wtorek, 14 maja 2013

23.This is Us.

    Tu macie króciutką notkę. Za bardzo teraz czasu nie mam i nauka, poprawy itp. Teraz też jakoś weny nie miałam i wg. Troszkę jest nudny, bo nie miałam pomysłu na niego. Jeśli pod tym postem nie pojawią się komentarze to już żadnego posta nie dodam na tego bloga. Zależy mi na waszej opinii, więc CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!! ♥

-------------------------------------------------


                                                            K*L*A*U*D*I*A

Zadzwonił do mnie Niall. Wreszcie usłyszałam jego głos. Tak za nim tęsknie, ale już jutro się zobaczymy. Oglądamy z Zuzą co środy X Factor i nie potrafiłyśmy zachwalać naszych chłopaków i przyjaciela. Był w programie Liam, syn chłopaka mamy Zuzy. Też był świetny. Tak zawsze gadałyśmy i stwierdziłyśmy by oni byli wszyscy razem w zespole byli by sławni i to bardzo. Dzisiaj w szkole było nudno, no może prawie bo przyjechali do nas uczniowie z wymiany z USA. Bardzo przystojni byli tam chłopcy. Oprowadziliśmy ich po szkole i w ogóle. Dziś robię nockę u mnie w domu z Zuzką. Gdy ona przyszła postanowiłyśmy pójść na opuszczony dworzec kolejowy. Wychodziły nam tam super zdjęcia, które nie potrzebowały przeróbki. Usłyszałyśmy głosy za malutkiego budynku, gdzie znajdywała się informacja kiedyś. Postanowiłyśmy być troszkę ciszej, bo nie wiadomo kto tam siedzi. Nagle Zuzka wybuchła głośnym śmiechem. Ja zakryłam jej usta i kazałam być cicho, ale gdy zobaczyłam narysowaną i podpisaną karykaturę Kamili (byłej Harrego) wybuchłam również głośnym śmiechem. Za nami zobaczyłyśmy nadchodzących trzech chłopaków.Mieli oni na sobie dresy, z takimi to już miałyśmy do czynienie i dlatego zaczęłyśmy szybkim krokiem iść. Oni również przyspieszyli. Zaczęłyśmy biec, a oni za nami. Już czułam na co się szykuje. Skręciłyśmy w jakąś uliczkę i tam za kubłami na śmieci się skryłyśmy. Słyszałyśmy kroki i odgłosy:
-Nie ma ich tu. Chodźcie z powrotem.-powiedział jeden z nich. Po 5 minutach wyszłyśmy i skierowałyśmy się w stronę Starbucks. W kawiarni siedziałyśmy przy stoliku i pijąc zimne napoje gadałyśmy o musicalu, który odbędzie się za trzy dni. Jutro chłopaki przyjadą i odbędzie się próba. Naszą rozmowe przerwał widok tych trzech chłopców co nas gonili. Szybko szturchnęłam moją przyjaciółkę i weszłyśmy do kawiarni, oni tam weszli, a my szybko wymsknęłyśmy się do toalet. W Starbucks pracowała kuzynka Louisa i dlatego pozwoliła nam wyjść tylnym wyjściem. Szybko pobiegłyśmy do mnie do domu. Tam wrzuciłyśmy zdjęcia na komputer, a potem dodałyśmy je na FB. Od razu pojawiły się lajki, co nas ucieszyło. Posłuchałyśmy muzyki, a potem wyszłyśmy na ogródek. Po 21 Zuzik wrócił do domu, a ja poszłam się umyć. Gdy już miałam zasypiać dzwonił mój telefon. Odebrałam i był to Niall. Pogadałam z nim, a potem poszłam spać.

  Kilka dni później

                                                                   Z*U*Z*A

To już dziś, dziś wielki dzień musicalu na który czekaliśmy i ciężko pracowaliśmy. Strasznie się stresowałam, chyba jak każdy. Ale te nerwy były jeszcze gorsze, niż wtedy gdy Niall, Louis i Harry byli na castingu. Cała trójka przeszła z czego się bardzo cieszą. Kilka godzin przed występem zrobiliśmy próbę na której zabrakło tych trzech debili. Potem wróciliśmy do domu coś zjeść, a o 15 wszyscy przyszliśmy do teatru. Przebrałam się w mój strój, a makijażystki mnie pomalowały Zaczęliśmy nasze przedstawienie. Stylesa i Tomlinsona oraz Horana jeszcze nie było. Mój chłopak ma główna rolę, a ich nie ma. Po chwili zobaczyłam ubierających się szybko wariatów. Gdy śpiewałam moja piosenkę czasami się uśmiechałam. Louis był zdenerwowany i to było widać. Po musicalu dostałam kwiatki od mojego starszego brata. On i moja mama byli dumni, ze mnie że dałam radę, a tak się bałam. Zaczął dzwonić mój telefon. Numeru nie znałam, lecz odebrałam.
-Zuzia?-usłyszałam głos kobiety.
-Tak, a kto mówi?
-Mama Eleanor. El wylądowała w szpitalu. Miała wypadek samochodowy i jest w śpiączce.
-Jejku! To straszne, a w jakim szpitalu się znajduję?-mówiłam przerażona ze łzami w oczach.
Kobieta wytłumaczyła mi drogę do szpitala. Powiedziałam reszcie o zdarzeniu. Wszyscy wystraszeni zaczęliśmy wchodzić do aut i jechać do szpitala. Wlecieliśmy na odział jak wariaci i gdy zobaczyliśmy mamę Elki to od razu podbiegliśmy do niej. Louis się nie odzywał, stał cicho i patrzał na swoja dziewczynę. Słuchając wypowiedzi lekarza przytuliłam się do Harrego ze łzami w oczach. Klaudia usiadła i zaczęła płakać. Eleanor jeśli się nie przebudzi w ciągu tygodnia to może...Umrzeć. Widziałam łzę na policzku Tomlinsona. Przytuliłam go mocno, a on również. Zostaliśmy do późna w szpitalu. Oby się wybudziła z tego. Już chcieliśmy wyjść z jej pokoju, by zostawić ją i Louisa samego, lecz Tommo zaczął coś mamrotać pod nosem bysmy poczekali, bo musi nam coś powiedzieć.
-Pokłóciłem się z Eleanor i to tak, że postanowiliśmy zerwać. Ona cała zapłakana i zdenerwowana weszła do auta i pojechała. A potem to musiało się stać.-zaczął płakać. Harry i Niall przytulili przyjaciela, a my z Klaudią stałyśmy wryte w niego. Razem z z moja przyjaciółką trochę opieprzyłyśmy chłopaka, dlaczego pozwolił jej w takich nerwach jechać samochodem i to miesiąc po otrzymaniu prawa jazdy. Jednak pocieszałyśmy też naszego przyjaciela. Lou został jeszcze w szpitalu, a my pojechaliśmy do domów. Opowiedziałam wszystko mamie i poszłam się umyć, a następnie spać. W środku nocy słyszałam dźwięk telefonu, odebrałam zaspanym głosem.
-Zuza! Elka się obudziła!-słyszałam radość Louisa.
-To wspaniale.-powiedziałam.
-Ale... Ma zanik pamięci.-powiedział smutno.
-O nie, trzeba będzie jej przypomnieć.
-Przyszłabyś ze mną do niej jutro po szkole? Ile masz lekcji?
-No jasne, a mam osiem lekcji.
-Świetnie,nie mów nikomu, to do zobaczenia. Dobranoc i sorki za późną godzinę.
-Spoko. Dobranoc.-powiedziałam, a następnie się rozłączyłam. Rano obudziłam się lewą nogą i nie wyspana. Po porannych czynnościach zeszłam na śniadanie. Powiedziałam mamie o nocnym telefonie. Kazała mi pozdrowić moja przyjaciółkę. Wyszłam z domu i powolnym krokiem szłam do szkoły. Za soba usłyszałam krzyk:
-Zuza, zaczekaj!-wołał Harry.
-Juz, już czekam!-również krzyknęłam. Przywitał mnie namiętnym pocałunkiem. Obejmując się szliśmy wspólnie do szkoły. Nie mówiłam mu o tym, że Eleanor się wybudziła dlatego bo Louis chciał bym nie mówiła nikomu. Lekcje ciągnęły się. Czułam, że siedzę tu całe stulecie. Nadeszła pora na lunch jak zawsze o 12:30. W stołówce siedzieliśmy całą grupą. Louis był w świetnym humorze. Mieliśmy jeszcze 20 minut, ja i Harry poszliśmy na korytarz. Między szafkami oparłam się o ścianę, a Harry objął mnie w tali.
-Dawno tak blisko siebie nie byliśmy.-powiedział powoli zbliżając się.
-Yhyym...-odpowiedziałam tylko tyle, bo Styles wtopił się w moje usta. Ten pocałunek zmieniał się w coraz to namiętny. Za moim chłopakiem usłyszałam specjalną chrypkę pani od biologii.
-Za niedługo anatomia,  nie waż się tego wykorzystać.-powiedziała śmiejąc się, widząc nasze zdziwienie i zakłopotanie. Poszliśmy na dwór, była piękna pogoda. Tak bardzo chciałabym mieć już wakacje. Ja i Harry jesteśmy juz 7 miesięcy razem. Wszyscy uważają nas za bardzo słodkich, a ja jak słyszę to to rzygam tęczą. Przed szkołą powtórzyliśmy to co nam przerwano. Gdy zadzwonił dzwonek wróciliśmy do klasy z biologi. Trochę się baliśmy, że nauczycielka Nam coś powie i to przy całej klasie, lecz nic takiego nie zaistniało. Po lekcjach Harreh chciał gdzieś ze mną pójść, lecz ja mu musiałam odmówić, gdyż już obiecałam że pojadę z Tomlinsonem do Elki. Po dzwonku szybko poszłam do szafki zanieść książki i niepotrzebne mi rzeczy. Louis czekał na mnie w holu a następnie udaliśmy się na parking do jego samochodu. Po 20 minutach byliśmy w pokoju Eleanor. Nie wiedziała kim jesteśmy, więc dlatego przedstawiliśmy się jej. W torbie miałam aparat, który wyciągnęłam. Zaczęłam pokazywać jej nasze zdjęcia, z chłopakami, jej z Louisem, z dziewczynami. Ona nic nie pamięta. Louis chciał wszystko naprawić, więc jej nie powiedział o zerwaniu. El nie chciała mu uwierzyć.
-Przykro mi, ale nie pamiętam Ciebie Louis.-powiedziała patrząc z smutkiem.
-A widziałaś nasze zdjęcia i nie chcesz uwierzyć?
-Nie wiem.-spuściła głowę. Próbowaliśmy jej poprzypominać, ale nie dawało rady. Po godzinie 18 wracaliśmy do domu. Pocieszałam Louisa pod moi domem, przytulałam go cały czas. Po chwili poczułam wibracje w mojej kieszeni. Dostałam esemesa od Harrego.

                      "Mam niespodziankę dla Ciebie, przyjdź nad jeziorko, xxx."

Uśmiechnęłam się i pożegnałam się z Louisem. Szkoda mi go było, lecz nie może okłamywać El. Następnie odpisałam Harremu, że będę za 30 minut. Poszłam do domu na chwilkę się przebrać i coś zjeść. Ubrałam letnią sukienkę i sandałki. Zjadłam mały obiad zwany zupą pomidorową, a potem wyszłam z domu. Gdy doszłam na miejsce zaniemówiłam. Na trawie było pełno kolorowych balonów, a wśród nich leżał koc, a na nim wielki koszyk. Harreh do mnie podbiegł i mocno przytulił. Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do miejsca gdzie leżał kocyk. Wygłupialiśmy się, gadaliśmy jak to u nas jest w zwyczaju. Styles jest taki kochany, ze zorganizował coś takiego. Postanowiliśmy się przejść. Niedaleko było pole, latały tam motyle, ważki było tam pięknie. Położyłam się na trawie i zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że ktoś całuje mój nos. Uśmiechnęłam się i pocałowałam usta Harrego. Mój chłopak położył się obok mnie i chwycił za dłoń.

1 komentarz:

  1. Fajnie. Pisz dalej jestem ciekawa. :D Czekam na następny post.

    OdpowiedzUsuń