sobota, 26 stycznia 2013

15. This is LOVE!!!

Dziś krótko. Nie miałam weny, naprawdę przepraszam. Szkoła, nauka, szkoła nauka.... Jedno i to samo, nie miałam czasu pisać notki na blogu, no ale już jest. Prosiłabym o komentarze pod postami, bym wiedziała czy mam dla kogo pisać i co sądzicie o notce. Kocham pisanie dla Was i mam nadzieje że czytacie na bieżąco. ♥
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dwa tygodnie później

                                                                     Z*U*Z*A

Za za kilka dni obchodzę moje 15 urodziny. Moja mama ostatnio często wyjeżdża na weekendy z siostra do jej chłopaka, a mój starszy brat? Kamil jedzie na tydzień do Francji na narty. Moja rodzicielka ma dla mnie niespodziankę na urodziny. Ciekawe co to może być?Wtorek jak zawsze spędzony w szkole, a następnie w bibliotece. Wspólnie uczyliśmy się na sprawdzian z matematyki. Wracając do domu samotnie myślałam o tym co się ostatnio zdarzyło. Wchodząc do domu czułam zapach marchewki.
-Mmmm... Marchewka z groszkiem?-zapytałam moją rodzicielkę.
-Tak, za 20 minut będzie obiadokolacja.
-Dobra, pójdę się przebrać i przyjdę pomóc.
Weszłam do mojego pokoju i od razu ubrałam luźną bluzę i leginsy. Wróciłam do kuchni i zaczęłam smażyć kotlety. Agnieszka i Kamil siedzieli przy stole i czekali na posiłek. Po zjedzeniu postanowiliśmy obejrzeć wspólnie film. Wybraliśmy komedie. Moja mama nie wyrobiła ze śmiechu i musiała wyjść z salonu. Cały mój makijaż spłynął po moich policzkach. Nigdy się tak nie uśmiałam. Po dwóch godzinach filmu, poszłam do mojego pokoju. Wzięłam zeszyt z matematyki i zaczęłam powtarzać na jutrzejszy test. Rozumiałam dział i szybko wchłonęłam materiał. Po 20 minutach postanowiłam wejść na laptopa. Dawno nie byłam na Twitterze i Facebooku. Na początku zalogowałam się na tt, obserwowało mnie już 269 osób. Byłam pod wrażeniem. Poczytałam kilka wpisów i wylogowałam się. Po obejrzeniu Facebooka wyłączyłam urządzenie i odłożyłam na biurko. Z szufladki wyjęłam słuchawki i moją Mp3. Słuchając piosenek zaczęłam myśleć. Zdarzało się to rzadko, no ale... Znów Harry krążył po mojej głowie. Dobrze zrobiłam utrzymując dystans od niego po ostatniej imprezie u mnie. Za dużo się zdarzyło, dobrze że on już tego nie pamięta. Louis i Eleanor ładnie razem wyglądają, szkoda że tylko się przyjaźnią choć i tak prędzej czy później będą razem. Poczułam wibracje obok mnie. Dzwoniła Klaudia. Wyjęłam słuchawki i odebrałam połączenie.
-Hey, idziesz pograć z chłopakami na boisko?
-Oszalałaś, czy ty czasem nie widzisz że jest po kolana śniegu?-zapytałam.
-Dzięki za miłe powitanie. No ale odgarnęli na boisku.
-Jakoś nie mam ochoty dziś grać w nogę. Źle się czuje.
-Szkoda. Dobra to pa do jutra. O 7:45 u Ciebie?-zapytała.
-Tak, miłej zabawy. Buziaki.
Po rozłączeniu się poczułam ucisk w brzuchu, szybko pobiegłam do toalety. Przepłukałam usta i wróciłam do pokoju kładąc się na łóżko. Do mojego raju wparował Kamil.
-Co to było?-zapytał przestraszony.
-Ja. Źle się czuje.
-Ten dźwięk brzmiał jak jakiś rozjechany skunks.
-Dzięki za pocieszenie kochany braciszku.-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co, ale powinnaś pójść do mamy.
Wstałam i poszłam do pokoju mojej rodzicielki.Mówiąc jej co mi jest, spytała:
-A miesiączka Ci się spóźnia?
-Nie wiem, a co?
-Może w ciąży jesteś.-powiedziała poważnie.
-Mamo! Nie jestem w ciąży! Ciekawe z kim?-zbulwersowałam się.
-No z Harrym, jak byliście na noce tutaj z Niallem, Klaudią i Louisem.
-Nie, jestem za młoda by uprawiać stosunek.
-Wiem, czekaj dam Ci tabletki na ból brzucha. Idź się połóż, zaraz Ci przyniosę herbatkę i lekarstwa.
Pokiwałam głową i wróciłam do mojego pokoju. Cały czas chodziło mi po głowie: " Może w ciąży jesteś", to jest niemożliwe bo z nikim nie uprawiałam seksu. Po położeniu się od razu zasnęłam. Rano obudziłam się cała i zdrowa. Moja kuzynka spała, więc po ciuchu zaczęłam się szykować do szkoły. Czułam się bardzo dobrze. Na całe szczęście moja mama miała na rano i w domu została tylko Agnieszka i Kamil. Mój brat nie chciał mnie wypuścić do szkoły, lecz ja i tak poszłam. Po 8 godzinach spędzonych w szkole znów źle się poczułam. Zakręciło mi się w głowie, zatrzymałam Louisa chwytając go za ramię.
-Co jest?-zapytał.
-Źle się poczułam. Czekaj zaraz mi minie.
-Choć zaprowadzę Cię do domu. Nie musisz iść z Nami.
-Dobra.-zaczęłam się trząść.
-Zuzka!-usłyszałam krzyk Nialla.
Obudziłam się w moim łóżku, a wokół mnie stał Harry, Louis, Niall, Klaudia, Eleanor, Ola i moja mama. Usiadłam i poczułam ból głowy, znów powróciłam do pozycji leżącej. Moja mama głaskała mnie po policzku. Wstałam i zeszłam na dół do kuchni. Wszyscy za mną poszli i patrzeli jak na ducha.
-No co Wam? Przyszłam się napić.-i znów ten sam ból głowy. Kucnęłam i zaczęłam zwijać się z bólu.

                                                                 L*O*U*I*S

Zuzka ponownie zemdlała. Szybko podbiegłem do niej i zacząłem lekko klepać po policzku mówiąc do niej. Pani Ewa zadzwoniła po pogotowie, które przyjechało po 5 minutach, zabrali ją na łóżku. Jako osoba towarzysząca pojechał Niall. Mama Zuzy kazała Nam wejść do jej auta. Zapieliśmy pasy i ruszyliśmy. Po kilku minutach jazdy byliśmy na miejscu. Musieliśmy poczekać na korytarzu przed pokojem naszej przyjaciółki. Lekarz wyszedł i zaczął rozmawiać z rodzicielką pacjentki. Weszliśmy do pomieszczenia bez pytania. Harry widząc pełno urządzeń i kroplówkę obok dziewczyny zaczął płakać. Uspokajałem go wspólnie z Eleanor. Klaudia głaskała rudowłosą po głowie, loczek siedział na krześle daleko od niej, ja i Eleanor przy oknie z Niallem patrząc na nieprzytomną. Po chwili weszła mama Zuzki.
-I co jest z nią?-zapytał Niall.
-Hmm... Lekarze jeszcze dokładnie nie wiedzą, okaże się po badaniach.
-Oni są walnięci? Jak nie wiedzą co jest z Zuzą?-wybuchł Hazza.
-Harry uspokój się będzie dobrze.-przytuliła go El. Mama naszej przyjaciółki odwiozła Nas do domu, oprócz loczka, który chciał zostać. Po umyciu się położyłem się do łóżka i zadzwoniłem do Eleanor. Rozmawiałem z nią godzinę. Bardzo mi się podoba i to nie tylko dlatego że jest piękna. Jest troskliwa, słodka, opiekuńcza, zaskakująca. Ach mój ideał. Zastanawiam się nad tym czy wyznać jej uczucia, ale to dopiero po świętach. Martwię się o moja przyjaciółkę, oby nic jej nie było.

                                                                    H*A*R*R*Y

Gdy wszyscy poszli, podszedłem do łóżka gdzie leżała Zuzka. Chwyciłem ją za rękę i pocałowałem. Znów się rozpłakałem, jedna z łez popłynęła na policzek mojej przyjaciółki. Wytarłem ja i pocałowałem delikatnie lekko wilgotne miejsce. Położyłem głowę na jej brzuchy, trzymając dalej jej rękę. Powoli zasypiałem. Poczułem jak Zuza się rusza, szybko powróciłem do pozycji siedzącej. Powoli otwierała oczy, a ja patrzałem na nią wystraszony. Ścisnęła moją rękę, ja przyłożyłem ją do ust zamykając oczy. Zawołałem lekarza, który przybiegł natychmiast i zaczął rozmawiać z moją przyjaciółką. Wyglądała bardzo dobrze. Pielęgniarki podały jej lekarstwa i zostawiły Nas znów samych.
-Martwiłem się.-powiedziałem patrząc jej w oczy.
-Ale nie miałeś o co.
-Miałem. O mój najdroższy skarb.-przybliżyłem się i delikatnie pocałowałem jej usta, odwzajemniła pocałunek. Oddaliliśmy się od siebie i nastała cisza. Chciałem ją przerwać wyznjąc jej uczucia. Przełknąłem ślinę i zacząłem mówić:
-Zuzka, chcę Cię zapytać czy będziesz ze mną chodzić?
-A gdzie?-zapytała uśmiechając się.
-Znaczy... Czy będziesz moja dziewczyną?-zapytałem.
-A co z przyjaźnią?
-Rozumiem.-zesmutniałem.
-Ale kto powiedział, że się nie zgadzam?
-Czyli tak?-spytałem z nadzieją.
-Tak Harry. Będę twoją dziewczyną.
Po usłyszeniu tego złączyłem nasze usta namiętnym pocałunkiem. Był on taki inny niż poprzednie. Może taki prawdziwy? Tak to był prawdziwy pocałunek. Lekko przygryzłem jej wargę, a ona się zaśmiała.

sobota, 19 stycznia 2013

14. Little Love.

No to mamy 14. Teraz szykujcie się na długą przemowę...xD Jutro 20, czyli moja rocznica zostania Directionerką. Pamiętam jak ich zawsze omijałam w BRAVO bo uważałam ich za małolatów choc sama nią byłam i jestem, a teraz? Teraz kocham ich nad życie. Nauczyli mnie walczyć o swoje, wierzyć w marzenia, kochać innych oraz marzyć i tonąć w muzyce. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam piosenkę WMYB, zakochałam się w niej. Potem zaczęłam poszukiwać informacji na temat One Direction, dowiedziałam się wszystkiego w 1,5 godziny. Obejrzałam każdy ich występ w X-Factorze, każde Video Diary, każdy wywiad, a potem przesłuchałam i przetłumaczyłam ich każdą piosenkę. Każda z nich dotarła do mnie i sprawiała, że czasami spłynęły mi łzy po policzkach. Byłam zachwycona ich talentem i osobowością. Każdy z nich jest inny .Najbardziej z nich polubiłam Louisa. On był i jest moim wzorem do naśladowania. Nie wiem czemu? Może to to że byłam i jestem do niego podobna? No tak te same głupie pomysły, różne wariactwa, głupie, śmieszne teksty itp. Jak słyszałam jego solówki to ciarki mnie przechodziły. Dzięki Nim stałam się lepszym człowiekiem choć może i tez gorszym poprzez zboczone skojarzenia itp. Osoby, które ich przezywają są po prostu zazdrośni, dlaczego? Bo są przystojni, mają talent i wspaniałą osobowość? To że osiągnęli swój cel i spełnili marzenia, że dużo dziewczyn ich kocha. . Tak to są te powody Ja nigdy ich wyzywać nie będę, ani nie będę słuchała hejterów , którzy mówią albo wypisują mi że 1D to pedały, głupie szczeniaki itp. Ja jestem FOREVER DIRECTIONER I JESTEM Z TEGO DUMNA! ♥♥ A teraz zapraszam na 14 notkę ;D

One Direction-WMYB - jedna piosenka, a tyle wspomnień. ♥

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                              Z*U*Z*A

...Nagle zaczął padać deszcz. Postanowiliśmy powrócić do restauracji by nasi bliscy się nie martwili i by nie być chorym. Idąc była między nami niezręczna cisza, którą przerwał Harry niedaleko naszego celu:
-Przepraszam za tą sytuacje kilka minuta wcześniej i to jeszcze na cmentarzu. -spuścił głowę.
-Harry nie masz za co przepraszać.Było trochę dziwnie no ale...
-Masz za złe, że Cię aż tak namiętnie pocałowałem?-zapytał lekko podnosząc wzrok.
-Eee..Nie, nie mam Ci za złe. A teraz chodź, bo będziemy chorzy.
Wchodząc do restauracji zauważyłam, że większość moich bliskich jest już trochę wstawionych. Poprosiłam moją najmłodszą  ciotkę, która ma 27 lat czy dała by mi klucz z jej pokoju, bez owijania w bawełnę dała mi go.  Poszliśmy do pokoju hotelowego mojej cioci. Louis jest już prawie pełnoletni  i sprzedają mu alkohol, więc poszedł do sklepu po coś z %. Mimo tego, że mamy dopiero po 15 lat z moją przyjaciółką i moją kuzynką  chciałyśmy dziś wypić. Nie raz urządzaliśmy imprezy z browarami. Klaudia, Niall, Olka, Harry i ja po wejściu do pokoju włączyliśmy TV i usiedliśmy na kanapie w salonie. Po chwili wszedł Lou z zrywką. Na stół zaczął wyciągać dwie flaszki wina i kilka piw. 
-No to poszalejemy.-stwierdziła moja kuzynka.
-Nom...-potwierdził zadowolony Louis. 
-Jest dla kogo pić.-stwierdził Niall.
-Tak, jest, jest.-uśmiechnęłam się patrząc na niego, odwzajemnił gest.
Olka poszła po lampki do wina, które znajdywały się w barku. Harry otworzył wino i polał każdemu. 

Kilka godzin później

                                                              N*I*A*L*L

Po wypiciu tych dwóch flaszek wina zaczęło mi szumieć w głowie. Zacząłem się śmiać i wygłupiać czasami powiedziało mi się coś zboczonego. Zresztą, wszystkim tak odwalało. Nagle do pokoju weszła wysoka blondnka całująca się dobrze zbudowanym mężczyzną. Widząc to zacząłem się śmiać moim okropnym śmiechem. Wszyscy nie potrafili ukryć śmiechu. Idąc w stronę drzwi, Klaudia się potknęła o stolik. Złapałem ją w odpowiednim momencie i pocałowałem w szyję.  Zuzka wpadła na pomysł byśmy poszli do niej do domu i z resztą tam zostali na noc. Olka była praktycznie trzeźwa, więc poszła spytać się w imieniu Zuzanny naszych rodziców i pani Ewy, którzy jeszcze byli na dole w sali czy moglibyśmy zostać na noc u niej. Praktycznie każdy z dorosłych był pijany rodzice się zgodzili bez jakiś pouczeń.. Po drodze kupiliśmy jeszcze kilka napojów z alkoholem. Wchodząc do korytarza w domu wszędzie było ciemno. Po zaświeceniu świateł usiedliśmy w salonie. Pomogłem przyjaciółce pozanosić stół napoje, szklanki i słodkości. Zuza zamówiła pizzę. W salonie trwała impreza. Olka po kilku lampkach wina i drinku zaczęła się kleić do Harrego, po minie Klaudii i Zuzy można było widać zdenerwowanie, gdyż loczek dał się  kuzynce mojej przyjaciółki. Ktoś zapukał do drzwi, Louis poszedł otworzyć, a po chwili przyszedł z dwoma kartonami. Zaczęliśmy jeść. Gdy w kartonach już nic nie było znów zaczęliśmy pić alkohol. Louis zrobił każdemu po drinku. Moja dziewczyna się do mnie przytuliła, objąłem ją mocno.
-Jestem śpiąca.-powiedziała ziewając.
-To choć na górę. Pójdziemy spać.
-Ja pójdę, a ty sobie siedź, nie chce Ci zabawy psuć. 
-Nie popsujesz.-odpowiedziałem,a następnie zwróciłem się do Zuzy by wskazała nam pokój w którym możemy pójść spać. Klaudia od razu  rzuciła się na łóżko. Położyłem się obok niej i okryłem nas kołdrą. Głaskałem ją po głowie, a ona wtuliła się we mnie. Pocałowałem ją na dobranoc i zasnęliśmy.


                                                                   Z*U*Z*A

Coraz bardziej się denerwowałam się tym że moja kuzynka klei się do Harrego. W końcu wyszłam na taras by odetchnąć i uspokoić. Czemu zazdrosna jestem? Przecież nie jesteśmy parą, ani nic... Ale ja, ja go kocham. Nagle poczułam gorące ręce obejmujące moje biodra pod koszulką. Obróciłam się i był to Harry.
Przyciągnął mnie bliżej i zaczął całować. Powoli kierowaliśmy się w stronę mojego pokoju. Nagle doszło do mnie, że mogę tego pożałować. 
-Harry pijany jesteś.-oderwałam się od niego.
-Nie ważne, chcę Ciebie.-powiedział całując moja szyję.
-Harry ja tego nie chcę.-powiedziałam stanowczo.
-Dobrze, rozumiem Cię. Przepraszam pijany jestem.-puścił mnie, lecz po chwili znów przytulił mówiąc:- Poczekam.
Zeszłam na dół i razem z Louisem sprzątnęłam z salonu puszki i flaszki oraz kartony po pizzie. Wyciągnęłam łóżko polowe z piwnicy i rozłożyłam je w moim pokoju dla Louisa. Wchodząc do mojego królestwa zobaczyłam loczka na moim łóżku słodko chrapiącego. Louisowi rozłożyłam łóżko i wyciągnęłam mu poduszkę i kołdrę. Zeszłam na dół, zamknęłam drzwi i pogasiłam światła. Powróciłam do mojego pokoju i poszłam zrobić prysznic. Zapomniałam o mojej piżamie, więc wyszłam z łazienki w samym ręczniku. Louis spał, a gdy spojrzałam na moje łóżko nikogo tam nie było. Pierwsza moja myśl: - Gdzie on zaś polazł. Podeszłam do mojej garderoby i wyciągnęłam pierwszą lepszą koszulkę i spodenki. Znów poczułam gorące ręce, lecz teraz poczułam je na ramionach. Gwałtownie się obróciłam.
-Harry, pijany jesteś. Idź spać.
-Dobrze, ale śpisz ze mną.
-Nie, ja pójdę do salonu spać.
-Ale ja chce z Tobą.
-Dobra za 10 minut będę. Idź się już połóż.-powiedziałam i weszłam do łazienki. Ubrałam koszulkę i spodnie z dresa, zmyłam makijaż  i wróciłam do pokoju. Położyłam się obok Harrego, mocno mnie przytulił a ja jego. Głaskałam go po loczkach i zasnęłam.



sobota, 12 stycznia 2013

13.Moments

Aaa.. 13 notka.. i ponad 1800 wejść. Łał...No cóż teraz mniej dodaje ze względu na napięty grafik związany z nauką, próbami na WOŚP itp. Dziś urodzinki Zayna! Wszystkiego Najlepszego Bad Boy-u! Dużo zdrowia, szczęścia, dalszych sukcesów, spełnienia marzeń ( choć je już spełniłeś), powodzenia z Perrie, byś nadal był tym niegrzecznym chłopcem w zespole, byś się nie zmieniał i zawsze był taki szalony.... Kochamy Cię ♥ Albo jak to DJ Malik i BooBear powiedzieli: Kochamy Was! ♥ Muszę się do czegoś przyznać... Musiałam pozmieniać wiek bohaterów, gdyż opisując ich zapomniałam ze opisuję 2009 rok, a nie 2012. Więc przepraszam że wprowadziłam Was w błąd. Więc jeśli jest 2009 rok to bohaterowie są młodsi. Zobaczcie jakie zmiany nastąpiły-http://icantchangemeliveonedirection.blogspot.com/2012/06/bohaterowie-opowiadania.html A teraz ciąg dalszy....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Gdy byliśmy już pod moim domem przytuliłam się do Stylesa. Gdy się oderwałam pocałowałam go w policzek i podziękowałam za to co robił, by mnie pocieszać. To dzięki niemu powoli zapominam o tej tragedii. Jutro odbędzie się pogrzeb.  Pożegnaliśmy się i gdy weszłam do domu zastałam całą rodzinę. Przywitałam się z wszystkimi i wyściskałam. Dawno nie widziałam mojej kuzynki. Jak byłyśmy małe, byłyśmy nierozłączne.. Bardzo się zmieniła. Zafarbowała włosy co było do mniej niepodobne. Od razu zaczęłyśmy plotkować. Weszłyśmy na temat mojego ojca, lecz by nie było smutno zaczęłyśmy gadać o Niallu, Louisie i Harrym. Opowiedziałam jej co się wydarzyło, była zachwycona.
-Czemu jesteś taka zachwycona?-zapytałam.
-Twoje życie jest takie jak z bajki. Wasza przyjaźń przeradza się w miłość. Tak jak w tym filmie... Czekaj.. Jaki on miał tytuł?
-Byłam na nim ostatnio, też zapomniałam... Taki dziwny...-zaczęłam się zastanawiać nad tym tytułem. Po chwili się zdenerwowałam i zmieniłyśmy temat. Teraz moja kuzynka Ola opowiadała, co ją spotkało. To co powiedziała zatkało mnie, jak jej przyjaciółka mogła odebrać jej chłopaka, a on zdradzić Ole?
-Ja chyba zamieszkam tu w Londynie.-stwierdziła.
-Dlaczego?-zapytałam z zdziwieniem.
-Wiesz... Mój były, przyjaciółka, ci wszyscy co mnie wyzywają...-mówiąc to miała łzy w oczach. Przytuliłam ją i zaoferowałam jej by zamieszkała ze mną, moją mamą, Agą i Kamilem. Rozmawiałyśmy, lecz to przerwał mój dzwoniący telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, był to Harry. Odebrałam znów witając się. Chciałam, by mój przyjaciel przyszedł i by poznał moją kuzynkę. Zeszłam do salonu, gdzie wszyscy siedzieli. Spytałam się mojej cioci i mamy czy Olka będzie mogła u nas zamieszkać i czy Harry może przyjść. Ciocia zgodziła się na to zamieszkanie, gdyż bolało ją to jak wszyscy wyzywają jej córkę, a moja mama zgodziła się na oby dwie prośby. Uradowana pocałowałam mamę i ciotkę w policzek i pobiegłam na górę do mojego pokoju. Ola rozmawiała z Harrym, gdy mnie zobaczyła podała mi telefon. Powiedziałam loczkowi, że może wpaść, choć już późno. Po kilku minutach usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
-Szybki jest.-powiedziała moja kuzynka, a ja się zaśmiałam mając skojarzenia. Mój wujek otworzył drzwi, znał Harrego i zaczął z nim rozmawiać. Jak to on się zmienił i wyprzystojniał. Wzięłam za rękę loczka...
-Ej, gdzie porywasz Harrego, rozmawiałem z nim.-powiedział wujek.
-On do mnie przyszedł.-wystawiłam język. Harry wchodząc do pokoju przywitał się z moja kuzyneczką. Dobrze się dogadywali. Zrobiłam herbatę, która przyniosłam na górę. Nagle poczułam czyiś oddech na szyi.
-Harry co ty robisz to łaskocze.
-Wiesz, że lubię się przytulać.-odpowiedział. Przytuliłam go, a za nim zobaczyłam Olkę, która się uśmiechnęła. Po 1 w nocy, Style wrócił do domu, a ja i moja kuzynka po kolei poszyłyśmy się umyć, a następnie spać. Rano obudził mnie budzik. Nadszedł dzień na ostatnie pożegnanie z moim ojcem. Czułam, że ściska mnie żołądek. Obudziłam kuzynkę by powoli się zaczęła szykować. Weszłam do łazienki zrobić sobie prysznic, po umyciu zaczęłam suszyć moje długie włosy, a następnie zrobiłam lekki makijaż. Weszłam do garderoby i wzięłam ze sobą ubrania, które miałam już przygotowane. Po ubraniu się wyszłam z pokoju na korytarz by przed lustrem ułożyć jakoś włosy, gdyż moja toaleta była zajęta przez Olkę. Zeszłam na dół, przywitałam się z ciotką, wujkiem, mamą, babcią i rodzeństwem. Czekaliśmy na moją kuzynkę, która przyszła po 10 minutach i zaczęliśmy jeść śniadanie. Nadeszła godzina 12, musieliśmy już wyjeżdżać. Ja, kuzynka i moje rodzeństwo siedzieliśmy już w aucie. Cała zaczęłam się trząść, kuzynka i mój starszy brat mnie uspokajali. Gdy już parkowaliśmy przed budynkiem poczułam skurcz w brzuchu. Wyszliśmy z auta i szliśmy w stronę kaplicy. Harry widząc mnie w jakim stanie jestem podszedł do mnie i przytulił, rozpłakałam się w jego ramionach. Wytarł moje łzy, chwycił za rękę i weszliśmy do budynku. Usiedliśmy w ławce. Zaczęła się msza, zleciała ona szybko. Moja siostra w połowie zemdlała i musiała jechać do szpitala, do którego pojechał z nią nasz wujek. Po mszy najbliżsi mogli przemówić. Moja mama była pierwsza w kolejności, a zaraz po niej była dziewczyna mojego taty. Wzruszyłam się tymi przemowami. Harry wstał i zaczął iść w stronę ołtarza. Zaczął wspominać stare czasy, opowiedział swój sen. Rozpłakałam się. Harry powoli wracał, a jak dotarł do mnie mocno przytulił. Moja kuzynka trzymała mnie za rękę. Wszyscy zaczęli podchodzić do trumny z ciałem. Też chciałam zobaczyć mojego tatę po raz ostatni. Olka i loczek odradzali mi tego. Jednak ja jak zawsze musiałam postawić na swoim. Wyszłam z drewnianej ławki i kierowałam się w stronę trumny. Podeszłam do mojego taty i przejechałam moja ciepłą dłonią po jego zimnym policzku, widząc jego wyraz twarzy uśmiechnęłam się był tak jakby zadowolony. Dotknęłam jego lodowatej ręki i odeszłam. Nie potrafiłam już płakać. Teraz zdałam sobie sprawę o tym, że jakby żył to by się męczył, a teraz go już nic nie boli i jest szczęśliwy. Wyszliśmy z kaplicy i za autem pogrzebowym szliśmy w stronę cmentarza, który znajdywał się 300 metrów dalej. Przy włożeniu ciała do wykopanej dziury znów coś mnie ścisnęło. Złapałam się Harrego i poczułam że przechodzą mnie ciarki po całym ciele.
-Co się dzieje?-zapytał przestraszony zielonooki przyjaciel.
-Nie, nic...-zamknęłam oczy z bólu oraz ponownie je otwarłam. Harry złapał mnie za rękę, ja natomiast się do niego przytuliłam. Na mojej szyi czułam mokrą kropelkę. Oderwałam się od niego i popatrzałam na jego twarz. Płakał, wytarłam jego łzy z policzków i popatrzałam na zakopujących już grób mężczyzn. Poszliśmy teraz do restauracji, bo dziewczyna mojego ojca-Sara, organizowała stypę z moją mamą. Klaudia, Niall, Louis, Harry, Kamil i Olka były cały czas przy mnie. Martwiłam się o Agnieszkę, lecz po chwili zmartwienia wróciła z wujkiem.  Po obiedzie  wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę cmentarza. Po drodze kupiłam czerwoną różę. Szłam przez ciemny las, czułam zimno wiec zapięłam kurtkę oraz strach. cały czas myślałam, ze ktoś mnie obserwuje.Zaczęłam biec. Gdy byłam przy grobie mojego taty, usiadłam na ławeczce. Powąchałam kwiat i ułożyłam go na pomniku. Patrzałam na tabliczkę z imieniem i nazwiskiem i teraz do mnie to dotarło. Mój tata naprawdę nie żyje. Zaczęłam wspominać. Nagle poczułam na mojej szyi czyjś oddech. Gwałtownie się obróciłam i był to Dawid. Wystraszyłam się i nie mogłam uwierzyć, że to on.
-Cc...coo ty tu robisz?-zapytałam trzęsąc się z zimna.
-Wiem, że to nie jest odpowiedni moment, ale ja wciąż Cię kocham.
-Nie, nie kochasz mnie!-krzyknęłam. -Masz jakąś blondynkę idź do niej. Nie chce Cię widzieć nigdy, już miałeś swoją szanse, idź nie chce z Tobą rozmawiać.
-Ale Cię kocham.-chwycił mnie za kurtkę i zaczął trząść mną.
-Odpierdzieliło Ci!? Odwal się ode mnie. To koniec. Miałam już dość, a tak poza tym ja mam chłopaka.-krzyczałam.
-Ta ciekawe jakiego?-zapytał śmiejąc się.
-Mnie, jesteśmy szczęśliwie zakochani w sobie więc odwal się od niej.-usłyszałam głos za mną.
-Ooo.. Harry... To przez Ciebie zerwaliśmy.
-Poprawka... Ty zerwałeś ze mną bo miałeś jakieś głupie podejrzenia o zdradę.-zabrałam głos.
Harry zaczął szarpać się z Dawidem. Weszłam między nich i zaczęłam uspokajać.
-Jeśli się tak bardzo kochacie to udowodnijcie to.!-krzyczał. Harry przyciągnął mnie gwałtownie do swojego ciała i zaczął namiętnie całować. Byłam zaskoczona, lecz odwzajemniałam pocałunki. Oderwaliśmy się od siebie.
-I co? Wierzysz?-zapytał Harry.
-Nie, wkręcacie mnie. Jeszcze się policzymy.-powiedział odchodząc.
-Wszystko dobrze? Nic Ci nie zrobił?-zapytał Harry .
-Nie, wszystko okey, tylko strasznie mi zimno. Chodź wracamy.
-Masz moja kurtkę.-powiedział zdejmując ubranie z siebie.
-Nie, Harry będziesz chory. Ubieraj tą kurtkę.
-Ee tam. Ubieraj bo się obrażę.
-No dobra.-ubrałam kurtkę. Przytuliłam się do Harrego, popatrzeliśmy sobie w oczy i.....


wtorek, 8 stycznia 2013

informacjaa..

W poprzedniej notce poinformowałam Was o konkursie, w którym biorę udział.
Sorki, z edytowałam ten post gdyż się pomyliła. Ten link przedstawia obrazek kategori, w której startuje. Przepraszam Was najmocniej. http://m.ocdn.eu/_m/cfe307fa9b0ea93d0a4adbed963c7eab,0,1.gif
Dziękuję Wam wszystkim za czytanie mojego bloga, możecie mi składać propozycje na Imaginy. Planuję pisać od czasu do czasu je... Tylko nie wiem z kim. Mam jeden napisany z Louisem, ale on ma 2 części. W komentarzach piszcie czy chcecie, bo jak nie to nie bd ich dawać. Tak poza tym. To nie ma to jak oglądać ponad 100 razy teledysk Kiss You. Mam nadzieje, że chłopcy z 1D będą z Nas dumni.Kocham Was, no i dobranic.. Dzięki ;** ♥

poniedziałek, 7 stycznia 2013

12.You are me superan!

Siemmanko! Dziś na pocztę otrzymałam wiadomość, że mogę zgłosić mojego bloga do konkursu. Oto jest link   http://www.blogroku.pl/2012/kategorie/i-can-t-change-me-live-a-l,24g,blog.html 
Zapraszam na 12 notkę + komentowanie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                          H*A*R*R*Y


Po posiłku moja przyjaciółka poszła się umyć, po niej nadeszła moja kolej. Gdy byliśmy w piżamach włączyliśmy film i w salonie go oglądaliśmy. Oglądaliśmy horror. Zuza się bała.
-Wiesz... Możesz się przytulić jak się boisz.
-Nie, nie boje się.
-To dlaczego czasami podskakujesz?-zapytałem śmiejąc się.
-Eee.. Dobra cicho oglądajmy.
Dziewczyna wystraszyła się trupa wychodzącego z piwnicy i przytuliła się do mnie. Objąłem ją. Poczułem przyjemne ciepło, oparła głowę o moje ramię. Pocałowałem ją w głowę, a ona mnie mocniej przytuliła. Po filmie poszliśmy do góry, do pokoju Zuzy.
-Harry to pójdziesz spać do pokoju gościnnego. Okey?
-Wiesz... Wolałbym być z Tobą. Będę spał na tym fotelu.-wskazałem na mebel.
-Ale będzie Ci nie wygodnie, a w tamtym pokoju jest łóżko i będzie Ci lepiej.
-Eeee tam.. Fotel na pewno lepszy.-uśmiechnąłem się.
-Jasne, jasne. Rób co chcesz. Idziemy spać? Zmęczona jestem.
-Oczywiście.-przytuliłem ją na dobranoc i wygodnie usadowiłem się w fotelu, przykryłem się kołdrą i zasnąłem.


*Sen Harrego

-Harry, Harry!-słyszałem znajomy głos. Nagle przede mną pojawiła się biała mgła, a z tej mgły wyłoniła się postać taty Zuzki. Trochę się wystraszyłem, gdyż wokół mnie panowała ciemność. 
-Co Pan tu robi? Pan nie żyje.
-Owszem Harry, wysłuchaj mnie. Wiem, że teraz moja córeczka jest załamana i bardzo jej ciężko, ale wiem również że ty z tego ją wyciągniesz. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi, to się zmieni po jakimś czasie. Ona kocha Cię tak samo jak ty ją. Zaopiekuj się nią dobrze.
-Obiecuję.


Obudziłem się cały spocony. Co to był za sen, ale Pan Klaturski miał rację, tylko ja mogę wyciągnąć Zuzannę z tego stanu. Usłyszałem szlochanie, podszedłem do łóżka przyjaciółki i zobaczyłem, że płacze. Usiadłem na jej łóżko i głaskałem po głowie mówiąc pocieszające słowa. Płakała coraz to głośniej, przytuliłem ją, a ona przesunęła się i zrobiła miejsce dla mnie. Położyłem się obok niej i mocno przytulałem. Nigdy nie widziałem jej w takim stanie. Wtuliła się w moje ramie i powoli zasypiała, nagle usiadła i przykryła mnie swoją kołdrą. Rano wstałem wcześnie. Po odświeżeniu się oraz przebraniu zszedłem do kuchni i zacząłem szykować śniadanie. Mama Zuzy wróciła do domu. Przywitałem się z nią i zaczęła mi pomagać, po pewnym czasie na dół zeszła moja przyjaciółka. Była cała blada, każdy jej włos na głowie stał w inną stronę. Owinięta kocykiem usiadła przy stole. Pani Ewa pocałowała ją w głowę i pogłaskała po ramieniu.
-Smacznego.-powiedziałem siadając do stołu.
-Głodna nie jestem.-odpowiedziała dziewczyna.
-Ale musisz jeść skarbie.-powiedziała jej mama.
-Ale nie jestem naprawdę głodna.
-To zjedz bynajmniej tosta i wypij mleko. Okey?-powiedziałem.
-Hmmm... Słynne tosty Stylesa zawsze.-uśmiechnęła się.
Po śniadaniu przyszła Klaudia. Chciała wyrwać Zuzę na zakupy.
-A ja to co?-zapytałem udając obrażonego.
-Harry. Będziemy chodzić po sklepach z ubraniami, butami, kosmetykami, bielizną.
-Jeśli będziecie się pokazywać w bieliźnie to ja z chęcią pójdę.-zażartowałem.
-Zboczuch.-krzyknęła Klaudia.-Niall też pójdzie, już do niego piszę .
-Może weźmiemy Eleanor ze sobą?-zaproponowała Zuza.
-Jasne, to pisz do Louisa.
Moje przyjaciółki gapiły się w ekrany telefonów, ja natomiast wziąłem jakąś książkę czy zeszyt z biurka kumpeli.


                                                              Z*U*Z*A

Poszłam się odświeżyć, Klaudia i reszta siedziała w salonie na dole i czekała na mnie. Wyjęłam ubrania i w łazience wzięłam prysznic. Włosy upięłam w warkocz i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż, następnie do torebki wrzuciłam telefon, oraz portfel. Wyszłam z pokoju i po kilku sekundach byłam w salonie.
-Przepraszam, że tak długo.
-Nic nie szkodzi. To co idziemy?-zapytał Louis.
-Tak.
Pożegnałam się z mamą. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę centrum handlowego. Po 10 minutach już tam byliśmy. Razem z dziewczynami oraz chłopakami chodziliśmy po sklepach. Chłopcom się to znudziło, więc powiedzieli, że idą na szejka. Poznałyśmy Eleanor i naprawdę była fajna. Spokojna, lecz zaskakująca. W wszystkich sklepach były wyprzedaże. Miałyśmy szczęście. Weszłyśmy do sklepu z bielizną. Chodząc między półkami i oglądając staniki, zauważyłam Dawida. Był z jakąś blond dziewczyna. Ociekała sztucznością. Do oczu naleciały mi łzy, a jedna z nich spłynęła po policzku. Wyszłam z sklepu.
-Hej, co się stało?-podbiegła do mnie Eleanor.
-A nic. Tylko...-zacięłam się i kolejne łzy poleciały po mojej twarzy.
-No mów.-uśmiechnęła się El.
-No bo tam jest mój były, który mnie rzucił dlatego, bo myślał że zdradzam go z Harrym.
-A to gnój.-powiedziała obracając się w stronę sklepu. Chwyciła mnie za rękę i znów powróciliśmy do wybierania bielizny. Po zapłaceniu wyszłyśmy. Idąc w stronę New Yorker napotkałyśmy Louisa, Nialla i Harrego.
-I co kto tu na zakupy przyszedł?-zapytała Klaudia.
-No, to tylko tak.-zaczął tłumaczyć Lou.
-Spodobało się nam kilka rzeczy..-uśmiechnął się Niall.
-A mieliście iść na szejka.-przypomniała im Eleanor.
-No nie poszliśmy.-odpowiedział Lou. Postanowiliśmy pójść do kawiarenki. Usiedliśmy wszyscy przy jednym stoliku. Harry mnie objął na co dziwnie Klaudia spojrzała.
-Wszystko dobrze?-zapytał Styles na ucho.
-Tak, tylko widziałam Dawida z jakąś blondynką.-odpowiedziałam również cicho.
-Nie martw się. Wszystko się ułoży.
Kelnerka przyniosła nasze zamówienia, pijąc gorącą czekoladę zaczęłam wspominać tatę. Łzy już nie płynęły. Chyba się wypłakałam...albo...pogodziłam się z jego śmiercią. Nie wiem dlaczego, ale to Harry był cały czas przy mnie i wspierał. Jestem mu naprawdę wdzięczna za to wszystko co zrobił. Jest tak jak kiedyś. Chłopcy pochodzili jeszcze z nami po sklepach,a następnie poszliśmy do kina. Kupiliśmy bilety, a następnie popcorn i coś do picia. W sali kinowej usiedliśmy na wyznaczonych miejscach. Film się zaczął. Miała to być komedia. Moim zdaniem była to komedia romantyczna. Seans był podobny do tego co mnie spotyka. Chłopak rzucił dziewczynę, a ona ma wsparcie najlepszego przyjaciela. Ich przyjaźń powoli zmienia się w miłość, aż w końcu są razem i przeżywają  piękne chwile. Przy ich pierwszym pocałunku Harry spojrzał na mnie. Powoli się zbliżał, zbliżał... Gdy mieliśmy się pocałować Niall poprosił o popcorn bo mu się skończył. Po skończeniu się filmu spojrzałam na wyświetlacz telefonu była godzina 19:46. Niall i Klaudia cały dzień chodzili za rękę, lub przytuleni. Często się całowali. Naprawdę byli w sobie zakochani. Bardzo cieszę się ich szczęściem. Louis poszedł odprowadzić Eleanor, a Niall Klaudię. Gdy ja i Harry znajdywaliśmy się już pod moim domem......

wtorek, 1 stycznia 2013

11. My light in the tunnel.

No więc... Przepraszam, że wczoraj nic nie dodałam, ale byłam cała zabiegana... A dlaczego? No bo sylwester... Moje przyjaciółki były u mnie i bawiłyśmy się do 7 rana... Nie ma to jak o 0 śpiewać na placu piosenki chłopaków-One Direction oraz krzyczeć forever directioner...xD Moje gardło boli z krzyczenia jak i śpiewania w domu piosenek z Take Me Home ♥ Teraz mnie głowa boli i mam gorączkę, no ale cóż sylwester się udał. Dodaje Wam posta i liczę na komentarze... Posta dedykuje Juli Wolfgarth i Adriannie Burczyk moje kochane.. Dzięki za Sylwestra. A Wam życzę dużo szczęścia, spełnienia marzeń w Nowym Roku, byście dalej były i byli wspaniałymi fanami One Direction. 69-Niech Hazza czuwa! ♥ Kocham Was...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                            H*A*R*R*Y


Po odświeżeniu się i ubraniu szybko wyszedłem z toalety by zobaczyć kto się do mnie dobijał. Przywitałem się z mama, która przyjechała. Miałem 5 nieodebranych połączeń i jedną wiadomość od Zuzy. Dotknąłem ekran palcem by SMS się wyświetlił. W wiadomości było:

Harry, ja już nie wytrzymuje!. xxx.

Co się stało? Byłem cały w nerwach. Wybrałem jej numer. Nie odebrała. Nie poddawałem się i wciąż wpisywałem jej numer oraz się łączyłem. Odebrała za 4 razem.
-Zuza!
-Harry?-zapytała płacząc.
-Tak, co się stało? Gdzie jesteś?
-Harry? Ja nie mogę, proszę zrozum że chce już zakończyć moje życie.-słyszałem w tle dźwięk samochodów. Rozłączyła się, szybko wyjąłem kurtkę i buty z szafy, ubrałem się i wyleciałem z domu. Mama spytała mnie jeszcze gdzie idę, skłamałem odpowiadając że do Louisa.  Byłem przerażony, mogę stracić osobę którą kocham. Zastanawiało mnie to czemu chce sobie odebrać życie. Gdy dotarłem do domu Zuzy, zastałem tam tylko Agnieszkę wypytałem ją gdzie jest Zuza, lecz ona nie wiedziała. Powiadomiła mnie o śmierci ich ojca. Już wiem gdzie mogła się znajdywać. Biegnąc z dala zauważyłem moją przyjaciółkę stojącą na krawędzi mostu. Podbiegłem do niej i ostrożnie podszedłem do niej.
-Zuza nie rób tego.
-Jak nie?... Mój tata umarł, a Dawid zerwał.-mówiła jąkając się z płaczu oraz zimna.
-Choć jest zimno. Porozmawiamy na spokojnie, masz powód do życia.
-Ciekawy jaki? Harry ja muszę...-chciała skoczyć lecz szybko chwyciłem ją za rękę. Wciągnąłem ją do góry i mocno przytuliłem.
-Nie rób tego. Masz żyć dla Klaudii, Nialla, rodzeństwa, Louisa i mamy. No i dla mnie...-uspokajałem ją, a ona wtuliła się w moje ramię.
-Ale, ale... Ja.. Straciłam ojca, z którym jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiałam i czuł się o wiele lepiej w szpitalu... Wszystko było dobrze, a dziś... Umarł...
-Pamiętaj zawszę będę przy tobie, będę Cię wspierał właśnie w takich chwilach. A wiesz czemu?
Dziewczyna pokiwała głową na: Nie.
-Bo Cię kocham.-dokończyłem. Zuzanna wtuliła się we mnie jeszcze mocniej. Namówiłem ją by wrócić do domu. Powiadomiłem naszych przyjaciół o całej sytuacji, poprosiłem by byli za 15 minut u Zuzi w domu.
-Nie chcę Cię dobijać, ale czemu Dawid z Tobą zerwał?-zapytałem wahając się.
-Bo myślał, że ja...-zaczęła płakać.
-Dobrze nie mów.
-Ale chce! Myślał, że ja go zdradzam z Tobą. Gdy dowiedział się o tym że się pogodziliśmy nie był zadowolony, a no i w jakiś sposób  dowiedział się o tym jak przez te ostatnie dni  zachowywaliśmy się w stosunku do siebie.
-A jak sie zachowywaliśmy?-zapytałem.
-No jak para. Klaudia nawet to zauważyła.
Dotarliśmy do posiadłości mojej przyjaciółki. Weszliśmy do domu i nagle wszyscy w salonie wstali i podeszli do Zuzy. Poszedłem zdjąć buty i kurtkę, Zuza zrobiła to samo. Niall poszedł zrobić ciepłą herbatę dla dziewczyny, gdyż cała drgała. Okryłem ją kocem i przytuliłem. Wtuliła się we mnie i zamknęła oczy. Znów poleciały jej łzy. Po pewnym czasie opowiedziała nam wszystko dokładnie. Klaudia się popłakała, ponieważ tata Zuzy również znaczył dla niej wiele. Nie tylko dla niej. Pan Klaturski również odegrał, ważną role w moim życiu. Zapoznał mnie z jego córką i gdy kiedyś jak byliśmy mali podobała mi się to doradzał mi jak mam ją tak jakby poderwać. Do domu wróciła mama Zuzy. Przywitaliśmy się z nią oraz złożyliśmy kondolencje.
-Kochanie? Słuchaj ja dziś muszę iść na noc, nie chce byś zostawała sama. Zawiozę Was do babci. Okej?-mówiła Pani Ewa do córki. Na to ona pokiwała głową. Matka przyjaciółki wyszła do kuchni, a ja razem za nią.
-Ja mogę zostać u Zuzy na noc. Będę ją pilnował.
-Nie wiem Harry czy to dobry pomysł, twoja mama może się nie zgodzić.
-Moja mama zrozumie, wie przecież że kocham Zuzę i na pewno się zgodzi.
-Dobrze to zadzwonię do niej.-w końcu uległa.
Wróciłem do pokoju, Louis przytulał Zuzę. Niall i Klaudia podeszli do mnie. Moja druga przyjaciółka była również zapłakana. Przytuliłem ją.
-Ej, odwal się od mojej dziewczyny!-powiedział.
-Co?-zapytałem zaskoczony.
-No Horan fajnie i się wydało.-uśmiechnęła się Klaudia do blondyna.
-Od kiedy wy razem jesteście.?-zapytałem
-Od wczoraj.-odpowiedział Nialler.
-To gratulacje.-krzyknąłem.
Zuzka wstała i podeszła do nas. Zapytała o co chodzi, a Niall jej powiedział nowinę. Rzuciła się na nich i gratulowała. Po 21 mama Zuzy pojechała zawieść do babci  Agnieszkę i Kamila. Niall, Klaudia i Louis już też poszli. Zostaliśmy sami w wielkim domu. Oznajmiłem Zuzce, że idę na 5 minut do mojego domu po ubrania.

                                                            Z*U*Z*I*A

Miałam dosyć tego dnia. Był on najgorszy w całym moim życiu. Zostaliśmy sami z Harrym, on jest taki słodki.. Specjalnie został, a raczej zostanie na noc by być przy mnie i wspierać. Zastanawiam się nad tym, czy on czasami nie zostaje dlatego by przypilnować bym sobie nic nie zrobiła. Harry powiedział, ze musi iść na chwilkę do domu po ubrania. Gdy wyszedł poszłam do mojego pokoju. Moje życie nie miało już sensu, mój ukochany tata nie żyje. Mimo tego co zrobił nam i mojej mamie to go kochałam. Bardzo mi pomagał. To on nauczył mnie jeździć na rowerze, grać na gitarze. Był zamiłowany w sztuce i dlatego pracował w Teatrze. Odszedł od nas bo był ciężko chory. Już wtedy kiedy się dowiedziałam o pogorszeniu się stanu zdrowotnego mojego ojca załamałam się, a co dopiero dziś kiedy on zmarł. Patrzyłam na zdjęcia na komodzie. Dawne zdjęcia. Już go nigdy nie zobaczę. Do moich oczu napłynęły łzy. gorzkie, pełne żalu i smutku. Z nocnej półki wyjęłam ostre, metalowe narzędzie. Musiałam jakoś zaspokoić ból wewnętrzny. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i przejechałam robiąc głębokie cięcie. Czułam, że powoli tracę przytomność. Do pokoju wszedł Harry, widząc mnie ściągnął z siebie koszulkę i owinął moją rękę.
-Zuza głupia jesteś?!-wydarł się. Nie mogłam nic powiedzieć... W oczach Stylesa widziałam przerażenie, strach i napływające łzy.
-Dlaczego to zrobiłaś? Obiecałaś.-mówił, lecz ja mu nie odpowiadałam. Chłopak poszedł do łazienki po bandaże i wodę utlenioną.  Czułam że mdleje.
-Zuza nie trać przytomności. Słyszysz?-krzyczał loczek.
-Ja...ja...n....


                                                        H*A*R*R*Y


Do oczu naleciały mi łzy i zacząłem płakać widząc moja przyjaciółkę, która mdlała. Położyłem ją na łóżko. Byłem cały z jej krwi, tak jak kremowy dywan znajdujący się na środku pokoju. Cały czas trząsałem ją by się przebudziła, lecz to było na marne. Zrobiłem zimne okłady i nałożyłem je na jej gorące czoło. Chlapałem ją wodą... Widziałem, że powoli otwiera oczy.
-Zuza!-krzyczałem.
-Co się dzieje?-zapytała powoli podnosząc się z łóżka. Byłem taki szczęśliwy, że się przebudziła. Mocno ją przytuliłem. Następnie owinąłem jej rękę bandażem. Ocierając ranę chusteczką z wodą utlenioną, widziałem skrzywienie się na twarzy Zuzi. Wziąłem tą rękę do mojej dłoni i delikatnie pocałowałem.
-Wszystko okej?-zapytałem.
-Tak. Dobrze, czuję się troszkę słaba.
-To zrobię kolacje. Musisz coś zjeść aniołku.
-Ale ja głodna nie jestem.
-Musisz jeść.-nalegałem.
-No dobra, ale Ci pomogę.
W kuchni zaczęliśmy robić sandwicze. Zuza rzuciła we mnie ogórkiem, który przylepił się do mojego czoła. Wybuchła śmiechem jak się obróciłem. Wziąłem kawałek pomidora i przylepiłem go na policzek dziewczyny. Nie przyczepił się tylko zjechał wlatując do koszulki.
-Harry! teraz to wyciągaj!-zdenerwowała się.
-Jesteś pewna?-pytając poruszałem znacząco brwiami.
-Nie.. Nie..Nie..-mówiła gdy się do niej zbliżałem. Wziąłem ją na ręce, a ona zaczęła piszczeć i wykrzykiwać moje imię. Gdy ją puściłem udała obrażoną i się obróciła. Podszedłem do niej i objąłem w pasie całując w policzek.
-Nie gniewaj się.
-Psss...
-No Zuza!-ugryzłem jej ucho. Ona gwałtownie się obróciła.
-Na Ciebie nigdy nie mogę się gniewać.-przybliżyła się. Chciałem poczuć jej dotyk ust. Również się przybliżyłem, gdy od pocałunku dzieliły nas 4mm zaczął dzwonić telefon domowy. Ruda poszła odebrać, a ja w tym czasie kończyłem robić kolację.


Taki tam Niallerek dla Was ♥