sobota, 23 lutego 2013

20.Lego House.

Dodałam 20. Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo w tym tygodniu już chyba nic nie dodam. Od poniedziałku znów mam szkołę i nie wiem jak z nauką będzie. Wiem, że będę musiała się dużo uczyć. Mam badanie wyników z fizyki, biologi, chemii i matematyki, a w pierwszym tygodniu marca sprawdzian z biologi. W poniedziałek od razu czeka mnie pytanie z mapy fizycznej europy. Istny koszmar! A teraz 20. Wyszedł krótki przepraszam. Jak bd 3 komentarze to dodam następny jak najszybciej.                                                        


----------------------------------------------------




                                                         H*A*R*R*Y
...jakąś dziewczynę na łóżku przywiązaną pasami. Odwiązałem ją i odkleiłem delikatnie taśmę. Przytuliła mnie, a następnie pocałowała. Oderwałem ją od siebie, a ona patrzała na mnie "naćpana". Była ona zmęczona. Kazałem jej poczekać tu w pokoju. Gdy zobaczyłem, że Louis dzwoni na policje, a dwóch facetów leży na ziemi kazałem Liamowi zaopiekować się dziewczyną w pokoju i zadzwonić na pogotowie. Zszedłem na dół i usłyszałem jakieś krzyki. Otworzyłem drzwi od piwnicy i szybko zbiegłem po schodach. Zobaczyłem Zuzę na jakimś krześle przywiązaną sznurem. Odwiązałem i wziąłem ją na ręce. Patrzyła na mnie i cała się trzęsła. Przytuliła się do mnie mocno i wyszliśmy z wilgotnego pomieszczenia. Przyjechało pogotowie. Zbadali moją dziewczynę, a następnie powiadomili Nas, że nic takiego jej nie ma, lecz wolą ją zabrać do szpitala. Zacząłem zapewniać, że ja się nią zaopiekuję i na pewno będzie cały czas leżeć w łóżku dopóki jej się nie poprawi. Trochę nie podobał im się ten pomysł, ale w końcu się zgodzili. Zbadali resztę dziewczyn i zabrali je do wozu szpitalnego. Policja zajęła się porywaczami i zawiozła ich na komisariat. Moja dziewczyna zeznała zeznania, a policja obiecała jej że już nigdy nie będzie tak cierpieć. Zadzwoniłem po dziewczyny, które znalazły się tu w ciągu 10 minut. Przyniosły Zuzannie ubrania. Przebrała się, a ja znalazłem jej spodnie i kurtkę w kuchni. Wziąłem moja dziewczynę na barana i wszyscy szliśmy w stronę naszego domku. Gdy już w nim byliśmy poszliśmy do pokoju. Położyłem ją na łóżku i zrobiłem to samo z sobą. Głaskałem jej włosy i całowałem jej czoło. Ona zaczęła mi wszystko od nowa odpowiadać. Zeszliśmy na obiad. Przy posiłku opowiedziała, wszystko reszcie. Oni zaczęli ją przytulać. Zuza oznajmiła mi wieczorem, że już czuje się lepiej. Poszła do pokoju obok, czyli do Nialla i Klaudii. Ja zacząłem szukać mojej szarej bluzy w walizce. Do pokoju weszła Gemma. Wszystkie moje ubrania były rozwalone po pokoju, a w walizce było jeszcze ich trochę.
-Ooo... A jednak wziąłeś je. A mówiłeś, że  Ci się nie przydadzą.
-Wiesz, zacytuję mamuśkę: " To może być chwila".
-Idź ty. Ona przeżyła teraz koszmar, a ty myślisz o...
-Nie prawda! Wziąłem na wszelki wypadek.-przerwałem mojej siostrze.
-Dobra teraz po co ja tu.... Aaa.. No tak. Ja i Liam wychodzimy, więc chata dla Was. Wrócimy późno, a jutro jedziemy na narty. Więc Papatki.-powiedziała wychodząc z pokoju.
Znalazłem moją bluzę i poszedłem do reszty. Wszyscy siedzieli o Klaudii i Nialla. Wygłupiali się, a ja oznajmiłem im, że mamy wolny dom. Louis poruszył znacząco brwiami i podszedł do mnie czy może mam prezerwatywy. Wyszedłem i wróciłem z małym opakowaniem.  My dalej siedzieliśmy i gadaliśmy. Po 20 zeszliśmy zrobić sobie kolację. Eleanor i Loui nie zeszli na dół. Po odpoczęciu po ostatnim posiłku leżeliśmy wszyscy w małym salonie i oglądaliśmy jakiś program. Rano po śniadaniu wybraliśmy się na stok. Klaudia nie potrafi jeździć na nartach tak jak Eleanor. Zuza nic nie mówiła. My z chłopakami tłumaczyliśmy im jak hamować i troszkę zwolnić. Dziewczyna Nialla i Lou słuchały z uwagą, a moja stała i patrzyła na nas jak na debili. Podczas wjazdu na górę Zuza mówiła, że nie  umie jeździć, ale jak to ona założyła się ze mną, że i tak lepiej ode mnie jeździ i będzie pierwsza na dole. Na stoku  Zuzik życzył mi tylko powodzenia, a następnie zaczęła zjeżdżać. Była naprawdę dobra, stałem i patrzałem jak szybko mknie na dół. Przypomniał mi się zakład. Nie potrafiłem jej dogonić, lecz po paru minutach byłem przed nią. Zobaczyłem za siebie i nie widziałem jej. Zatrzymałem się i nagle coś szybko przejechało obok mnie. Była to Zuzka.
-To nie fair!-krzyknąłem śmiejąc się.
-E tam, pamiętasz kto pierwszy na dole?
-Tak. I tak będę pierwszy!
-Chyba śnisz.
A jednak wygrała moja dziewczyna. Zapytałem ją co mam zrobić. Jak to był zakład to trzeba się założyć.
Powiedziała, że życzy sobie ode mnie długiego całusa. Zbliżyłem jej twarz do mojej, podnosząc jej brodę. Wbiłem się w jej usta i zacząłem namiętnie całować. Przerwała nam Eleanor krzycząca:-UWAGA!!
Wjechała prosto w nas. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Louis pomógł nam wstać, a następnie udaliśmy się jeszcze kilka razy na stok. Po godzinie 15 poszliśmy do kawiarenki na gorącą czekoladę. Zauważyłem, że Loui nosi moją i od Zuzki bransoletkę, którą dostał od nas na urodziny. Widzieliśmy, że mu się spodobają. Poszliśmy się jeszcze przejść, a następnie wróciliśmy do domku.

Następny dzień

Dziś sylwester. Po obiedzie poszliśmy na sanki. Wszyscy byli zadowoleni. Każdy rzucał w siebie śnieżkami i każdy z Nas leżał na ziemi w białym pierzu. Podzieliliśmy się na dwie grupy, czyli dziewczyn i chłopców. Rozpoczęliśmy wojnę na śnieżki. Zbudowaliśmy sobie kupkę śniegu by się za nią kryć. Po 15 minutach Niall wyszedł zza "twierdzy"(xD nie miałam pojęcia jak to nazwać ;D) i pobiegł w stronę dziewczyn. One zaczęły uciekać, a my z Tommo przyłączyliśmy się do Horana. Złapałem Klaudię, Louis Eleanor, a Niall Zuzę. Zuza zrobiła masełko Irlandczykowi, a on włożył swoje zimne ręce pod jej kurtkę. Zaczęła piszczeć i znów uciekać. Po 18 wróciliśmy do domu. Poszliśmy się przyszykować do pokoi. Moja dziewczyna poszła jako pierwsza do łazienki. Z nudów poszedłem do Louisa. Usłyszałem, że zamykają się drzwi z mojego i Zuzki pokoju. Wróciłem i zacząłem się szykować. Ubrałem białą koszulkę z mimem i ciemne rurki. Zszedłem na dół i byłem ostatni. Wszyscy na mnie czekali. Dziewczyny wyglądały jak zawsze bardzo ładnie. Klaudia miała na sobie to, Eleanor to, a Zuza to. Ubraliśmy kurtki i weszliśmy do taksówki, która przywiozła Nas pod budynek, gdzie trwała już impreza. Po zostawieniu naszych rzeczy w szatni, poszliśmy się bawić na parkiecie.  Zuza tańczyła cały czas z swoimi przyjaciółkami, my z chłopakami siedzieliśmy przy barze i piliśmy sok, no oprócz Louisa. On pił drinka. DJ puścił wolną piosenkę, dziewczyny wróciły, a ja zaprosiłem moją dziewczynę do tańca. Kołysząc się na parkiecie między ludźmi patrzyłem jej w zielone oczy.
-Pamiętasz jak pierwszy raz się pocałowaliśmy?-zapytałem.
-No tak. Trudno zapomnieć.
-Wtedy chciałem, żebyś była tylko moja i nikogo więcej. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale chciałem poczuć smak twych ust.-powiedziałem, a moja dziewczyna musnęła mnie ustami. Po kilku minutach wróciliśmy do towarzystwa. Ubraliśmy się i wyszliśmy na dwór. Niedaleko Nas miały być wystrzelone w powietrze fajerwerki. Zaczął padać śnieg. Po chwili ludzie zaczęli odliczać. 6,5,4,3,2,1.....! Na niebie pojawiły się różne barwy. Obejmowałem moją dziewczynę od tyłu i podziwialiśmy fajerwerki wystrzeliwane w powietrze. Po chwili się obróciła.
-Wszystkiego Najlepszego w ....-nie dokończyła, gdyż złączyłem nasze usta.

Taki Crazy Niall xD Kocham ♥

sobota, 16 lutego 2013

19. Where are you ?

No to dziś jeszcze jedna notka xD Trochę będę Was trzymać w niecierpliwości, zobaczycie jak przeczytacie do końca. Jeśli będzie, więcej niż 1 komentarz dodam nexta. ♥ Wiem kochacie mnie, tak jak ja Was ;D

One Direction-One Way Or Another Jejku ta piosenka jest BOOOSSSKKKAAA! Przez 3 godziny pisząc tą notkę jej słuchałam na okrągło....♥♥

--------------------------


                                                               Z*U*Z*A

Jutro jedziemy na narty do Francji. Muszę pojechać do jakiegoś sklepu sportowego po spodnie narciarskie. Razem z moją mamą, Klaudią i jej mamą pojechałyśmy do centrum Londynu. Chodziłyśmy po sklepach sportowych lecz w nie było tego czego my szukamy. Weszłyśmy do ostatniego sklepu i były ostatnie dwie pary. Podbiegłyśmy do wieszaków i sprawdziłyśmy numery, które się zgadzały z naszymi. Nawet kolor Nam odpowiadał, gdyż oby dwie pary były czarno-niebieskie. Poszłyśmy do kawiarenki. Tam nasze mamy zamówiły sobie kawy, a my gorącą czekoladę. Po wypiciu spytałyśmy się rozmawiających rodzicielek czy możemy pochodzić jeszcze po sklepach i zobaczyć czy może nam się coś jeszcze przyda. Weszłyśmy do jakiegoś sklepu. Zaczęłyśmy oglądać buty zimowe, typowo zimowe. Nie zwracałyśmy uwagi na ich estetykę, tylko żeby były ciepłe i wygodne. Podszedł do mnie pracownik tego sklepu i zapytał czy w czymś może pomóc. Muszę przyznać, że był on przystojny i w dodatku młody. Uśmiechał się szeroko i czekał na moją odpowiedź.
-Tak, jedziemy na narty i chciałybyśmy znaleźć jakieś wygodne i ciepłe buty. Nie muszą być wie Pan, ładne czy coś.
-Sory, ale nie lubię jak ktoś do mnie mówi Pan. Mam 17 lat, więc.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Wydawałeś się na młodego, no ale wiesz możesz wyglądać na młodszego niż jesteś. Zuzka jestem.
-Patrick. Miło mi.-podał rękę.
-No to co z tymi butami Zuza?-usłyszałam moja przyjaciółkę za sobą.
-Mój nowy kolega pomoże Nam wybrać.-uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła gest. Zapoznałam ją z Patrickiem i zaczęliśmy wybierać odpowiednia buty do warunków na narty. Nowy znajomy chciał mój numer, więc podałam. Gdy już zapłaciłyśmy wyszłyśmy z sklepu i powędrowałyśmy do następnego sklepu. Kupiłyśmy jeszcze polary i ciepłe leginsy. Spotkałyśmy nasze mamy i wybrałyśmy się na pizzę. W powrocie stałyśmy jeszcze w korku co przedłużyło naszą pół godzinną drogę o 20 minut. Po 22 byłyśmy w domu. Pożegnaliśmy się i weszłyśmy z moją rodzicielka do domu. Moja kuzynka Olka jednak postanowiła wyjechać i dlatego moją mamę czekała droga do Manchesteru. Pożegnałam się z kuzynką i od razu pobiegłam się na górę się pakować. Wyciągnęłam moją małą walizkę i spakowałam do niej kosmetyczkę, ciepłe ubrania i buty, sukienkę na sylwestra, balerinki, bieliznę oraz kurtkę. Lot mamy o 12, więc muszę wstać około 9 rano. Nastawiłam sobie budzik i poszłam się umyć. Po wysuszeniu włosów i ubraniu piżamy przypomniało mi się czego zapomniałam. Z garderoby wyjęłam piżamkę i spakowałam ją do walizki. Położyłam się spać.
Rano pojechaliśmy na lotnisko. Wszyscy byli śpiący. Gdy już przeszliśmy odprawę i znaleźliśmy się na miejscach w samolocie. Siedzieliśmy  po trzy osoby. Z Harrym siedziała Gemma i Klaudia, za nimi siedział Louis, Eleanor i Liam ( chłopak Gemmy), a jeszcze dalej ja i Niall. Rodzice Stylesa mają przyjechać później. Niall cały czas jadł paluszki, aż w końcu mu je wzięłam i usiadłam na nich. W samolocie nie wolno jeść, a on już prawie zjadł dwie paczki.
-Ej no daj!!-darł się na samolot, aż Gemma zaczęła go wołać i uspokajać. Uspokoił się, lecz po chwili zaczął mnie łaskotać. Wiedział gdzie mam łaskotki i to szatańsko wykorzystał. Kazałam mu przestać z układem, że mu je oddam.  Dałam mu paluszki, a on zaczął się nimi znów zajadać.
-A wiesz mogłam puścić bączka na nie.-powiedziałam z poważną miną, on popatrzał się na opakowanie z skrzywioną miną, lecz po kilku sekundach wzruszył ramionami i znów je pochłaniał. Po dłuższym locie dolecieliśmy. Czekaliśmy na nasze bagaże, a następnie wynajęliśmy małego busa z racji, że było nas ośmiu i jeszcze mieli dołączyć do nas rodzice Gemmy i Hazzy.
-Ja mogę poprowadzić.-rwała się siostra loczka.
-Ja chce żyć Gemma!-krzyknął Louis, a my zaczęliśmy się śmiać. Gdy przyjechaliśmy na miejsce zaczęliśmy szukać naszego domu. Miał on numer 69, który mi się kojarzy. Harry widząc go zaczął się śmiać, po czym znacząco poruszał brwiami. Weszliśmy do domku i od razu Styles wybrał pokój. Gemma powiedziała, że mamy pełny luz i możemy spać razem ten kto jest w związku. Mój chłopak wziął mnie na ręce i pobiegł do naszego pokoju.
-Dziś do końca dnia mamy czas dla siebie. To co robimy?-rzucił mnie na łóżko.
-Ja, Eleanor i Klaudia idziemy się pokręcić po okolicy.
-Tak bez obstawy?-zapytał.
-Tak bez Was.
Do pokoju wparował Louis krzycząc czy Hazz idzie z nimi na basen.
-Widzisz masz zajęcie.-powiedziałam.
Ubrałam si ciepło i poszłam po dziewczyny. Wyszłyśmy i zaczęłyśmy oglądać co tu takiego jest. kupiłyśmy mapkę tej okolicy oraz kilka pamiątek. Niedaleko był sklep. Poszłyśmy kupić jakieś smakołyki, bo wiadomo że Niall nie przeżyje bez jedzenia. potem spacerowałyśmy i poznałyśmy ludzi. Było tu dużo przystojniaków, którzy się cały czas na nas patrzeli. Znaleźli się również podejrzane typy, którzy za nami szli, ale zignorowałyśmy to. Wróciłyśmy po kilku godzinach do domku. Było po 19 jak rozbierałam z siebie dużą warstwę ciepłych ubrań. Z łazienki wyszedł Harry.
-Tęskniłem za Tobą.-powiedział obejmując mnie od tyłu.
-Tak?  Czemu mnie to nie dziwi? Jak było na basenie?
-A dobrze. Poznaliśmy jakieś laski, trochę dziwne były.
-Aha. Idziemy na kolację?-zapytałam.
-Oczywiście, ale potem musimy iść koniecznie do jacuzzi.
Zeszliśmy na dół na kolację, rodzice Harrego spóźnili się na lot i zrezygnowali jednak z przyjazdu. Po posiłku zrobiło mi się nie dobrze. Na pewno się obżarłam. Ubrałam się ciepło i postanowiłam wyjść. Harry poszedł ze mną. Spacerowaliśmy, lecz to przerwał nam sklep z koszulkami i bluzami. Powiedziałam mojemu chłopakowi, że zaczekam za wypożyczalnią. Szłam dalej, czułam że ktoś mnie obserwuje. Obracałam się co chwile do tyłu, lecz nikogo nie było. Spotkałam tych typków co wtedy z dziewczynami. Zaczęli do mnie mówić, ale ja to zignorowałam i szłam dalej. Zaczęli iść za mną. Obróciłam się i jakaś czarna postać zasłoniła mi usta i mocno trzymała za ręce. Przerażona patrzałam przed siebie, już  postaci nie było. Teraz tylko czułam dalej ucisk na rękach, ugryzłam rękę zasłaniającą mi usta. Krzyknęłam głośno imię mojego chłopaka, lecz to na marne. Poczułam, że dostałam czymś ciężkim w tył głowy. Straciłam przytomność. Obudziłam się w jakimś pokoju. Leżałam na łóżku przywiązana do niego, widocznie był już ranek, bo słońce świeciło. usta miałam zalepione taśmą. Cała się trząsałam, bałam się. Obróciłam głowę i kontem okna zobaczyłam krew na białej poduszce. Zrobiło mi się słabo. Słyszałam kroki zbliżające się do drzwi, klamka się ruszyła i do pokoju wszedł jakiś chłopak. Miał może 17 czy 18 lat.
-Cześć Słonko. Co tam? Jak się czujesz?-zadawał mi pytania. Jaki idiota! Przecież mam zaklejone usta taśmą-pomyślałam. Próbowałam krzyczeć, lecz taśma nie pozwalała mi na to. Zaczęłam się szarpać.
-Uspokój się!
Czułam, że moje nogi nie są przyczepione pasami. Czekałam, aż nieznany mi chłopak nachyli się. Jednak to zrobił. Patrzał mi w oczy z zadowoleniem. Kopnęłam go, a on wpadł na szafkę z lampą nocną i rozciął sobie głowę kawałkiem szkła. Do pokoju wszedł kolejny. Był o wiele starszy od pierwszego. Gwałtownie mną potrząsł i odkleił taśmę.
-Nie bądź głupia. Chcesz się jeszcze bardziej pogrążyć. Teraz jesteś bezwładna. Śliczna buźka, która łatwo się sprzeda.-trzymał mnie za brodę.
-Nigdy! Mój chłopak i przyjaciele mnie znajdą, czy to się gnojowi podoba czy nie!
-Trafiła nam się pyskata, tak jak ta obok.
Wcześniej nie zauważyłam, że jest jeszcze jedno łóżko, a w nim dziewczyna. Oboje wyszli. Przecież mam telefon. To muszą być amatorzy, którzy porywają. Resztkami siły wybrałam telefon do Stylesa.
-Zuza, gdzie ty jesteś kochanie!?-krzyknął
-Harry, jakieś typki mnie porwali i chcą sprzedać, jestem w jakimś domku. Z okna widać jakąś wieże chyba radiową! ratuj mnie.-mówiłam przez płacz.
-Co? Ale dokładnie? Gdzie jesteś?-pytał przerażony.
Do pokoju wszedł ten młody koleś. Był zdenerwowany, wziął mi telefon , rozłączył się i rzucił telefon na ziemię. Za pleców ukazała mi się jakaś strzykawka.. Delikatnie wbił mi igłę w rękę.
-Nie wyrywaj się, bo będzie bolało.
Ponownie wyszedł z pokoju. Czułam, że tracę panowanie nad moim ciałem, niczego nie czułam, zaczęłam płakać jeszcze bardziej. W końcu straciłam przytomność.

                                                        H*A*R*R*Y

Całą noc szukaliśmy mojej dziewczyny, ślad po niej zniknął. Dzwoniłem do niej, lecz po kilku sygnałach włączała się sekretarka.Wszyscy siedzieliśmy i zastanawialiśmy się co mamy robić dalej. Nie poinformowaliśmy  o zaistniałej sytuacji naszych rodziców. Chcieliśmy zadzwonić na policje, lecz zrezygnowaliśmy z tej opcji. Zaczął dzwonić mi telefon.
-Zuza!-krzyknąłem i odebrałem. Wszyscy zebrali się wokół mnie. Pytałem się jej gdzie jest. Zrobiłem na głośnomówiący. Mówiła o jakiejś wieży radiowej, że ktoś ja porwał i chce sprzedać.Nie rozumiałem dokładnie o co chodzi bo płakała. Nagle się rozłączyło. Próbowałem znów się połączyć, lecz teraz to od razu włączała się sekretarka. Ubrałem się i wyszedłem z Niallem, Louisem i Liamem z domu. Szukaliśmy jakiejś wieży radiowej. Kupiliśmy mapkę miasteczka i znaleźliśmy na niej coś takiego. Poszliśmy w jej strone.
-Jest!-krzyknąłem jak zobaczyłem jakąś antenę na wieży. Pobiegliśmy tam i zobaczyliśmy w oddali domek. Weszliśmy do niego, nikogo nie było. Pobiegliśmy na górę i tam zobaczyliśmy znęcających się mężczyzn  na jakiś dziewczynach. Liam i Louis zaczęli się z nimi bić, Niall zajął się  tymi dziewczynami, a ja pobiegłem do innego pokoju szukać Zuzy. Wszedłem do jednego gwałtownie i zobaczyłem...





piątek, 15 lutego 2013

18. Give Me Love.

Wiem, wiem... Miałam dodać wczoraj. No ale mały kryzys w związku powstrzymał mnie od pisania. Nie będę się Wam żalić. Przedwczoraj dodałam 17 post i nie wiem czemu, ale końcówka była jakoś dziwnym drukiem i kolorem napisana. Edytowałam to, ale bez skutku. No trudno, jedna notka będzie się wyróżniać. Teraz jest 18, no daleko już doszłam. Chciałabym już jak najszybciej dojść do tego momentu, gdzie powstało już całe One Direction. Nie chciałabym opisywać każdego miesiąca i dlatego się zastanawiam czy czasem nie przeskoczyć w jakimś momencie już do czerwca lub lipca. ^^ Dzisiaj dodatkowo dwie piosenki, które mi pomagają jak mam złe dni i inspirują do pisania i tworzenia nowych sytuacji w opowiadaniu. ♥

Ed Sheeran-Give Me Love ♥ Bez tej piosenki nie potrafię żyć ♥

One Direction-Irresistible ♥ Tu nie mam słów, płacze przy niej, śmieje się, Kocham ♥

----------------------------


                                                          L*O*U*I*S



Wieczorem chciałem umówić się z moja dziewczyną, lecz ona była na zakupach z Zuzą. Postanowiłem im towarzyszyć. Gdy podszedłem do stolika dziewczyny śmiały się, a Zuza zażartowała:
-Proszę małą czarną, kelnerze.
-Dzięki.-odpowiedziałem siadając obok mojej ukochanej, całując ją w policzek.
Opowiedziały mi co kupiły i zaczęły się wygłupiać. Zamówiłem sobie sok marchewkowy. Po wypiciu poszliśmy do jakiegoś sklepu z biżuterią. Dziewczyny chodziły swoimi ścieżkami, a ja swoimi. Oglądałem i oglądałem, aż wpadłem na pomysł na prezent dla El. Zauważyłem piękną bransoletkę. Kupiłem ją tak by laski tego nie zauważyły i skryłem do kurtki. Pochodziliśmy jeszcze po sklepach, a potem odprowadziliśmy naszą przyjaciółkę do domu.  Następnie poszliśmy do mnie do domu. Moja mama musiała poznać wreszcie moją dziewczynę. Zadzwoniłem do Lott by zrobiła porządek w moim pokoju, ona nie owijała w bawełnę bo i tak wiedziała, że dostanie ode mnie to co będzie chciała. Po kilku minutach wchodziliśmy już do domu. Zapoznałem Eleanor z moją mamą. Dobrze zaczęły się dogadywać, okazało się że moja mama pracowała z jej rodzicielką. Posiedzieliśmy chwilę w kuchni, a następnie poszliśmy do mojego pokoju. Tam uruchomiłem laptopa i zaczęliśmy oglądać film. Była to jakaś komedia romantyczna. Po jego zakończeniu rozmawialiśmy leżąc w łóżku. Za niedługo będzie miesiąc odkąd jesteśmy parą. Harry zabrał Zuzę w och miesięcznice na spacer,a potem do Nandos. Hmm... Nie miałem pomysłu. Zaczęliśmy oglądać kolejny film. W połowie zauważyłem, że moja dziewczyna zasnęła mi na ramieniu. Nie chciałem jej budzić, więc wyjąłem jej telefon z kieszeni i napisałem do jej mamy, że zostaje u mnie bo zasnęła. Mama El jest mega spoko, poznałem ją kilka tygodni temu. Pozwala jej na dużo rzeczy. No w sumie ma 17 lat. Moja mama weszła do pokoju i jak zobaczyła moją dziewczynę, życzyła nam dobrej nocy i wyszła. Rano wstałem i nie potrafiłem się napatrzeć na Eleanor, tak słodko spała. Zacząłem głaskać ja po włosach. Przebudziła się przestraszona.
-Louis czemu mnie nie obudziłeś jak zasnęłam? Ja do szkoły muszę iść!-mówiła szybko.
-Słodko wyglądałaś i napisałem do twojej mamy, że zostajesz u mnie. Ja też dziś do szkoły nie idę, bo i tak mamy luźne lekcje.
-Ja na całe szczęście też.-przytuliła się do mnie. Z szafy wyciągnąłem jej moją koszulkę i spodenki, po odświeżeniu się i ubraniu wyszła śmiejąc się. Na jej widok wybuchłem śmiechem. Podszedłem do niej i pocałowałem delikatnie w kącik ust. Po porannych czynnościach zeszliśmy na dół, przywitaliśmy się z moją mama, rodzeństwem i ojczymem. Przy śniadaniu wszyscy zadawali pytania El, pytali się jak my się poznaliśmy itp.
-Dalibyście jej spokój, Eleanor ma może ochotę zjeść śniadanie w ciszy.-przerwała Fizzy.
-Nie no spokojnie mogą państwo mnie pytać, z chęcią odpowiem no i wiem coś o tym, bo moi rodzice też wypytywali Louisa.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Po posiłku posprzątaliśmy i wróciliśmy do mojego pokoju. Weszliśmy na Twittera, lecz nic nowego nie było. Leżeliśmy w łóżku, rozmawiając. Po godzinie 15 poszedłem odprowadzić do domu. Spacerkiem, trzymając się za ręce szliśmy wśród padającego śniegu. Pod jej domem przytuliłem ją mocno, a po chwili zacząłem całować.


                                                     N*I*A*L*L

W szkole nie było Louisa. Zdziwiło Nas to bo on zawsze miał 100% frekwencje i nigdy nie chorował. W mojej klasie był istny chaos. Wszyscy krzyczeli, słuchali muzyki. No w końcu mieliśmy luźne lekcje, a nauczycielka była bardzo spokojna i pozwalała na wszystko. Pisałem z Klaudią esemesy. U niej nie było w klasie czegoś takiego jak u mnie. Tam wszyscy siedzieli cicho, choć też mogli robić co chcą. Napisała mi, że Harry i Zuza całują się w kącie i zrobiła im zdjęcie. Na przerwie na lunch siedzieliśmy przy jednym stoliku i pochłanialiśmy jedzenie. Ktoś rozpoczął bitwę na jedzenie, wkurzyło mnie to bo dostałem szynką od kogoś w czoło. W czwórkę skryliśmy się pod stół i dalej kontynuowaliśmy jedzenie, natomiast nad nami szalała wojna i pełno żarcia latało. Przyszła dyrektorka i uspokoiła wszystkich. Wyszliśmy spod stołu i słuchaliśmy kazania. Nauczyciel od zajęć sportowych rozkazał wszystkim sprzątać.
-Mam już dość sprzątania.-marudziła Klaudia.
-No ja też, a jeszcze nie wiadomo do której będziemy tu sprzątać.-powiedziała Zuza.
Po 16 wyszliśmy z szkoły. Byliśmy zmęczeni, więc każdy poszedł do siebie do domu. O 19 umówiliśmy się z Hazzą na boisko. Przyszedłem do domu i od razu skierowałem się do kuchni. Tam czekał na mnie obiad ugotowany przez mojego brata, który pojechał do dziewczyny, bo leży w szpitalu w Manchester. Rodzice pojechali po dziadków do Irlandii, ponieważ chcą spędzić święta z nami. Mama wysłała mi wiadomość, że wrócą jutro popołudniu.. Pomyślałem sobie, że zaproszę Klaudie. Napisałem do Harrego, czy moglibyśmy się dziś nie spotkać, bo chciałbym zobaczyć się z Klaudią. Odpisał mi: " Jak mam to rozumieć? Czy dobrze myślę? Masz jakieś plany na wieczór? ^^". Odpowiedziałem, że jeszcze sam nie wiem i że chciałbym miło spędzić wieczór. Następnie zadzwoniłem do mojej dziewczyny i zaprosiłem ją do mnie. Posprzątałem cały dom i zamówiłem pizzę na godzinę 19, do mamy napisałem że Klaudia przychodzi. Życzyła miłego wieczoru.
Przyszła moja dziewczyna. Postanowiliśmy pójść najpierw na spacer. Idąc dróżką w lesie, usłyszeliśmy piskanie jakby jakiegoś zwierzęcia. Trochę się bałem podjeść do krzaku, gdyż nie wiadomo było jakie zwierze się tam kryje. Klaudia weszła za krzak i po chwili wyszła z małym szczeniaczkiem. Zaczęliśmy się zastanawiać jaka to rasa. Obje pomyśleliśmy, że to Golden retriever. Zanieśliśmy go do mojego domu. Tam nakarmiliśmy i umyliśmy. Był naprawdę malutki. Moja dziewczyna bawiła się w moim pokoju z nowym zwierzaczkiem, a ja szukałem w internecie informacji na temat psiaczka. Okazało się, że myśleliśmy dobrze na temat rasy szczeniaczka.
-Mieliśmy rację, Golden retriever .
-No a jak go nazwiemy?-zapytała Klaudia.
-Nie wiem. Choć do salonu, obejrzymy jakiś film.
Wziąłem szczeniaka na ręce i zeszliśmy na dół. Postanowiliśmy nazwać go Lucky. Pod koniec filmu usłyszeliśmy chrapanie. Widząc śpiącego Lucky `ego. Zrobiliśmy mu zdjęcie. Wysłałem je moim rodzicom i przyjaciołom z napisem: Znaleźliśmy go w lesie na zimnie. Maluszek kochany jest u Nas w domu i zwie się Lucky.
Z Klaudią patrzeliśmy na psiaczka i zastanawialiśmy się, kto mógł wyrzucić takie małe zwierze wyrzucić na zimno i to przed świętami. Biedaczek. Objąłem moją ukochaną i powiedziałem jej, że to nasze pierwsze dziecko. Uśmiechnęła się i pocałowała w usta.


                                                          H*A*R*R*Y


Przygotowania do świąt idą pełną parą u mnie w domu. Mama chodzi zdenerwowana po całym domu, bo cały czas o czymś zapomina. Zacząłem jej pomagać jej w sprzątaniu. Ten dzień powinien nazywać się Dniem Sprzątania. Niall wysłał mi zdjęcie pieska, którego znaleźli z Klaudią w lesie. Pokazałem wiadomość z zdjęciem mojej mamie, a ona zaczęła wyzywać ludzi, którzy coś takiego robią. Przytuliłem mojego kotka. Usiadłem z nim na ręku w fotelu i głaskałem.
-Harry a ty masz jakieś plany po świętach?-usłyszałem moją siostrę.
-No nie wiem. Chciałem spędzić wolny czas z Zuzą. A czemu się pytasz?
-Bo ja i Liam mamy w planach wyjechać na narty, chciałbyś z twoją paczką z nami jechać?
-Musiałbym zapytać ich. Czekaj już dzwonię-wyjąłem telefon i zadzwoniłem do mojej dziewczyny. Zapytała się mamy i otrzymała pozwolenie. Od Louisa i Eleanor mamy też się zgodziły, a od Nialla i Klaudii dowiem się później. Moi rodzice też postanowili jechać z nami. Po 20 poszedłem odwiedzić moją dziewczynę. Jej mama tak ja moja była cała zakręcona. Poszliśmy do pokoju Zuzy. Tylko weszliśmy do pokoju, zacząłem ją całować.

Kilka dni później


Dzisiaj są już święta, spędzam je z moją ukochaną rodzinką. Złożyliśmy sobie życzenia i zasiedliśmy przy stole. Po uroczystej kolacji nastał czas na prezenty. Zacząłem rozpakowywać pudełka. Jedno było lekkie, więc pomyślałem że będzie tam zdjęcie czy coś. Rozdarłem papier ozdobny i zobaczyłem napis: Durex. Teraz, aż 100 prezerwatyw w jednym pudełku XXL.. Gemma zaczęła się śmiać, spojrzałem na nią z groźną miną, lecz nie wytrzymałem i zacząłem śmiać się razem z nią. Moi rodzice patrzeli na nas jak na idiotów.
-Masz za tą karteczkę wtedy.-powiedziała śmiejąc się.
-Dzięki, ale na razie nie będą mi potrzebne.-odpowiedziałem.
-Harry, ale wiesz nie wiadomo kiedy to się stanie. To jest chwila.-powiedziała moja mama. Czułem, że robię się cały czerwony.
-Mamo mam dopiero 15 lat.-powiedziałem cicho. Po obejrzeniu jak to w tradycji jest filmu na temat świąt byłem już wolny. Zadzwoniłem do mojej dziewczyny czy nie wyszłaby na spacer, zgodziła się. Gdy pukałem do drzwi jej domu, otworzył mi Kamil. Wszystkim złożyłem życzenia oraz poznałem chłopaka Pani Ewy. W salonie było słychać resztę rodziny. Spojrzałem zza rogu drzwi oraz krzyknąłem Wesołych Świąt. Wszyscy odpowiedzieli mi tym samym. Zeszła moja dziewczyna. Jak dla mnie wyglądała ona cudownie w tym stroju. Przebrała baleriny na buty zimowe oraz ubrała ciepłą kurtkę. Wyszliśmy z domu.
-Muszę Ci coś powiedzieć.-zaczęliśmy oboje. -Dobra ty pierwszy.-powiedziała.
-Nie ty opowiadaj.
-No więc będę miała dwie nowe siostry i jednego brata.
-Twoja mama jest w ciąży?-zapytałem zaskoczony.
-Niee głuptasie ty mój kochany. Moja mama ponownie wychodzi za mąż. Dziś Geoff się jej oświadczył. A z racji tego, że kiedyś wezmą ślub to będę miała nowe rodzeństwo. Dwie siostry Ruth i Nicole oraz brata Liama. Czaisz to, on ma na imię tak jak Gemmy chłopak? I on jest tylko o rak od nas starszy.-wyszczerzyła się.
-Wracając do mojej siostry. Po choinkę kupiła mi prezerwatywy i to 100, a mama mi powiedziała że nie wiadomo kiedy będę pierwszy raz przeżywał i to jest niby chwila.-słysząc moje słowa, Zuzka zaczęła się śmiać.

środa, 13 lutego 2013

17.First Kiss.

 No więc, pierwsze co napisze to PRZEPRASZAM. Nie miałam weny i dlatego taki krótki i bez sensu. Pisałam go 3 dni...;/ Jutro postaram się dodać 18, gdyż już mam plany ^^. Jutro jadę na lodowisko, więc w domu bd dopiero po 20. Dla Was wstanę wcześnie rano i zacznę pisać Nexta.xD                                                    
---------------------

                                                         Z*U*Z*A


Rano obudziłam się obok Harrego. Mówił coś przez sen i dlatego zaczęłam się przysłuchiwać, lecz nic nie zrozumiałam z jego bełkotów. Ubrałam leginsy i zeszłam na dół. Na tapczanie w salonie leżał Louis, a w jego objęciach Eleanor. Tak to słodko wyglądało, że wróciłam się do pokoju po aparat by zrobić im zdjęcie. Fleszem ich obudziłam. Przywitałam się z nimi. Wspólnie z El zaczęłyśmy szykować śniadanie, a Lou poszedł do Harrego się znów położyć spać. Gadałyśmy o wczorajszym wieczorze, zaczęła mi gratulować i życzyć szczęścia z Stylesem, natomiast ja zaczęłam krzyczeć, że ona i Tommo tworzą nową parkę. Wyściskałam ją, bo wiedziałam ile Louis dla niej znaczy i ona dla niego. Zawołałyśmy wszystkich na śniadanie. Klaudia i Niall zeszli, ale nasi chłopcy nie. Postanowiłam pójść zobaczyć co tam robią, na pewno spali ta opcja by mnie nie zdziwiła. Weszłam do pokoju i zobaczyłam śpiących przyjaciół, obejmujących się. Wyglądali tak słodko. Podeszłam do mojego chłopaka i pocałowałam go w policzek, lekko popychając. Wylazł z łóżka i mnie przytulił. Obudziłam Louisa i wspólnie zeszliśmy na dół do kuchni. Niall widocznie nie wytrzymał i musiał zacząć jeść bez nas. Po śniadaniu ja i Harry posprzątaliśmy naczynia.
-Mam dla Ciebie niespodziankę.-powiedział mi na ucho.
-Ja dla Ciebie też. Musimy ogarnąć dom.
-No to już mniej fajne niż moja niespodzianka.
Poszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta, położyłam się obok Klaudii, która okryła mnie kocykiem. Po jakimś czasie zasnęłam. Obudziłam się w moim pokoju, Harry leżał obok mnie i z uśmiechem na twarzy głaskał mnie po włosach.
-Kochanie, wiesz że już jest po 19?
-Mmhhmm.-odpowiedziałam śpiąc jeszcze.-Co?-krzyknęłam wyrywając się z objęć mojego chłopaka.
-No spałaś ok.5 godzin. Zostanę dziś na noc u Ciebie.Oki?
-Jasne, Niall i reszta też niech zostaną. Kurdę trzeba jeszcze posprzątać.
Zeszłam z moim chłopakiem na dół i pogoniliśmy resztę do sprzątania. Ja i Niall sprzątaliśmy kuchnie, Eleanor i Klaudia łazienkę, a Lou i Hazz salon. Poszłam do piwnicy po wiadra i szmaty. Do każdego plastikowego pojemnika nalałam ciepłej wody z płynem. Wróciłam do kuchni z zielonym wiadrem i zobaczyłam, że Horanek zajada bułkę. Gdy zobaczyłam blat, na którym szykował sobie jedzenie to załamałam się.
-Niall, zrobiłeś jeszcze większy bałagan, niż jest. Nawet na ziemi są okruszki.
-Przepraszam.-powiedział z pełną buzią.-Już mnie nie kochasz?-zapytał.
-Kocham, kocham.-odpowiedziałam śmiejąc się.-A teraz sprzątać.-powiedziałam nieco groźniej.
-Dobrze, tylko dokończę. Zobacz jeszcze trzy gryzy zostały.
-Już tylko dwa.-powiedziałam po gryzie bułki.
-No ej!!!-krzyknął i rzucił się na mnie z mokrą szmatą z wiadra, który się po chwili przewrócił i wylała się cała woda. Horan leżał na mnie i groził mi szmatą. Spojrzałam w jego mocno niebieskie oczy i utonęłam w nich. Niall lekko się uśmiechnął i przybliżył się. Zamknęłam oczy tak ja on i nagle obudziłam się z tego snu, w którym pocałowałabym się z chłopakiem mojej przyjaciółki.
-Dobra Niall wstawaj. Przez Ciebie jest tu jeszcze większy bajzel.-krzyczałam.
-Ta, znów moja wina. A kto ugryzł mi bułkę? Teraz będę głodny!- słysząc słowa przyjaciela zaczęłam się śmiać. Powycierałam mokrą podłogę i zaczęliśmy sprzątać.Po 30 minutach kuchnia błyszczała.
-Ooo...Dobra robota kochanie.-objął mnie w tali Harry, a ja wytarłam czoło bandamką.
-Ta, a mnie już nikt nie pochwali.-odezwał się zbulwersowany Niall.
-Super robota kocie!-krzyknęła wchodząca Klaudia.
Resztę wieczoru spędziliśmy oglądając filmy i wspominając dzieciństwo. Postanowiłam pójść do MSC po szejki. Ubrałam kozaki, kurtkę i czapkę.
-Poczekaj ja pójdę z Tobą.-powiadomił Niall. Ubrał się i wyszliśmy z domu. Podczas drogi była między Nami cisza. Męczył mnie fakt, że o mały włos byśmy złączyli nasze usta w pocałunku.
-Przepraszam Cię za tą akcje w kuchni.-odezwał się.
-Nic się nie stało. Przecież teraz kuchnia wygląda idealnie.-odpowiedziałam i tak wiedziałam, że chodzi mu o zbyt bliski kontakt twarzy.
-Nie o tą akcje mi chodziło. Wiesz o pocałunek. Dałem ponieść się chwili. Mam nadzieję, że to zostanie między Nami.
-Oczywiście.-odpowiedziałam zanim weszliśmy do budynku. Zamówiliśmy napoje i po kilku minutach byliśmy już w domu. Rozebraliśmy się i rozdaliśmy każdemu szejka. Usiadłam obok Harrego, a on mnie objął. Zaczęliśmy oglądać horror. Styles wspomniał jak na początku roku też oglądaliśmy film tego rodzaju i założyłam się z nim, że się nie wystraszę i nie przytulę do niego. Lecz przegrałam.

Kilka tygodni później

Za tydzień są już Święta. Tak bardzo się cieszę. Kocham ten czas gdy ubiera się choinkę w domach, kiedy stroi się ogrody lampkami i mieszkania różnymi świątecznymi dekoracjami. A najbardziej lubię zapach pierniczków. Na Święta Bożego Narodzenia miał przyjechać chłopak mojej mamy. Zapomniałam o prezentach dla najbliższych. Mojej mamie mam w planach kupić figurkę jaka jej się zawsze podobała i do tego jej ukochany perfum. Mojemu bratu kupię nową deskorolkę i  full capa Moja siostra dostanie ode mnie płytę Michaela Jacksona i koszulkę z nim. A chłopakowi mojej mamy kupię zestaw perfum, a co do moich przyjaciół to muszę się zastanowić. Wstałam z łóżka i zaczęłam szykować się do szkoły. Dziś mam na 10:40, z powodu wyjazdów nauczycieli. Zresztą za 3 dni też mamy wolne. Dziś szłam sama do szkoły, gdyż Klaudia jest chora. Ma gorączkę, katar, kaszel i bóle głowy jak i gardła. Po drodze spotkałam Harrego.
-Cześć Kotek!-powiedział, po czym mnie przytulił i pocałował w centrum ust. Obejmując mnie szliśmy do szkoły. Na lekcjach był luz, bo nadchodzą Święta i nauczycielom jak i uczniom nie chce się już nic. W lutym ja i Harry jedziemy na konkurs wokalny. Dziś dostaliśmy piosenkę nie znałam jej, no ale trzeba się wyuczyć. Na święta chciałam kupić sobie nową sukienkę. Postanowiłam dziś się wybrać do centrum handlowego. Po lekcjach wróciłam do domu. Zjadłam obiad, przebrałam się i znów wyszłam z domu. Zadzwoniłam do El, ona zna się na modzie i na pewno pomoże mi coś wybrać i od razu zapytam się jej co kupuje Louisowi na święta. Spotkałyśmy się pod  budynkiem. Przywitałyśmy się buziakiem i ruszyłyśmy w łowy. Bardzo spodobała jej się sukienka, którą sobie wybrałam. Chciała sobie kupić taką samą, ale odpuściła bo nie chciała się upodabniać.





sobota, 2 lutego 2013

16. Look After You.

Mamy już 16. Wyszedł mi on długi i nawet mi się podoba. Już czekałam an to by napisać o Eleanor i Louisie. Kocham ich tak jak Liama i Danielle oraz Perrie i Zayna. Kiedys nienawidziłam El, ale to się zmieniło, gdyż pomyślałam jak ona się czuje gdy "fanki" ją hejtują i mówią że jest z Louisem dla kasy. Też tak uważałam, ale moje zdanie się zmieniło. Akceptuje ich związek. Uwielbiam El. Jak się to komuś nie podoba, że Eleanor jest w opowiadaniu to niech już nie czyta tego bloga. Ja ją lubię więc dodałam ją do bohaterów. Ale i tak sądzę i wierze, że Larry istanieje. Coś łączyło, łączy i łączyć będzie Harrego i Louisa.♥ Och Hazzio i Niallerek się narąbali wczoraj xD A dziś mieli próby... Kacorek dokuczał zapewne. A teraz macie 16 ;D
---------------------------------------                                                           

                                                                     Z*U*Z*A


Kilka dni w szpitalu, a mi już odbijało. Chciałam wrócić do szkoły i do domu. Strasznie mi się tu nudziło. No wtedy kiedy moi przyjaciele przychodzili mnie odwiedzać to nie, bo pielęgniarki miały już nas dość. Po ostatniej ich wizycie wczoraj lekarz postanowił mnie wypisać. Spakowałam moje rzeczy i czekałam, aż mama przyjdzie z wypisem.
-Pielęgniarki się skarżyły na Was.-powiedziała moja rodzicielka wchodząc do sali.
-Tylko trochę, nie było tak źle.
-Jesteś pewna?
-Tak, tak. Idziemy już?-zapytałam. Mamusia pokiwała głową na tak. Wyszłyśmy z szpitala i skierowałyśmy się w kierunku parkingu. Wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy w stronę domu. Mama powiedziała, że musimy pojechać jeszcze do sklepu by zrobić zakupy. W sklepie poszłam na dział słodyczy i wzięłam czekoladę i wielką paczkę żelków. Po znalezieniu mojej mamy podeszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za zakupy. Jadąc do domu zauważyłyśmy z moja rodzicielką Klaudię, Harrego i Nialla. Pomachałam im. Ucieszyli się widząc mnie. Pod domem zaparkowałyśmy i zaczęłyśmy wyciągać zakupy. W kuchni je wypakowywałam z Agnieszką, która już wróciła z szkoły. Ktoś zaczął dzwonić do drzwi. Otworzyłam i moi przyjaciele się na mnie rzucili. Ja z Klaudią wylądowałyśmy na ziemi.
-My się wczoraj widzieliśmy, a wy zachowujecie się jakbyśmy się 20 lat nie widzieli.-stwierdziłam podnosząc się.
-Wiesz, tęskniliśmy. -przytulił mnie Niall. Spojrzałam na Harrego, uśmiechnął się szeroko i puścił oczko. Czyli oni nie wiedzieli o tym jeszcze, że ja i loczek jesteśmy razem. Poszliśmy do mojego pokoju, po kilku minutach moja mama przyniosła nam ciepłej herbaty i ciasteczka. Klaudia pomogła mi nadrobić czas, kiedy byłam nieobecna w szkole. Przepisałam zeszyty, a potem zaczęli mi opowiadać to co mnie ominęło.
-Wiesz, co?! Kamila chciała jeszcze jedna szanse u Harrego, a on ją tak spławił że zrobiła się cała czerwona.-opowiadała Klaudia. Przekazali mi informacje o musicalu.  Harry i ja mięliśmy role główne. Opowiedzieli mi o Pani z zajęć fizycznych, że spotyka się z faciem z historii. Szczena mi opadła. Kto by chciał z nią być? Ona jest okropna. Po 2 godzinach Klaudia i Niall poszli. Zostałam sama z Harrym. Kiedy nasi znajomi wyszli, on podszedł do mnie i wziął na kolana. Przytulił mnie i powiedział, że pragnął mnie wreszcie przytulić.
-Oni jeszcze nie wiedzą o nas?-zapytałam.
-Nie, ale jak chcesz to możemy im powiedzieć.
-Nie jak na razie lepiej nie.
Chwyciłam Harrego za policzki i pocałowałam delikatnie w usta. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Do pokoju wszedł mój brat. Oderwałam się od mojego chłopaka i spojrzałam pytająco na Kamila.
-Co, o co chodzi?-zapytałam.
-Nie już nic, już mykam i zostawiam Was samych.-powiedział śmiejąc się wychodząc z pokoju.
-To na czym stanęło?-zapytał Harry.
-Nie wiem.-odpowiedziałam uśmiechając się. Przenieśliśmy się na łóżko, tam znów powróciliśmy do całowania. Po kilku minutach postanowiliśmy pójść na spacer. Poszliśmy nad jezioro. Tam usiedliśmy jak zawsze na połamanym drzewie. Przed tym musieliśmy trochę odgarnąć je z śniegu. Jest już 21 listopad, a nie ma zimno, ani nie ma tak dużo śniegu. Harry objął mnie i przyciągnął do siebie. Patrzyliśmy w ciszy w lekko zamarzniętą wodę.
-Nie spodziewałem się, że zgodzisz się być ze mną.
-Czemu?-zapytałam.
-No bo myślałem, że chcesz się tylko przyjaźnić.
-Źle myślałeś. Kocham się w Tobie od 4 klasy podstawówki. Jak miałeś dziewczynę to jakoś ukrywałam moją zazdrość oraz smutek, że to nie mnie przytulałeś. Teraz jestem szczęśliwa, że mogę tonąć w twoich ustach i być przez ciebie przytulaną i głaskaną cały czas.
-Czemu mi prędzej nie powiedziałaś, że coś czujesz do mnie?-zapytał.
-No co miałam powiedzieć? Harry zerwij z tą, a tą bo ja Ciebie kocham?
-No, mogłaś tak powiedzieć.
-Głupi jesteś.-uderzyłam go z pięści w ramie.
-To bolało. Teraz pocałuj.-zrobił minę zbitego psiaczka.
Popatrzałam wokół nikogo nie było, pocałowałam go miejsce w które go uderzyłam.
-Lepiej?-zapytałam.
-Owszem.-odpowiedział zadowolony.
Była godzina 17:25, już było ciemno i robiło się coraz zimniej. Zaczął prószyć śnieg. Postanowiliśmy wracać. Wstaliśmy i nagle poczułam ciepły oddech na moich ustach. Harry złączył je pocałunkiem. Czułam się jak w jakimś filmie. Idąc do domu trzymaliśmy się za ręce. Nikogo na ulicach nie było, szliśmy sami i rozmawialiśmy. Pod domem pożegnaliśmy się pocałunkiem, wchodząc do środka moja mama i Olka stały już w wejściu do kuchni całe uśmiechnięte i podniecone. Widocznie widziały mnie i Harrego. Kazały mi wszystko opowiedzieć. Gdy już skończyłam, zaczęły się pytania. Zjadłam kolacje i wróciłam do pokoju z Olką. Za dwa dni moje urodziny. Coraz bliżej 17 by zdawać prawko. Tylko jeszcze dwa lata.Moja kuzynka gadała z jej przyjacielem przez telefon.  Z półki wyjęłam książkę i z nudów zaczęłam ją czytać. Była ona nudna, więc odłożyłam ją i weszłam na facebooka. Popisałam z koleżankami, a następnie postanowiłam założyć bloga. Zastanawiałam się jaki dać nagłówek.
-Olka jaki nagłówek mogę dać na bloga?-zapytałam leżąc z laptopem na łóżku.
-Hmm... My Dream?-zaproponowała.
-O dobre... Wpisałam i dołączyłam do niego znaczek nutki. Przerobiłam całą stronkę. W tle dodałam gitarę oraz nutki. Napisałam prolog mojego opowiadania i dałam bohaterów. Udostępniłam link do bloga na Facebooku i Twitterze. Po 10 minutach było już 134 wejść i 7 komentarzy pozytywnych. Postanowiłam dodać ankietę na temat tego co będę pisać. Po 21 poszłam się umyć, a moja kuzynka została sama w pokoju. Gdy wróciłam odświeżona moja kuzynka czytała moją nową stronkę.
-Ej, boskie będzie to opowiadanie!-powiedziała, gdy mnie zobaczyła.
-No nie wiem.
-Głupia jesteś. Jak ja mówię, że będzie boskie to będzie.
-Dobra wypad z mojego łóżka i pokoju idź do swojego.-zażartowałam
-Ej... No...
-Żarcik, ale tak na serio zmęczona jestem.
-Dobra to dobranoc.-powiedziała wychodząc z mojego pokoju.

                                                        K*A*M*I*L

Moja siostra ma jutro urodziny, namówiłem mamę na małą imprezę niespodziankę. Ona z Agnieszką wyjadą do Geoffa na weekend, a ja mam zaplanowane narty z Francji z dziewczyną kumplami. Od rana pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy dużo jedzenia i dekoracji. Chciałem by wyszło idealnie, po tym co się działo w ostatnich miesiącach. Z mamą pojechaliśmy również po prezent dla Zuzki. Nowa gitara jej się na pewno spodoba. Mama chciała jej również na urodziny wyremontować pokój, lecz to odbędzie się po imprezie. Przyjechaliśmy do domu i wszystko pokryliśmy by nikt tego nie znalazł, a szczególnie Zuza. Wysłałem znajomym mojej sis SMS-A o planowanej niespodziance. Mają się zachowywać jakby w tym dniu nic się nie działo oraz po części ignorować ją. Harry będzie miał za zadanie zabrać ją na spacer o 16, a potem wrócić do domu i ka bum... Niespodzianka!


                                                 K*L*A*U*D*I*A

Dzień w szkole jak każdy, pełno wygłupów, nauki i nudów na lekcjach. Dostałam esa od brata Zuzki o niespodziance. Był to świetny pomysł. Po lekcjach jak zawsze wracaliśmy do domu. Umówiliśmy się z chłopakami, Olką i Eleanor na zakupy po prezenty dla naszej przyjaciółki. Po 17 byliśmy w centrum. Harry miał już pomysł na prezent. On i Zuza zachowują się dziwnie od jej pobytu w szpitalu, zdaje mi się chyba że są razem. A szczególnie od wczoraj jak Niall mi zadzwonił i powiedział, że szli za rączkę. Niall już znalazł prezent-kupił jej bransoletkę z przywieszką w kształcie koniczynki z z napisem Have Luck . Była ona urocza i piękna. Louis zrobił jej koszulkę z ich wspólnym zdjęciem. Było ono zwariowane i dlatego je dał. Ja i Eleanor kupiłyśmy razem prezent. Była to najnowsza płyta Linkin Park, kolczyki w kształcie serduszek, nasze wspólne, pierwsze zdjęcie oprawione w ramkę oraz książkę o fotografii. Harry kupił przepiękny łańcuszek w kształcie serduszka, natomiast Ola kupiła kosmetyki i długi wełniany sweterek. Po zakupach poszliśmy wszyscy do domu Nialla. Tam zapakowaliśmy nasze prezenty.


                                                         Z*U*Z*A

Rano wstałam i od razu poszłam się odświeżyć i ubrać. Obudziłam moją kuzynkę, że już czas do szkoły.  Ona zaczęła wykrzykiwać mi życzenia. Zeszłam na dół i czekało tam na mnie śniadanie oraz babeczka z palącą się świeczką. Po pomyśleniu życzenia zdmuchnęłam ją. Rodzinka zaśpiewała mi sto lat, a następnie zasiedliśmy do wspólnego śniadania. Moja mamcia dała mi prezent. Była to nowa gitara. Strasznie mi się spodobała.-Zobacz na tył.-powiedziała Agnieszka. Obróciłam gitarę i zobaczyłam napis
 Never give up. Always believe in your dreams!
 Po policzkach spłynęły mi łzy, mocno przytuliłam moje rodzeństwo i rodzicielkę. Mama oznajmiła, że jako prezent urodzinowy również wyremontuje mój pokój. Razem z Olką poszłyśmy do szkoły. Wszyscy mnie ignorowali, nawet moi przyjaciele. Harry spędzał ze mną przerwy, tylko on był dziś dla mnie taki normalny. Reszta miała totalną olewkę na mnie. Trochę się tym przejęłam, no ale cóż.  Po lekcjach mój chłopak zaproponował mi przyjście do niego o 16. W ogóle nie zwróciłam uwagi na to, że wszyscy zapomnieli o moich urodzinach no oprócz rodzinki. Nawet Klaudia i Harry. Loczek kazał mi się jakoś ładnie ubrać, gdyż ma dla mnie niespodziankę. Po zajęciach wróciłam do domu. W kuchni na stole leżała karteczka:

Kochanie,
ja i Agnieszka pojechałyśmy na weekend do Geoffa, wrócimy w niedzielę późnym wieczorem, natomiast twój brat pojechał na narty na tydzień. Mamy nadzieję, że resztę czasu spędzisz  fajnie ;)
                                                                                                              Kochamy Cię Mama ;**

-Czyli urodziny spędzę sama z Harrym.-westchnęłam i poszłam do pokoju. Miałam dwie godziny do spotkania z Hazzą. Poszłam zrobić prysznic i umyć włosy, potem zaczęłam je suszyć. Zrobiłam lekki makijaż, a następnie weszłam na komputer. Odczytałam wszystkie życzenia oraz posta, ze dziękuję tym wszystkim.  Zdążyłam napisać pierwszą, którą opublikowałam. Zaczęłam się ubierać ( strój bez butów). Rozczesałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół i otwarłam. Był to Harry. Wpuściłam go do środka. Zaczęłam ubierać buty i zimową kurtkę. Wyszliśmy z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę Milkshake City.


                                                                     L*O*U*I*S

Harry puścił mi sygnała co poinformowało Nas o tym, że wyszli już z domu i są w drodze do Milkshake City. Wiedzieliśmy, że Zuza trzyma zapasowy klucz w doniczce z choinką. Wygrzebaliśmy go i weszliśmy do posiadłości Klaturskich. Wiedzieliśmy gdzie są dekoracje, więc zaczęliśmy stroić salon. Ja i Niall dmuchaliśmy balony, a dziewczyny wieszały serpentyny. Potem zajęliśmy się meblami tak by było miejsce do tańczenia. Przyjechał DJ, rozstawił on swoje głośniki itp., następnie my zajęliśmy się jedzeniem. Przebraliśmy się. Zaczęli schodzić się goście. Harry i Zuza powinni za niedługo przyjść. Już wszyscy znajomi byli powiedzieliśmy co mają zrobić gdy przyjdzie Zuza z Harrym. pogasiliśmy światła i skryliśmy się. Nagle usłyszeliśmy, że drzwi się otwierają, Klaudia zapaliła światło, a Harry ściągnął chustkę z oczu Zuzki i wszyscy krzyknęli: Niespodzianka!

                                                              Z*U*Z*A

Gdy usłyszałam Niespodzianka! Nie umiałam uwierzyć, że oni zrobili mi imprezę urodzinową. Wszyscy zaczęli składać mi życzenia. Zabrałam na stronę Eleanor i spytałam się jej czyj to był pomysł, odpowiedziała mi że mojego brata, lecz wszystko oni zorganizowali. Podziękowałam moim przyjaciołom i napisałam do Kamila. Wszyscy się dobrze bawili, niektórzy byli wstawieni. Musiałam pójść do ubikacji. Gdy weszłam do toalety zszokowałam się. Na automacie całowali się Kim z Jacobem. Szybko zamknęłam drzwi i szukałam Harrego. Siedział z Adamem w kuchni. Gdy podeszłam do niego przyciągnął mnie na swoje kolana.
-Impreza dla niektórych odbywa się w kiblu.
-Niech się bawią. Ważne byś ty zatańczyła ze mną.-odpowiedział.
Klaudia zamówiła wolną piosenkę dla Louisa i Eleanor by zatańczyli. Harry porwał mnie również na parkiet. Tańczyliśmy bardzo blisko. Niall przyglądał się Nam i uśmiechał. W końcu patrzenie sobie w oczy spowodowało, że zaczęliśmy się całować. Gdy się oderwaliśmy podszedł do nas blondasek i pogratulował. Po tańcu poszliśmy usiąść do kuchni z Horanem. Zaczął się wypytywać o Nas.

                                                 E*L*E*A*N*O*R

Klaudia to specjalnie zrobiła. Chodzi mi o zamówienie wolnej piosenki by Louis zatańczył ze mną. Gdy byłam przy Nim czułam motylki w brzuchu. Na prawdę mi się podoba i go kocham. Podszedł do mnie Tomlinson i zaprosił do tańca. Jego ręce były na moich biodrach, a moje zaplątane wokół jego szyi. W pewnym momencie przyciągnął mnie bliżej do siebie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Przytuliłam się do niego, a on oparł swoja brodę o moją głowę. Gdy piosenka się skończyła Lou pociągnął mnie do góry. Zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Tam zamknął drzwi na klucz i usiadł na łóżko.
-Nie wiem jak mam to powiedzieć.-zaczął.
-Ale co Louis.?-zapytałam.
-Nie wiem, co się ze mną dzieje. Gdy Cię widzę czuje ciepło w moim ciele to samo czuje, gdy jesteśmy razem na spotkaniach. Wtedy na dyskotece zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia...-wstał z łóżka, podszedł do mnie i chwycił za ręce.-Czy zostaniesz moja dziewczyną?-zapytał. Rzuciłam się mu na szyję i po chwili pocałowałam w usta.
-Jest to odpowiedź na twoje pytanie?-zapytałam, natomiast on pokiwał głową na tak i zaczęliśmy się całować.



piątek, 1 lutego 2013

Urodziny Harrego ♥

No więc... Harry ma dziś urodziny. Ty stary byku! 19 już masz... Jak to zleciało, dopiero miałeś 16 ♥ Ach... Nasz staruszek. Z tej okazji daje krótki post z życzeniami. Postaram się jak najszybciej napisać 16 notkę ;D Wszystkiego Najlepszego mój mężu ♥