz Harreh mnie ciągle przytulał by pokazać, że jestem zajęta. Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz z Klaudią, Niallem, Louisem i Eleanor. Poszłam sobie po colę. W kolejce po nią stałam przed pewnym chłopakiem. Czułam jego wzrok na sobie. Odwróciłam się i zobaczyłam Dawida. Powróciłam do mojej poprzedniej pozycji i modliłam się by się do mnie nie odezwał. Zabrałam butelkę z napojem i chcąc wrócić do stolika, poczułam dotyk na nadgarstku. Wiedziałam, że to on. Lekko szarpnęłam moją ręką i uwolniłam się od uścisku. Wróciłam do mojej paczki i przytuliłam się do ciepłego Stylesa. Po 21 byliśmy u mnie w domu. Miałam na sobie bluzę Jacka Willsa o kolorze fioletowym. Moja mama zrobiła nam kolację i poszliśmy do mojego pokoju. Tam wygłupialiśmy się oraz rozmawialiśmy. Nie wspomnę o całowaniu się, przytulaniu, bo tego było dużo. Poszliśmy się po kolei umyć, a następnie położyliśmy się spać.





poniedziałek, 18 marca 2013

Info ;)

Siemka. Przepraszam, ale rozdział dodam dopiero w piątek lub sobotę. Piszę już 21, ale opornie mi to idzie przez naukę do kartkówek, odpowiedzi i sprawdzianów. Jeszcze raz przepraszam ♥ Kocham Was. ♥

sobota, 23 lutego 2013

20.Lego House.

Dodałam 20. Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo w tym tygodniu już chyba nic nie dodam. Od poniedziałku znów mam szkołę i nie wiem jak z nauką będzie. Wiem, że będę musiała się dużo uczyć. Mam badanie wyników z fizyki, biologi, chemii i matematyki, a w pierwszym tygodniu marca sprawdzian z biologi. W poniedziałek od razu czeka mnie pytanie z mapy fizycznej europy. Istny koszmar! A teraz 20. Wyszedł krótki przepraszam. Jak bd 3 komentarze to dodam następny jak najszybciej.                                                        


----------------------------------------------------




                                                         H*A*R*R*Y
...jakąś dziewczynę na łóżku przywiązaną pasami. Odwiązałem ją i odkleiłem delikatnie taśmę. Przytuliła mnie, a następnie pocałowała. Oderwałem ją od siebie, a ona patrzała na mnie "naćpana". Była ona zmęczona. Kazałem jej poczekać tu w pokoju. Gdy zobaczyłem, że Louis dzwoni na policje, a dwóch facetów leży na ziemi kazałem Liamowi zaopiekować się dziewczyną w pokoju i zadzwonić na pogotowie. Zszedłem na dół i usłyszałem jakieś krzyki. Otworzyłem drzwi od piwnicy i szybko zbiegłem po schodach. Zobaczyłem Zuzę na jakimś krześle przywiązaną sznurem. Odwiązałem i wziąłem ją na ręce. Patrzyła na mnie i cała się trzęsła. Przytuliła się do mnie mocno i wyszliśmy z wilgotnego pomieszczenia. Przyjechało pogotowie. Zbadali moją dziewczynę, a następnie powiadomili Nas, że nic takiego jej nie ma, lecz wolą ją zabrać do szpitala. Zacząłem zapewniać, że ja się nią zaopiekuję i na pewno będzie cały czas leżeć w łóżku dopóki jej się nie poprawi. Trochę nie podobał im się ten pomysł, ale w końcu się zgodzili. Zbadali resztę dziewczyn i zabrali je do wozu szpitalnego. Policja zajęła się porywaczami i zawiozła ich na komisariat. Moja dziewczyna zeznała zeznania, a policja obiecała jej że już nigdy nie będzie tak cierpieć. Zadzwoniłem po dziewczyny, które znalazły się tu w ciągu 10 minut. Przyniosły Zuzannie ubrania. Przebrała się, a ja znalazłem jej spodnie i kurtkę w kuchni. Wziąłem moja dziewczynę na barana i wszyscy szliśmy w stronę naszego domku. Gdy już w nim byliśmy poszliśmy do pokoju. Położyłem ją na łóżku i zrobiłem to samo z sobą. Głaskałem jej włosy i całowałem jej czoło. Ona zaczęła mi wszystko od nowa odpowiadać. Zeszliśmy na obiad. Przy posiłku opowiedziała, wszystko reszcie. Oni zaczęli ją przytulać. Zuza oznajmiła mi wieczorem, że już czuje się lepiej. Poszła do pokoju obok, czyli do Nialla i Klaudii. Ja zacząłem szukać mojej szarej bluzy w walizce. Do pokoju weszła Gemma. Wszystkie moje ubrania były rozwalone po pokoju, a w walizce było jeszcze ich trochę.
-Ooo... A jednak wziąłeś je. A mówiłeś, że  Ci się nie przydadzą.
-Wiesz, zacytuję mamuśkę: " To może być chwila".
-Idź ty. Ona przeżyła teraz koszmar, a ty myślisz o...
-Nie prawda! Wziąłem na wszelki wypadek.-przerwałem mojej siostrze.
-Dobra teraz po co ja tu.... Aaa.. No tak. Ja i Liam wychodzimy, więc chata dla Was. Wrócimy późno, a jutro jedziemy na narty. Więc Papatki.-powiedziała wychodząc z pokoju.
Znalazłem moją bluzę i poszedłem do reszty. Wszyscy siedzieli o Klaudii i Nialla. Wygłupiali się, a ja oznajmiłem im, że mamy wolny dom. Louis poruszył znacząco brwiami i podszedł do mnie czy może mam prezerwatywy. Wyszedłem i wróciłem z małym opakowaniem.  My dalej siedzieliśmy i gadaliśmy. Po 20 zeszliśmy zrobić sobie kolację. Eleanor i Loui nie zeszli na dół. Po odpoczęciu po ostatnim posiłku leżeliśmy wszyscy w małym salonie i oglądaliśmy jakiś program. Rano po śniadaniu wybraliśmy się na stok. Klaudia nie potrafi jeździć na nartach tak jak Eleanor. Zuza nic nie mówiła. My z chłopakami tłumaczyliśmy im jak hamować i troszkę zwolnić. Dziewczyna Nialla i Lou słuchały z uwagą, a moja stała i patrzyła na nas jak na debili. Podczas wjazdu na górę Zuza mówiła, że nie  umie jeździć, ale jak to ona założyła się ze mną, że i tak lepiej ode mnie jeździ i będzie pierwsza na dole. Na stoku  Zuzik życzył mi tylko powodzenia, a następnie zaczęła zjeżdżać. Była naprawdę dobra, stałem i patrzałem jak szybko mknie na dół. Przypomniał mi się zakład. Nie potrafiłem jej dogonić, lecz po paru minutach byłem przed nią. Zobaczyłem za siebie i nie widziałem jej. Zatrzymałem się i nagle coś szybko przejechało obok mnie. Była to Zuzka.
-To nie fair!-krzyknąłem śmiejąc się.
-E tam, pamiętasz kto pierwszy na dole?
-Tak. I tak będę pierwszy!
-Chyba śnisz.
A jednak wygrała moja dziewczyna. Zapytałem ją co mam zrobić. Jak to był zakład to trzeba się założyć.
Powiedziała, że życzy sobie ode mnie długiego całusa. Zbliżyłem jej twarz do mojej, podnosząc jej brodę. Wbiłem się w jej usta i zacząłem namiętnie całować. Przerwała nam Eleanor krzycząca:-UWAGA!!
Wjechała prosto w nas. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Louis pomógł nam wstać, a następnie udaliśmy się jeszcze kilka razy na stok. Po godzinie 15 poszliśmy do kawiarenki na gorącą czekoladę. Zauważyłem, że Loui nosi moją i od Zuzki bransoletkę, którą dostał od nas na urodziny. Widzieliśmy, że mu się spodobają. Poszliśmy się jeszcze przejść, a następnie wróciliśmy do domku.

Następny dzień

Dziś sylwester. Po obiedzie poszliśmy na sanki. Wszyscy byli zadowoleni. Każdy rzucał w siebie śnieżkami i każdy z Nas leżał na ziemi w białym pierzu. Podzieliliśmy się na dwie grupy, czyli dziewczyn i chłopców. Rozpoczęliśmy wojnę na śnieżki. Zbudowaliśmy sobie kupkę śniegu by się za nią kryć. Po 15 minutach Niall wyszedł zza "twierdzy"(xD nie miałam pojęcia jak to nazwać ;D) i pobiegł w stronę dziewczyn. One zaczęły uciekać, a my z Tommo przyłączyliśmy się do Horana. Złapałem Klaudię, Louis Eleanor, a Niall Zuzę. Zuza zrobiła masełko Irlandczykowi, a on włożył swoje zimne ręce pod jej kurtkę. Zaczęła piszczeć i znów uciekać. Po 18 wróciliśmy do domu. Poszliśmy się przyszykować do pokoi. Moja dziewczyna poszła jako pierwsza do łazienki. Z nudów poszedłem do Louisa. Usłyszałem, że zamykają się drzwi z mojego i Zuzki pokoju. Wróciłem i zacząłem się szykować. Ubrałem białą koszulkę z mimem i ciemne rurki. Zszedłem na dół i byłem ostatni. Wszyscy na mnie czekali. Dziewczyny wyglądały jak zawsze bardzo ładnie. Klaudia miała na sobie to, Eleanor to, a Zuza to. Ubraliśmy kurtki i weszliśmy do taksówki, która przywiozła Nas pod budynek, gdzie trwała już impreza. Po zostawieniu naszych rzeczy w szatni, poszliśmy się bawić na parkiecie.  Zuza tańczyła cały czas z swoimi przyjaciółkami, my z chłopakami siedzieliśmy przy barze i piliśmy sok, no oprócz Louisa. On pił drinka. DJ puścił wolną piosenkę, dziewczyny wróciły, a ja zaprosiłem moją dziewczynę do tańca. Kołysząc się na parkiecie między ludźmi patrzyłem jej w zielone oczy.
-Pamiętasz jak pierwszy raz się pocałowaliśmy?-zapytałem.
-No tak. Trudno zapomnieć.
-Wtedy chciałem, żebyś była tylko moja i nikogo więcej. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale chciałem poczuć smak twych ust.-powiedziałem, a moja dziewczyna musnęła mnie ustami. Po kilku minutach wróciliśmy do towarzystwa. Ubraliśmy się i wyszliśmy na dwór. Niedaleko Nas miały być wystrzelone w powietrze fajerwerki. Zaczął padać śnieg. Po chwili ludzie zaczęli odliczać. 6,5,4,3,2,1.....! Na niebie pojawiły się różne barwy. Obejmowałem moją dziewczynę od tyłu i podziwialiśmy fajerwerki wystrzeliwane w powietrze. Po chwili się obróciła.
-Wszystkiego Najlepszego w ....-nie dokończyła, gdyż złączyłem nasze usta.

Taki Crazy Niall xD Kocham ♥

sobota, 16 lutego 2013

19. Where are you ?

No to dziś jeszcze jedna notka xD Trochę będę Was trzymać w niecierpliwości, zobaczycie jak przeczytacie do końca. Jeśli będzie, więcej niż 1 komentarz dodam nexta. ♥ Wiem kochacie mnie, tak jak ja Was ;D

One Direction-One Way Or Another Jejku ta piosenka jest BOOOSSSKKKAAA! Przez 3 godziny pisząc tą notkę jej słuchałam na okrągło....♥♥

--------------------------


                                                               Z*U*Z*A

Jutro jedziemy na narty do Francji. Muszę pojechać do jakiegoś sklepu sportowego po spodnie narciarskie. Razem z moją mamą, Klaudią i jej mamą pojechałyśmy do centrum Londynu. Chodziłyśmy po sklepach sportowych lecz w nie było tego czego my szukamy. Weszłyśmy do ostatniego sklepu i były ostatnie dwie pary. Podbiegłyśmy do wieszaków i sprawdziłyśmy numery, które się zgadzały z naszymi. Nawet kolor Nam odpowiadał, gdyż oby dwie pary były czarno-niebieskie. Poszłyśmy do kawiarenki. Tam nasze mamy zamówiły sobie kawy, a my gorącą czekoladę. Po wypiciu spytałyśmy się rozmawiających rodzicielek czy możemy pochodzić jeszcze po sklepach i zobaczyć czy może nam się coś jeszcze przyda. Weszłyśmy do jakiegoś sklepu. Zaczęłyśmy oglądać buty zimowe, typowo zimowe. Nie zwracałyśmy uwagi na ich estetykę, tylko żeby były ciepłe i wygodne. Podszedł do mnie pracownik tego sklepu i zapytał czy w czymś może pomóc. Muszę przyznać, że był on przystojny i w dodatku młody. Uśmiechał się szeroko i czekał na moją odpowiedź.
-Tak, jedziemy na narty i chciałybyśmy znaleźć jakieś wygodne i ciepłe buty. Nie muszą być wie Pan, ładne czy coś.
-Sory, ale nie lubię jak ktoś do mnie mówi Pan. Mam 17 lat, więc.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Wydawałeś się na młodego, no ale wiesz możesz wyglądać na młodszego niż jesteś. Zuzka jestem.
-Patrick. Miło mi.-podał rękę.
-No to co z tymi butami Zuza?-usłyszałam moja przyjaciółkę za sobą.
-Mój nowy kolega pomoże Nam wybrać.-uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła gest. Zapoznałam ją z Patrickiem i zaczęliśmy wybierać odpowiednia buty do warunków na narty. Nowy znajomy chciał mój numer, więc podałam. Gdy już zapłaciłyśmy wyszłyśmy z sklepu i powędrowałyśmy do następnego sklepu. Kupiłyśmy jeszcze polary i ciepłe leginsy. Spotkałyśmy nasze mamy i wybrałyśmy się na pizzę. W powrocie stałyśmy jeszcze w korku co przedłużyło naszą pół godzinną drogę o 20 minut. Po 22 byłyśmy w domu. Pożegnaliśmy się i weszłyśmy z moją rodzicielka do domu. Moja kuzynka Olka jednak postanowiła wyjechać i dlatego moją mamę czekała droga do Manchesteru. Pożegnałam się z kuzynką i od razu pobiegłam się na górę się pakować. Wyciągnęłam moją małą walizkę i spakowałam do niej kosmetyczkę, ciepłe ubrania i buty, sukienkę na sylwestra, balerinki, bieliznę oraz kurtkę. Lot mamy o 12, więc muszę wstać około 9 rano. Nastawiłam sobie budzik i poszłam się umyć. Po wysuszeniu włosów i ubraniu piżamy przypomniało mi się czego zapomniałam. Z garderoby wyjęłam piżamkę i spakowałam ją do walizki. Położyłam się spać.
Rano pojechaliśmy na lotnisko. Wszyscy byli śpiący. Gdy już przeszliśmy odprawę i znaleźliśmy się na miejscach w samolocie. Siedzieliśmy  po trzy osoby. Z Harrym siedziała Gemma i Klaudia, za nimi siedział Louis, Eleanor i Liam ( chłopak Gemmy), a jeszcze dalej ja i Niall. Rodzice Stylesa mają przyjechać później. Niall cały czas jadł paluszki, aż w końcu mu je wzięłam i usiadłam na nich. W samolocie nie wolno jeść, a on już prawie zjadł dwie paczki.
-Ej no daj!!-darł się na samolot, aż Gemma zaczęła go wołać i uspokajać. Uspokoił się, lecz po chwili zaczął mnie łaskotać. Wiedział gdzie mam łaskotki i to szatańsko wykorzystał. Kazałam mu przestać z układem, że mu je oddam.  Dałam mu paluszki, a on zaczął się nimi znów zajadać.
-A wiesz mogłam puścić bączka na nie.-powiedziałam z poważną miną, on popatrzał się na opakowanie z skrzywioną miną, lecz po kilku sekundach wzruszył ramionami i znów je pochłaniał. Po dłuższym locie dolecieliśmy. Czekaliśmy na nasze bagaże, a następnie wynajęliśmy małego busa z racji, że było nas ośmiu i jeszcze mieli dołączyć do nas rodzice Gemmy i Hazzy.
-Ja mogę poprowadzić.-rwała się siostra loczka.
-Ja chce żyć Gemma!-krzyknął Louis, a my zaczęliśmy się śmiać. Gdy przyjechaliśmy na miejsce zaczęliśmy szukać naszego domu. Miał on numer 69, który mi się kojarzy. Harry widząc go zaczął się śmiać, po czym znacząco poruszał brwiami. Weszliśmy do domku i od razu Styles wybrał pokój. Gemma powiedziała, że mamy pełny luz i możemy spać razem ten kto jest w związku. Mój chłopak wziął mnie na ręce i pobiegł do naszego pokoju.
-Dziś do końca dnia mamy czas dla siebie. To co robimy?-rzucił mnie na łóżko.
-Ja, Eleanor i Klaudia idziemy się pokręcić po okolicy.
-Tak bez obstawy?-zapytał.
-Tak bez Was.
Do pokoju wparował Louis krzycząc czy Hazz idzie z nimi na basen.
-Widzisz masz zajęcie.-powiedziałam.
Ubrałam si ciepło i poszłam po dziewczyny. Wyszłyśmy i zaczęłyśmy oglądać co tu takiego jest. kupiłyśmy mapkę tej okolicy oraz kilka pamiątek. Niedaleko był sklep. Poszłyśmy kupić jakieś smakołyki, bo wiadomo że Niall nie przeżyje bez jedzenia. potem spacerowałyśmy i poznałyśmy ludzi. Było tu dużo przystojniaków, którzy się cały czas na nas patrzeli. Znaleźli się również podejrzane typy, którzy za nami szli, ale zignorowałyśmy to. Wróciłyśmy po kilku godzinach do domku. Było po 19 jak rozbierałam z siebie dużą warstwę ciepłych ubrań. Z łazienki wyszedł Harry.
-Tęskniłem za Tobą.-powiedział obejmując mnie od tyłu.
-Tak?  Czemu mnie to nie dziwi? Jak było na basenie?
-A dobrze. Poznaliśmy jakieś laski, trochę dziwne były.
-Aha. Idziemy na kolację?-zapytałam.
-Oczywiście, ale potem musimy iść koniecznie do jacuzzi.
Zeszliśmy na dół na kolację, rodzice Harrego spóźnili się na lot i zrezygnowali jednak z przyjazdu. Po posiłku zrobiło mi się nie dobrze. Na pewno się obżarłam. Ubrałam się ciepło i postanowiłam wyjść. Harry poszedł ze mną. Spacerowaliśmy, lecz to przerwał nam sklep z koszulkami i bluzami. Powiedziałam mojemu chłopakowi, że zaczekam za wypożyczalnią. Szłam dalej, czułam że ktoś mnie obserwuje. Obracałam się co chwile do tyłu, lecz nikogo nie było. Spotkałam tych typków co wtedy z dziewczynami. Zaczęli do mnie mówić, ale ja to zignorowałam i szłam dalej. Zaczęli iść za mną. Obróciłam się i jakaś czarna postać zasłoniła mi usta i mocno trzymała za ręce. Przerażona patrzałam przed siebie, już  postaci nie było. Teraz tylko czułam dalej ucisk na rękach, ugryzłam rękę zasłaniającą mi usta. Krzyknęłam głośno imię mojego chłopaka, lecz to na marne. Poczułam, że dostałam czymś ciężkim w tył głowy. Straciłam przytomność. Obudziłam się w jakimś pokoju. Leżałam na łóżku przywiązana do niego, widocznie był już ranek, bo słońce świeciło. usta miałam zalepione taśmą. Cała się trząsałam, bałam się. Obróciłam głowę i kontem okna zobaczyłam krew na białej poduszce. Zrobiło mi się słabo. Słyszałam kroki zbliżające się do drzwi, klamka się ruszyła i do pokoju wszedł jakiś chłopak. Miał może 17 czy 18 lat.
-Cześć Słonko. Co tam? Jak się czujesz?-zadawał mi pytania. Jaki idiota! Przecież mam zaklejone usta taśmą-pomyślałam. Próbowałam krzyczeć, lecz taśma nie pozwalała mi na to. Zaczęłam się szarpać.
-Uspokój się!
Czułam, że moje nogi nie są przyczepione pasami. Czekałam, aż nieznany mi chłopak nachyli się. Jednak to zrobił. Patrzał mi w oczy z zadowoleniem. Kopnęłam go, a on wpadł na szafkę z lampą nocną i rozciął sobie głowę kawałkiem szkła. Do pokoju wszedł kolejny. Był o wiele starszy od pierwszego. Gwałtownie mną potrząsł i odkleił taśmę.
-Nie bądź głupia. Chcesz się jeszcze bardziej pogrążyć. Teraz jesteś bezwładna. Śliczna buźka, która łatwo się sprzeda.-trzymał mnie za brodę.
-Nigdy! Mój chłopak i przyjaciele mnie znajdą, czy to się gnojowi podoba czy nie!
-Trafiła nam się pyskata, tak jak ta obok.
Wcześniej nie zauważyłam, że jest jeszcze jedno łóżko, a w nim dziewczyna. Oboje wyszli. Przecież mam telefon. To muszą być amatorzy, którzy porywają. Resztkami siły wybrałam telefon do Stylesa.
-Zuza, gdzie ty jesteś kochanie!?-krzyknął
-Harry, jakieś typki mnie porwali i chcą sprzedać, jestem w jakimś domku. Z okna widać jakąś wieże chyba radiową! ratuj mnie.-mówiłam przez płacz.
-Co? Ale dokładnie? Gdzie jesteś?-pytał przerażony.
Do pokoju wszedł ten młody koleś. Był zdenerwowany, wziął mi telefon , rozłączył się i rzucił telefon na ziemię. Za pleców ukazała mi się jakaś strzykawka.. Delikatnie wbił mi igłę w rękę.
-Nie wyrywaj się, bo będzie bolało.
Ponownie wyszedł z pokoju. Czułam, że tracę panowanie nad moim ciałem, niczego nie czułam, zaczęłam płakać jeszcze bardziej. W końcu straciłam przytomność.

                                                        H*A*R*R*Y

Całą noc szukaliśmy mojej dziewczyny, ślad po niej zniknął. Dzwoniłem do niej, lecz po kilku sygnałach włączała się sekretarka.Wszyscy siedzieliśmy i zastanawialiśmy się co mamy robić dalej. Nie poinformowaliśmy  o zaistniałej sytuacji naszych rodziców. Chcieliśmy zadzwonić na policje, lecz zrezygnowaliśmy z tej opcji. Zaczął dzwonić mi telefon.
-Zuza!-krzyknąłem i odebrałem. Wszyscy zebrali się wokół mnie. Pytałem się jej gdzie jest. Zrobiłem na głośnomówiący. Mówiła o jakiejś wieży radiowej, że ktoś ja porwał i chce sprzedać.Nie rozumiałem dokładnie o co chodzi bo płakała. Nagle się rozłączyło. Próbowałem znów się połączyć, lecz teraz to od razu włączała się sekretarka. Ubrałem się i wyszedłem z Niallem, Louisem i Liamem z domu. Szukaliśmy jakiejś wieży radiowej. Kupiliśmy mapkę miasteczka i znaleźliśmy na niej coś takiego. Poszliśmy w jej strone.
-Jest!-krzyknąłem jak zobaczyłem jakąś antenę na wieży. Pobiegliśmy tam i zobaczyliśmy w oddali domek. Weszliśmy do niego, nikogo nie było. Pobiegliśmy na górę i tam zobaczyliśmy znęcających się mężczyzn  na jakiś dziewczynach. Liam i Louis zaczęli się z nimi bić, Niall zajął się  tymi dziewczynami, a ja pobiegłem do innego pokoju szukać Zuzy. Wszedłem do jednego gwałtownie i zobaczyłem...





piątek, 15 lutego 2013

18. Give Me Love.

Wiem, wiem... Miałam dodać wczoraj. No ale mały kryzys w związku powstrzymał mnie od pisania. Nie będę się Wam żalić. Przedwczoraj dodałam 17 post i nie wiem czemu, ale końcówka była jakoś dziwnym drukiem i kolorem napisana. Edytowałam to, ale bez skutku. No trudno, jedna notka będzie się wyróżniać. Teraz jest 18, no daleko już doszłam. Chciałabym już jak najszybciej dojść do tego momentu, gdzie powstało już całe One Direction. Nie chciałabym opisywać każdego miesiąca i dlatego się zastanawiam czy czasem nie przeskoczyć w jakimś momencie już do czerwca lub lipca. ^^ Dzisiaj dodatkowo dwie piosenki, które mi pomagają jak mam złe dni i inspirują do pisania i tworzenia nowych sytuacji w opowiadaniu. ♥

Ed Sheeran-Give Me Love ♥ Bez tej piosenki nie potrafię żyć ♥

One Direction-Irresistible ♥ Tu nie mam słów, płacze przy niej, śmieje się, Kocham ♥

----------------------------


                                                          L*O*U*I*S



Wieczorem chciałem umówić się z moja dziewczyną, lecz ona była na zakupach z Zuzą. Postanowiłem im towarzyszyć. Gdy podszedłem do stolika dziewczyny śmiały się, a Zuza zażartowała:
-Proszę małą czarną, kelnerze.
-Dzięki.-odpowiedziałem siadając obok mojej ukochanej, całując ją w policzek.
Opowiedziały mi co kupiły i zaczęły się wygłupiać. Zamówiłem sobie sok marchewkowy. Po wypiciu poszliśmy do jakiegoś sklepu z biżuterią. Dziewczyny chodziły swoimi ścieżkami, a ja swoimi. Oglądałem i oglądałem, aż wpadłem na pomysł na prezent dla El. Zauważyłem piękną bransoletkę. Kupiłem ją tak by laski tego nie zauważyły i skryłem do kurtki. Pochodziliśmy jeszcze po sklepach, a potem odprowadziliśmy naszą przyjaciółkę do domu.  Następnie poszliśmy do mnie do domu. Moja mama musiała poznać wreszcie moją dziewczynę. Zadzwoniłem do Lott by zrobiła porządek w moim pokoju, ona nie owijała w bawełnę bo i tak wiedziała, że dostanie ode mnie to co będzie chciała. Po kilku minutach wchodziliśmy już do domu. Zapoznałem Eleanor z moją mamą. Dobrze zaczęły się dogadywać, okazało się że moja mama pracowała z jej rodzicielką. Posiedzieliśmy chwilę w kuchni, a następnie poszliśmy do mojego pokoju. Tam uruchomiłem laptopa i zaczęliśmy oglądać film. Była to jakaś komedia romantyczna. Po jego zakończeniu rozmawialiśmy leżąc w łóżku. Za niedługo będzie miesiąc odkąd jesteśmy parą. Harry zabrał Zuzę w och miesięcznice na spacer,a potem do Nandos. Hmm... Nie miałem pomysłu. Zaczęliśmy oglądać kolejny film. W połowie zauważyłem, że moja dziewczyna zasnęła mi na ramieniu. Nie chciałem jej budzić, więc wyjąłem jej telefon z kieszeni i napisałem do jej mamy, że zostaje u mnie bo zasnęła. Mama El jest mega spoko, poznałem ją kilka tygodni temu. Pozwala jej na dużo rzeczy. No w sumie ma 17 lat. Moja mama weszła do pokoju i jak zobaczyła moją dziewczynę, życzyła nam dobrej nocy i wyszła. Rano wstałem i nie potrafiłem się napatrzeć na Eleanor, tak słodko spała. Zacząłem głaskać ja po włosach. Przebudziła się przestraszona.
-Louis czemu mnie nie obudziłeś jak zasnęłam? Ja do szkoły muszę iść!-mówiła szybko.
-Słodko wyglądałaś i napisałem do twojej mamy, że zostajesz u mnie. Ja też dziś do szkoły nie idę, bo i tak mamy luźne lekcje.
-Ja na całe szczęście też.-przytuliła się do mnie. Z szafy wyciągnąłem jej moją koszulkę i spodenki, po odświeżeniu się i ubraniu wyszła śmiejąc się. Na jej widok wybuchłem śmiechem. Podszedłem do niej i pocałowałem delikatnie w kącik ust. Po porannych czynnościach zeszliśmy na dół, przywitaliśmy się z moją mama, rodzeństwem i ojczymem. Przy śniadaniu wszyscy zadawali pytania El, pytali się jak my się poznaliśmy itp.
-Dalibyście jej spokój, Eleanor ma może ochotę zjeść śniadanie w ciszy.-przerwała Fizzy.
-Nie no spokojnie mogą państwo mnie pytać, z chęcią odpowiem no i wiem coś o tym, bo moi rodzice też wypytywali Louisa.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Po posiłku posprzątaliśmy i wróciliśmy do mojego pokoju. Weszliśmy na Twittera, lecz nic nowego nie było. Leżeliśmy w łóżku, rozmawiając. Po godzinie 15 poszedłem odprowadzić do domu. Spacerkiem, trzymając się za ręce szliśmy wśród padającego śniegu. Pod jej domem przytuliłem ją mocno, a po chwili zacząłem całować.


                                                     N*I*A*L*L

W szkole nie było Louisa. Zdziwiło Nas to bo on zawsze miał 100% frekwencje i nigdy nie chorował. W mojej klasie był istny chaos. Wszyscy krzyczeli, słuchali muzyki. No w końcu mieliśmy luźne lekcje, a nauczycielka była bardzo spokojna i pozwalała na wszystko. Pisałem z Klaudią esemesy. U niej nie było w klasie czegoś takiego jak u mnie. Tam wszyscy siedzieli cicho, choć też mogli robić co chcą. Napisała mi, że Harry i Zuza całują się w kącie i zrobiła im zdjęcie. Na przerwie na lunch siedzieliśmy przy jednym stoliku i pochłanialiśmy jedzenie. Ktoś rozpoczął bitwę na jedzenie, wkurzyło mnie to bo dostałem szynką od kogoś w czoło. W czwórkę skryliśmy się pod stół i dalej kontynuowaliśmy jedzenie, natomiast nad nami szalała wojna i pełno żarcia latało. Przyszła dyrektorka i uspokoiła wszystkich. Wyszliśmy spod stołu i słuchaliśmy kazania. Nauczyciel od zajęć sportowych rozkazał wszystkim sprzątać.
-Mam już dość sprzątania.-marudziła Klaudia.
-No ja też, a jeszcze nie wiadomo do której będziemy tu sprzątać.-powiedziała Zuza.
Po 16 wyszliśmy z szkoły. Byliśmy zmęczeni, więc każdy poszedł do siebie do domu. O 19 umówiliśmy się z Hazzą na boisko. Przyszedłem do domu i od razu skierowałem się do kuchni. Tam czekał na mnie obiad ugotowany przez mojego brata, który pojechał do dziewczyny, bo leży w szpitalu w Manchester. Rodzice pojechali po dziadków do Irlandii, ponieważ chcą spędzić święta z nami. Mama wysłała mi wiadomość, że wrócą jutro popołudniu.. Pomyślałem sobie, że zaproszę Klaudie. Napisałem do Harrego, czy moglibyśmy się dziś nie spotkać, bo chciałbym zobaczyć się z Klaudią. Odpisał mi: " Jak mam to rozumieć? Czy dobrze myślę? Masz jakieś plany na wieczór? ^^". Odpowiedziałem, że jeszcze sam nie wiem i że chciałbym miło spędzić wieczór. Następnie zadzwoniłem do mojej dziewczyny i zaprosiłem ją do mnie. Posprzątałem cały dom i zamówiłem pizzę na godzinę 19, do mamy napisałem że Klaudia przychodzi. Życzyła miłego wieczoru.
Przyszła moja dziewczyna. Postanowiliśmy pójść najpierw na spacer. Idąc dróżką w lesie, usłyszeliśmy piskanie jakby jakiegoś zwierzęcia. Trochę się bałem podjeść do krzaku, gdyż nie wiadomo było jakie zwierze się tam kryje. Klaudia weszła za krzak i po chwili wyszła z małym szczeniaczkiem. Zaczęliśmy się zastanawiać jaka to rasa. Obje pomyśleliśmy, że to Golden retriever. Zanieśliśmy go do mojego domu. Tam nakarmiliśmy i umyliśmy. Był naprawdę malutki. Moja dziewczyna bawiła się w moim pokoju z nowym zwierzaczkiem, a ja szukałem w internecie informacji na temat psiaczka. Okazało się, że myśleliśmy dobrze na temat rasy szczeniaczka.
-Mieliśmy rację, Golden retriever .
-No a jak go nazwiemy?-zapytała Klaudia.
-Nie wiem. Choć do salonu, obejrzymy jakiś film.
Wziąłem szczeniaka na ręce i zeszliśmy na dół. Postanowiliśmy nazwać go Lucky. Pod koniec filmu usłyszeliśmy chrapanie. Widząc śpiącego Lucky `ego. Zrobiliśmy mu zdjęcie. Wysłałem je moim rodzicom i przyjaciołom z napisem: Znaleźliśmy go w lesie na zimnie. Maluszek kochany jest u Nas w domu i zwie się Lucky.
Z Klaudią patrzeliśmy na psiaczka i zastanawialiśmy się, kto mógł wyrzucić takie małe zwierze wyrzucić na zimno i to przed świętami. Biedaczek. Objąłem moją ukochaną i powiedziałem jej, że to nasze pierwsze dziecko. Uśmiechnęła się i pocałowała w usta.


                                                          H*A*R*R*Y


Przygotowania do świąt idą pełną parą u mnie w domu. Mama chodzi zdenerwowana po całym domu, bo cały czas o czymś zapomina. Zacząłem jej pomagać jej w sprzątaniu. Ten dzień powinien nazywać się Dniem Sprzątania. Niall wysłał mi zdjęcie pieska, którego znaleźli z Klaudią w lesie. Pokazałem wiadomość z zdjęciem mojej mamie, a ona zaczęła wyzywać ludzi, którzy coś takiego robią. Przytuliłem mojego kotka. Usiadłem z nim na ręku w fotelu i głaskałem.
-Harry a ty masz jakieś plany po świętach?-usłyszałem moją siostrę.
-No nie wiem. Chciałem spędzić wolny czas z Zuzą. A czemu się pytasz?
-Bo ja i Liam mamy w planach wyjechać na narty, chciałbyś z twoją paczką z nami jechać?
-Musiałbym zapytać ich. Czekaj już dzwonię-wyjąłem telefon i zadzwoniłem do mojej dziewczyny. Zapytała się mamy i otrzymała pozwolenie. Od Louisa i Eleanor mamy też się zgodziły, a od Nialla i Klaudii dowiem się później. Moi rodzice też postanowili jechać z nami. Po 20 poszedłem odwiedzić moją dziewczynę. Jej mama tak ja moja była cała zakręcona. Poszliśmy do pokoju Zuzy. Tylko weszliśmy do pokoju, zacząłem ją całować.

Kilka dni później


Dzisiaj są już święta, spędzam je z moją ukochaną rodzinką. Złożyliśmy sobie życzenia i zasiedliśmy przy stole. Po uroczystej kolacji nastał czas na prezenty. Zacząłem rozpakowywać pudełka. Jedno było lekkie, więc pomyślałem że będzie tam zdjęcie czy coś. Rozdarłem papier ozdobny i zobaczyłem napis: Durex. Teraz, aż 100 prezerwatyw w jednym pudełku XXL.. Gemma zaczęła się śmiać, spojrzałem na nią z groźną miną, lecz nie wytrzymałem i zacząłem śmiać się razem z nią. Moi rodzice patrzeli na nas jak na idiotów.
-Masz za tą karteczkę wtedy.-powiedziała śmiejąc się.
-Dzięki, ale na razie nie będą mi potrzebne.-odpowiedziałem.
-Harry, ale wiesz nie wiadomo kiedy to się stanie. To jest chwila.-powiedziała moja mama. Czułem, że robię się cały czerwony.
-Mamo mam dopiero 15 lat.-powiedziałem cicho. Po obejrzeniu jak to w tradycji jest filmu na temat świąt byłem już wolny. Zadzwoniłem do mojej dziewczyny czy nie wyszłaby na spacer, zgodziła się. Gdy pukałem do drzwi jej domu, otworzył mi Kamil. Wszystkim złożyłem życzenia oraz poznałem chłopaka Pani Ewy. W salonie było słychać resztę rodziny. Spojrzałem zza rogu drzwi oraz krzyknąłem Wesołych Świąt. Wszyscy odpowiedzieli mi tym samym. Zeszła moja dziewczyna. Jak dla mnie wyglądała ona cudownie w tym stroju. Przebrała baleriny na buty zimowe oraz ubrała ciepłą kurtkę. Wyszliśmy z domu.
-Muszę Ci coś powiedzieć.-zaczęliśmy oboje. -Dobra ty pierwszy.-powiedziała.
-Nie ty opowiadaj.
-No więc będę miała dwie nowe siostry i jednego brata.
-Twoja mama jest w ciąży?-zapytałem zaskoczony.
-Niee głuptasie ty mój kochany. Moja mama ponownie wychodzi za mąż. Dziś Geoff się jej oświadczył. A z racji tego, że kiedyś wezmą ślub to będę miała nowe rodzeństwo. Dwie siostry Ruth i Nicole oraz brata Liama. Czaisz to, on ma na imię tak jak Gemmy chłopak? I on jest tylko o rak od nas starszy.-wyszczerzyła się.
-Wracając do mojej siostry. Po choinkę kupiła mi prezerwatywy i to 100, a mama mi powiedziała że nie wiadomo kiedy będę pierwszy raz przeżywał i to jest niby chwila.-słysząc moje słowa, Zuzka zaczęła się śmiać.

środa, 13 lutego 2013

17.First Kiss.

 No więc, pierwsze co napisze to PRZEPRASZAM. Nie miałam weny i dlatego taki krótki i bez sensu. Pisałam go 3 dni...;/ Jutro postaram się dodać 18, gdyż już mam plany ^^. Jutro jadę na lodowisko, więc w domu bd dopiero po 20. Dla Was wstanę wcześnie rano i zacznę pisać Nexta.xD                                                    
---------------------

                                                         Z*U*Z*A


Rano obudziłam się obok Harrego. Mówił coś przez sen i dlatego zaczęłam się przysłuchiwać, lecz nic nie zrozumiałam z jego bełkotów. Ubrałam leginsy i zeszłam na dół. Na tapczanie w salonie leżał Louis, a w jego objęciach Eleanor. Tak to słodko wyglądało, że wróciłam się do pokoju po aparat by zrobić im zdjęcie. Fleszem ich obudziłam. Przywitałam się z nimi. Wspólnie z El zaczęłyśmy szykować śniadanie, a Lou poszedł do Harrego się znów położyć spać. Gadałyśmy o wczorajszym wieczorze, zaczęła mi gratulować i życzyć szczęścia z Stylesem, natomiast ja zaczęłam krzyczeć, że ona i Tommo tworzą nową parkę. Wyściskałam ją, bo wiedziałam ile Louis dla niej znaczy i ona dla niego. Zawołałyśmy wszystkich na śniadanie. Klaudia i Niall zeszli, ale nasi chłopcy nie. Postanowiłam pójść zobaczyć co tam robią, na pewno spali ta opcja by mnie nie zdziwiła. Weszłam do pokoju i zobaczyłam śpiących przyjaciół, obejmujących się. Wyglądali tak słodko. Podeszłam do mojego chłopaka i pocałowałam go w policzek, lekko popychając. Wylazł z łóżka i mnie przytulił. Obudziłam Louisa i wspólnie zeszliśmy na dół do kuchni. Niall widocznie nie wytrzymał i musiał zacząć jeść bez nas. Po śniadaniu ja i Harry posprzątaliśmy naczynia.
-Mam dla Ciebie niespodziankę.-powiedział mi na ucho.
-Ja dla Ciebie też. Musimy ogarnąć dom.
-No to już mniej fajne niż moja niespodzianka.
Poszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta, położyłam się obok Klaudii, która okryła mnie kocykiem. Po jakimś czasie zasnęłam. Obudziłam się w moim pokoju, Harry leżał obok mnie i z uśmiechem na twarzy głaskał mnie po włosach.
-Kochanie, wiesz że już jest po 19?
-Mmhhmm.-odpowiedziałam śpiąc jeszcze.-Co?-krzyknęłam wyrywając się z objęć mojego chłopaka.
-No spałaś ok.5 godzin. Zostanę dziś na noc u Ciebie.Oki?
-Jasne, Niall i reszta też niech zostaną. Kurdę trzeba jeszcze posprzątać.
Zeszłam z moim chłopakiem na dół i pogoniliśmy resztę do sprzątania. Ja i Niall sprzątaliśmy kuchnie, Eleanor i Klaudia łazienkę, a Lou i Hazz salon. Poszłam do piwnicy po wiadra i szmaty. Do każdego plastikowego pojemnika nalałam ciepłej wody z płynem. Wróciłam do kuchni z zielonym wiadrem i zobaczyłam, że Horanek zajada bułkę. Gdy zobaczyłam blat, na którym szykował sobie jedzenie to załamałam się.
-Niall, zrobiłeś jeszcze większy bałagan, niż jest. Nawet na ziemi są okruszki.
-Przepraszam.-powiedział z pełną buzią.-Już mnie nie kochasz?-zapytał.
-Kocham, kocham.-odpowiedziałam śmiejąc się.-A teraz sprzątać.-powiedziałam nieco groźniej.
-Dobrze, tylko dokończę. Zobacz jeszcze trzy gryzy zostały.
-Już tylko dwa.-powiedziałam po gryzie bułki.
-No ej!!!-krzyknął i rzucił się na mnie z mokrą szmatą z wiadra, który się po chwili przewrócił i wylała się cała woda. Horan leżał na mnie i groził mi szmatą. Spojrzałam w jego mocno niebieskie oczy i utonęłam w nich. Niall lekko się uśmiechnął i przybliżył się. Zamknęłam oczy tak ja on i nagle obudziłam się z tego snu, w którym pocałowałabym się z chłopakiem mojej przyjaciółki.
-Dobra Niall wstawaj. Przez Ciebie jest tu jeszcze większy bajzel.-krzyczałam.
-Ta, znów moja wina. A kto ugryzł mi bułkę? Teraz będę głodny!- słysząc słowa przyjaciela zaczęłam się śmiać. Powycierałam mokrą podłogę i zaczęliśmy sprzątać.Po 30 minutach kuchnia błyszczała.
-Ooo...Dobra robota kochanie.-objął mnie w tali Harry, a ja wytarłam czoło bandamką.
-Ta, a mnie już nikt nie pochwali.-odezwał się zbulwersowany Niall.
-Super robota kocie!-krzyknęła wchodząca Klaudia.
Resztę wieczoru spędziliśmy oglądając filmy i wspominając dzieciństwo. Postanowiłam pójść do MSC po szejki. Ubrałam kozaki, kurtkę i czapkę.
-Poczekaj ja pójdę z Tobą.-powiadomił Niall. Ubrał się i wyszliśmy z domu. Podczas drogi była między Nami cisza. Męczył mnie fakt, że o mały włos byśmy złączyli nasze usta w pocałunku.
-Przepraszam Cię za tą akcje w kuchni.-odezwał się.
-Nic się nie stało. Przecież teraz kuchnia wygląda idealnie.-odpowiedziałam i tak wiedziałam, że chodzi mu o zbyt bliski kontakt twarzy.
-Nie o tą akcje mi chodziło. Wiesz o pocałunek. Dałem ponieść się chwili. Mam nadzieję, że to zostanie między Nami.
-Oczywiście.-odpowiedziałam zanim weszliśmy do budynku. Zamówiliśmy napoje i po kilku minutach byliśmy już w domu. Rozebraliśmy się i rozdaliśmy każdemu szejka. Usiadłam obok Harrego, a on mnie objął. Zaczęliśmy oglądać horror. Styles wspomniał jak na początku roku też oglądaliśmy film tego rodzaju i założyłam się z nim, że się nie wystraszę i nie przytulę do niego. Lecz przegrałam.

Kilka tygodni później

Za tydzień są już Święta. Tak bardzo się cieszę. Kocham ten czas gdy ubiera się choinkę w domach, kiedy stroi się ogrody lampkami i mieszkania różnymi świątecznymi dekoracjami. A najbardziej lubię zapach pierniczków. Na Święta Bożego Narodzenia miał przyjechać chłopak mojej mamy. Zapomniałam o prezentach dla najbliższych. Mojej mamie mam w planach kupić figurkę jaka jej się zawsze podobała i do tego jej ukochany perfum. Mojemu bratu kupię nową deskorolkę i  full capa Moja siostra dostanie ode mnie płytę Michaela Jacksona i koszulkę z nim. A chłopakowi mojej mamy kupię zestaw perfum, a co do moich przyjaciół to muszę się zastanowić. Wstałam z łóżka i zaczęłam szykować się do szkoły. Dziś mam na 10:40, z powodu wyjazdów nauczycieli. Zresztą za 3 dni też mamy wolne. Dziś szłam sama do szkoły, gdyż Klaudia jest chora. Ma gorączkę, katar, kaszel i bóle głowy jak i gardła. Po drodze spotkałam Harrego.
-Cześć Kotek!-powiedział, po czym mnie przytulił i pocałował w centrum ust. Obejmując mnie szliśmy do szkoły. Na lekcjach był luz, bo nadchodzą Święta i nauczycielom jak i uczniom nie chce się już nic. W lutym ja i Harry jedziemy na konkurs wokalny. Dziś dostaliśmy piosenkę nie znałam jej, no ale trzeba się wyuczyć. Na święta chciałam kupić sobie nową sukienkę. Postanowiłam dziś się wybrać do centrum handlowego. Po lekcjach wróciłam do domu. Zjadłam obiad, przebrałam się i znów wyszłam z domu. Zadzwoniłam do El, ona zna się na modzie i na pewno pomoże mi coś wybrać i od razu zapytam się jej co kupuje Louisowi na święta. Spotkałyśmy się pod  budynkiem. Przywitałyśmy się buziakiem i ruszyłyśmy w łowy. Bardzo spodobała jej się sukienka, którą sobie wybrałam. Chciała sobie kupić taką samą, ale odpuściła bo nie chciała się upodabniać.