No tak.. Przepraszam, ale dopiero teraz znalazłam czas by napisać notkę na tego mojego ukochanego bloga. Z trudem napisałam tą notkę, bo nie miałam pomysłu na nią, wiec będzie ona nudna. Miałam dodać wcześniej, wiem, wiem...Dzięki za 4 komentarze pod ostatnią notką, teraz liczę na większą ilość by dodać następny rozdział. Sorki, ze zrobiłam taki wielki skok z stycznia na maj, ale po prostu pomysłu nie miałam. . Założyłam z kumpelą kolejnego bloga, również o One Direction. Tam to też jest ciekawie. Jak na razie są tam 3 notki. Zapraszam. Kooooccchhhammm Was! ♥. A no i tu macie linka do mojego drugiego bloga http://youaremedreamonedirection.blogspot.com
-------------------------------------
N*I*A*L*L
Rano po przebudzeniu zeszliśmy na śniadanie, a zaraz po nim zaczęliśmy pakować nasze rzeczy. O 14 mieliśmy samolot do Londynu. Było tu tak pięknie, ale i też znalazły się chwile nieprzyjemne. Razem z Klaudią poszliśmy się ostatni raz przejść. Trzymając się za ręce szliśmy leśną, nieodśnieżoną dróżką. Szliśmy w ciszy. naglę coś zatrzeszczało w krzakach. Znów ta sama akcja z pieskiem?-pomyślałem. Teraz to był rudy kot. Widać było, że jest bezdomny i groźny dlatego też go zostawiliśmy. Moja dziewczyna się zatrzymała. Podszedłem do niej i chwyciłem za dłonie. Dotknąłem jej noska, który był lekko czerwony. Po chwili złączyliśmy nasze usta, w takim pocałunku jakiego jeszcze nie było w naszym związku. Wróciliśmy na obiad. Louis cały czas nadawał jak katarynka, jak z resztą zawsze. Zacząłem go przedrzeźniać. Po posiłku spakowaliśmy nasze torby do bagażnika i ruszyliśmy na lotnisko.W samolocie siedziałem z Klaudią i Louisem. Po przylocie od razu wróciłem do domu. Przywitałem się z rodzicami i Luckym. Pies skakał po moich nogach. Wziąłem go na ręce i poszedłem do mojego pokoju, tam się wypakowałem i to co było brudne zaniosłem do prania. Jutro szkoła, na pewno będzie luźno, ale potem to już ostra praca się zacznie. 17 jadę na casting do X-Factora. Ja się zdecydowałem, poprzez namowy moich przyjaciółek. Chłopaki jak na razie wolą się skupić na nauce. Choć też chcą pójść.
Kilka miesiecy później
Z*U*Z*A
Dziś na biologi mieliśmy temat odnoszący się do wnętrzności zwierząt. Nauczycielka dała nam zadanie na lekcji byśmy rozkroili żabę, a następnie opisali jej wnętrzności. Bałam rozciąć malutki brzuszek martwej żabki. Zastanawiałam się czym ona zasłużyła na śmierć i jeszcze takie znęcanie się po niej. Harry miał już pierwsze polecenie za sobą i zaczął pokazywać mi rozciętą żabę. Obrzydzało mnie to. Popatrzyłam na Klaudię i ona również rozcięła brzuch zwierzątku. Zaczęłam narzekać nauczycielce, że nie potrafię wykonać tego zadania, a ona wrednie zagroziła mi jedynką. Zdenerwowałam się. Zamknęłam oczy i jakoś tak próbowałam wykonać to zadanie, lecz na nic. Jeszcze się skaleczyłam. Owinęłam palec chusteczką i znów wzięłam się za to zadanie. Nauczycielka stała przy mnie. Z nerwów zbyt mocno nacisnęłam na zwierze, które wylądowało na klatce piersiowej Pani Johanson. Harry nie potrzebnie się odezwał.
-Tylko takie martwe żaby na panią lecą.-zaczął śmiać się z Lewisem.
-Panie Styles i Pani Klaturska zafundowaliście sobie godzinę kozy. O 15 zapraszam do sali 203.
Popatrzałam na Harrego miną mordercy i powróciłam do zadania. Na angielskim były nudy, bo mieliśmy powtórkę, gdyż za tydzień będziemy mieli sprawdzian. Dobrze, że rozumiem ten temat i nie będę musiała się go uczyć, na matematyce Harry tak zabłysnął swoją inteligencją, że to szok. Pisał mi liściki gdzie napisane było: "1+1=69". Nauczyciel to zobaczył i kazał loczkowi iść do tablicy. Po czterech następnych godzinach lekcji musiałam iść do kozy. Wchodząc do sali zauważyłam Louisa w ławce pod oknem. Usiadłam w stoliku obok i kiwnęłam głową na znak co tu robi. On machnął ręką i puknął palcem kilka razy w czoło i wskazał na nauczycielkę. Harreh siedział daleko ode mnie. Widziałam że coś piszę. Po chwili na mojej ławce wyladowała karteczka:
"To co, weekend się po kozie. Idziemy do mnie do domu? Mam chatę wolną. ;D Hazza xxx."
Uśmiechnęłam się i odpisałam na liścik, który podałam Kim siedzącej przede mną. Harry czytając moją odpowiedź obrócił się i uśmiechnął do mnie. Uradowany położył się na rękach na ławce. Gdy te 60 minut nudy minęło zapytałam Lou z jakiego powodu siedział w kozie. Opowiedział mi, że wsadził koleżance z klasy chrabąszcza za koszulkę, a ona zaczęła piszczeć. Uśmiałam się troszkę, a następnie poszłam do mojej szafki gdzie zostawiłam niepotrzebne książki. Po zamknięciu ruszyłam ku wyjściu. Na placu szkolnym rozejrzałam się i przy bramie zobaczyłam mojego chłopaka. Przybiegłam do niego. Pocałowałam go w usta, a on chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy. W domu loczka nikogo nie było, więc wolność. Nalaliśmy sobie picia i poszliśmy do jego pokoju. Weszliśmy z nudów na Twittera. Harry po castingu do X-Factor zdobył dużo osób obserwujących go. Hazz pofollował kilka osób, a następnie zajął się moimi ustami. Całując się, przypomniało mi się, że muszę go poduczyć trochę matmy, bo będzie kartkówka. Oderwałam się od niego.
-Kochanie?-zapytałam, a on całował moją szyję.-Czy nie musimy pouczyć się trochę na matmę?
-Pomyślę...Eee nie... Mamy dwa dni na naukę.-powiedział, a następnie znów wbił się w moje usta. Po godzinie 20 wróciłam do domu. Moja mama była szczęśliwa i cała w skowronkach. Agnieszka i Kamil też nie wiedzieli o co chodzi. Przy kolacji zapytałam mamy o co chodzi. Ona nas zaskoczyła. Mianowicie powiedziała nam, że Geoff się jej oświadczył. Ucieszyłam się tą wieścią, a jeszcze bardziej że pod koniec czerwca chcą ślub kościelny. No to za miesiąc mamy imprezę. Gdy już świeżo umyta i przebrana w piżamkę leżałam w łóżku napisałam do mojego chłopaka i Klaudii o nowej wieści. Pierwsza odpisała mi moja przyjaciółka. Nie czekając na wiadomość od Hazzy poszłam spać. Rano obudziły mnie promienie słońca. Wzięłam telefon do ręki i jednym okiem spojrzałam na wyświetlacz. Godzina jedenasta sześć i siedem nie odebranych połączeń. Moją komórkę włożyłam pod poduszkę i ponownie zasnęłam. Poczułam na sobie ciężar po pewnym czasie. Obudziłam się po raz drugi i zobaczyłam Klaudię siedzącą na mnie i Eleanor na łóżku. Okryłam się kołdrą, a one mi wrzeszczały bym wstała. Jakoś tam wygramoliłam się z łóżka i odbyłam jak codziennie poranną toaletę. Przebrałam się, a następnie zeszłam na dół z przyjaciółkami do kuchni. Spytałam czy są głodne, ona zaprzeczyły, tylko poprosiły o coś zimnego do picia, gdyż na zewnątrz jest bardzo ciepło. Poszłyśmy na zakupy. Była wyprzedaż stroi kąpielowych. Po trzech godzinach kupowania poszłyśmy do MSC. Zamówiłyśmy sobie zimne shaki i ruszyłyśmy do parku. tam usiadłyśmy na ławce i rozmawiałyśmy. Nasi chłopcy grają dzisiaj mecz z drużyną z Manchesteru. Każdy z nich w innej grupie wiekowej. Oby wygrali drużyny Harrego, Niallerka i Louisa. O 16 wróciłam do domu i się przebrałam w coś wygodniejszego, czyli krótkie spodenki, szeroka koszulka na ramiączkach i Converse. Do małej torebki sportowej włożyłam portfel i telefon. Z szafki w kuchni wyjęłam butelkę z wodą i ruszyłam na boisko. Spotkałam się z Eleanor i Klaudią na trybunach. Mecz się zaczął. Drużyna Louisa wygrała pierwszy mecz, teraz kolej na drużynę Nialla, która zremisowała, lecz po ostatnim karnym Nialla wygrali. Mecz drużyny loczka był niesprawiedliwy. Cały czas ryczałam na sędzie i go wyzywałam. Dziewczyny mnie uspokajały, lecz to na marne.
-Ej no! Spalony był.-krzyknęłam zanim piłka trafiła do bramki drużyny Hazzy. Ten mecz przegrali. Zeszłam z trybun i pobiegłam na boisku do spoconego i zmęczonego Harolda. Przytuliłam go i pocałowałam delikatnie w usta. On był smutny, że przegrali mecz. No trudno zdarza się.Pocieszałam go tym, że dziś będzie mógł u mnie nocować, lecz na nic. Poszłam razem z nim do szatni, tam poczekałam aż się umyje. Po kilku minutach wyszedł w samym ręczniku. Wciąż był przymulony. Przytuliłam go mocno choć jeszcze był lekko mokry, wiedziałam że mu zależało na wygranej. Po paru sekundach przytulania wbił się w moje usta i zaczął namiętnie całować. Stałam niedaleko ściany o którą się oparłam. Styles wsadził ręce pod moją koszulkę.
-Harry nie tutaj.-powiedziałam.
-Dobrze. Czekaj ubiorę się i wyjdziemy.
Gdy już weszliśmy do sali gdzie odbyła się mini impreza po meczu zwracałam uwagę chłopaków, lecz Harreh mnie ciągle przytulał by pokazać, że jestem zajęta. Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz z Klaudią, Niallem, Louisem i Eleanor. Poszłam sobie po colę. W kolejce po nią stałam przed pewnym chłopakiem. Czułam jego wzrok na sobie. Odwróciłam się i zobaczyłam Dawida. Powróciłam do mojej poprzedniej pozycji i modliłam się by się do mnie nie odezwał. Zabrałam butelkę z napojem i chcąc wrócić do stolika, poczułam dotyk na nadgarstku. Wiedziałam, że to on. Lekko szarpnęłam moją ręką i uwolniłam się od uścisku. Wróciłam do mojej paczki i przytuliłam się do ciepłego Stylesa. Po 21 byliśmy u mnie w domu. Miałam na sobie bluzę Jacka Willsa o kolorze fioletowym. Moja mama zrobiła nam kolację i poszliśmy do mojego pokoju. Tam wygłupialiśmy się oraz rozmawialiśmy. Nie wspomnę o całowaniu się, przytulaniu, bo tego było dużo. Poszliśmy się po kolei umyć, a następnie położyliśmy się spać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz