wtorek, 1 stycznia 2013

11. My light in the tunnel.

No więc... Przepraszam, że wczoraj nic nie dodałam, ale byłam cała zabiegana... A dlaczego? No bo sylwester... Moje przyjaciółki były u mnie i bawiłyśmy się do 7 rana... Nie ma to jak o 0 śpiewać na placu piosenki chłopaków-One Direction oraz krzyczeć forever directioner...xD Moje gardło boli z krzyczenia jak i śpiewania w domu piosenek z Take Me Home ♥ Teraz mnie głowa boli i mam gorączkę, no ale cóż sylwester się udał. Dodaje Wam posta i liczę na komentarze... Posta dedykuje Juli Wolfgarth i Adriannie Burczyk moje kochane.. Dzięki za Sylwestra. A Wam życzę dużo szczęścia, spełnienia marzeń w Nowym Roku, byście dalej były i byli wspaniałymi fanami One Direction. 69-Niech Hazza czuwa! ♥ Kocham Was...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                            H*A*R*R*Y


Po odświeżeniu się i ubraniu szybko wyszedłem z toalety by zobaczyć kto się do mnie dobijał. Przywitałem się z mama, która przyjechała. Miałem 5 nieodebranych połączeń i jedną wiadomość od Zuzy. Dotknąłem ekran palcem by SMS się wyświetlił. W wiadomości było:

Harry, ja już nie wytrzymuje!. xxx.

Co się stało? Byłem cały w nerwach. Wybrałem jej numer. Nie odebrała. Nie poddawałem się i wciąż wpisywałem jej numer oraz się łączyłem. Odebrała za 4 razem.
-Zuza!
-Harry?-zapytała płacząc.
-Tak, co się stało? Gdzie jesteś?
-Harry? Ja nie mogę, proszę zrozum że chce już zakończyć moje życie.-słyszałem w tle dźwięk samochodów. Rozłączyła się, szybko wyjąłem kurtkę i buty z szafy, ubrałem się i wyleciałem z domu. Mama spytała mnie jeszcze gdzie idę, skłamałem odpowiadając że do Louisa.  Byłem przerażony, mogę stracić osobę którą kocham. Zastanawiało mnie to czemu chce sobie odebrać życie. Gdy dotarłem do domu Zuzy, zastałem tam tylko Agnieszkę wypytałem ją gdzie jest Zuza, lecz ona nie wiedziała. Powiadomiła mnie o śmierci ich ojca. Już wiem gdzie mogła się znajdywać. Biegnąc z dala zauważyłem moją przyjaciółkę stojącą na krawędzi mostu. Podbiegłem do niej i ostrożnie podszedłem do niej.
-Zuza nie rób tego.
-Jak nie?... Mój tata umarł, a Dawid zerwał.-mówiła jąkając się z płaczu oraz zimna.
-Choć jest zimno. Porozmawiamy na spokojnie, masz powód do życia.
-Ciekawy jaki? Harry ja muszę...-chciała skoczyć lecz szybko chwyciłem ją za rękę. Wciągnąłem ją do góry i mocno przytuliłem.
-Nie rób tego. Masz żyć dla Klaudii, Nialla, rodzeństwa, Louisa i mamy. No i dla mnie...-uspokajałem ją, a ona wtuliła się w moje ramię.
-Ale, ale... Ja.. Straciłam ojca, z którym jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiałam i czuł się o wiele lepiej w szpitalu... Wszystko było dobrze, a dziś... Umarł...
-Pamiętaj zawszę będę przy tobie, będę Cię wspierał właśnie w takich chwilach. A wiesz czemu?
Dziewczyna pokiwała głową na: Nie.
-Bo Cię kocham.-dokończyłem. Zuzanna wtuliła się we mnie jeszcze mocniej. Namówiłem ją by wrócić do domu. Powiadomiłem naszych przyjaciół o całej sytuacji, poprosiłem by byli za 15 minut u Zuzi w domu.
-Nie chcę Cię dobijać, ale czemu Dawid z Tobą zerwał?-zapytałem wahając się.
-Bo myślał, że ja...-zaczęła płakać.
-Dobrze nie mów.
-Ale chce! Myślał, że ja go zdradzam z Tobą. Gdy dowiedział się o tym że się pogodziliśmy nie był zadowolony, a no i w jakiś sposób  dowiedział się o tym jak przez te ostatnie dni  zachowywaliśmy się w stosunku do siebie.
-A jak sie zachowywaliśmy?-zapytałem.
-No jak para. Klaudia nawet to zauważyła.
Dotarliśmy do posiadłości mojej przyjaciółki. Weszliśmy do domu i nagle wszyscy w salonie wstali i podeszli do Zuzy. Poszedłem zdjąć buty i kurtkę, Zuza zrobiła to samo. Niall poszedł zrobić ciepłą herbatę dla dziewczyny, gdyż cała drgała. Okryłem ją kocem i przytuliłem. Wtuliła się we mnie i zamknęła oczy. Znów poleciały jej łzy. Po pewnym czasie opowiedziała nam wszystko dokładnie. Klaudia się popłakała, ponieważ tata Zuzy również znaczył dla niej wiele. Nie tylko dla niej. Pan Klaturski również odegrał, ważną role w moim życiu. Zapoznał mnie z jego córką i gdy kiedyś jak byliśmy mali podobała mi się to doradzał mi jak mam ją tak jakby poderwać. Do domu wróciła mama Zuzy. Przywitaliśmy się z nią oraz złożyliśmy kondolencje.
-Kochanie? Słuchaj ja dziś muszę iść na noc, nie chce byś zostawała sama. Zawiozę Was do babci. Okej?-mówiła Pani Ewa do córki. Na to ona pokiwała głową. Matka przyjaciółki wyszła do kuchni, a ja razem za nią.
-Ja mogę zostać u Zuzy na noc. Będę ją pilnował.
-Nie wiem Harry czy to dobry pomysł, twoja mama może się nie zgodzić.
-Moja mama zrozumie, wie przecież że kocham Zuzę i na pewno się zgodzi.
-Dobrze to zadzwonię do niej.-w końcu uległa.
Wróciłem do pokoju, Louis przytulał Zuzę. Niall i Klaudia podeszli do mnie. Moja druga przyjaciółka była również zapłakana. Przytuliłem ją.
-Ej, odwal się od mojej dziewczyny!-powiedział.
-Co?-zapytałem zaskoczony.
-No Horan fajnie i się wydało.-uśmiechnęła się Klaudia do blondyna.
-Od kiedy wy razem jesteście.?-zapytałem
-Od wczoraj.-odpowiedział Nialler.
-To gratulacje.-krzyknąłem.
Zuzka wstała i podeszła do nas. Zapytała o co chodzi, a Niall jej powiedział nowinę. Rzuciła się na nich i gratulowała. Po 21 mama Zuzy pojechała zawieść do babci  Agnieszkę i Kamila. Niall, Klaudia i Louis już też poszli. Zostaliśmy sami w wielkim domu. Oznajmiłem Zuzce, że idę na 5 minut do mojego domu po ubrania.

                                                            Z*U*Z*I*A

Miałam dosyć tego dnia. Był on najgorszy w całym moim życiu. Zostaliśmy sami z Harrym, on jest taki słodki.. Specjalnie został, a raczej zostanie na noc by być przy mnie i wspierać. Zastanawiam się nad tym, czy on czasami nie zostaje dlatego by przypilnować bym sobie nic nie zrobiła. Harry powiedział, ze musi iść na chwilkę do domu po ubrania. Gdy wyszedł poszłam do mojego pokoju. Moje życie nie miało już sensu, mój ukochany tata nie żyje. Mimo tego co zrobił nam i mojej mamie to go kochałam. Bardzo mi pomagał. To on nauczył mnie jeździć na rowerze, grać na gitarze. Był zamiłowany w sztuce i dlatego pracował w Teatrze. Odszedł od nas bo był ciężko chory. Już wtedy kiedy się dowiedziałam o pogorszeniu się stanu zdrowotnego mojego ojca załamałam się, a co dopiero dziś kiedy on zmarł. Patrzyłam na zdjęcia na komodzie. Dawne zdjęcia. Już go nigdy nie zobaczę. Do moich oczu napłynęły łzy. gorzkie, pełne żalu i smutku. Z nocnej półki wyjęłam ostre, metalowe narzędzie. Musiałam jakoś zaspokoić ból wewnętrzny. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i przejechałam robiąc głębokie cięcie. Czułam, że powoli tracę przytomność. Do pokoju wszedł Harry, widząc mnie ściągnął z siebie koszulkę i owinął moją rękę.
-Zuza głupia jesteś?!-wydarł się. Nie mogłam nic powiedzieć... W oczach Stylesa widziałam przerażenie, strach i napływające łzy.
-Dlaczego to zrobiłaś? Obiecałaś.-mówił, lecz ja mu nie odpowiadałam. Chłopak poszedł do łazienki po bandaże i wodę utlenioną.  Czułam że mdleje.
-Zuza nie trać przytomności. Słyszysz?-krzyczał loczek.
-Ja...ja...n....


                                                        H*A*R*R*Y


Do oczu naleciały mi łzy i zacząłem płakać widząc moja przyjaciółkę, która mdlała. Położyłem ją na łóżko. Byłem cały z jej krwi, tak jak kremowy dywan znajdujący się na środku pokoju. Cały czas trząsałem ją by się przebudziła, lecz to było na marne. Zrobiłem zimne okłady i nałożyłem je na jej gorące czoło. Chlapałem ją wodą... Widziałem, że powoli otwiera oczy.
-Zuza!-krzyczałem.
-Co się dzieje?-zapytała powoli podnosząc się z łóżka. Byłem taki szczęśliwy, że się przebudziła. Mocno ją przytuliłem. Następnie owinąłem jej rękę bandażem. Ocierając ranę chusteczką z wodą utlenioną, widziałem skrzywienie się na twarzy Zuzi. Wziąłem tą rękę do mojej dłoni i delikatnie pocałowałem.
-Wszystko okej?-zapytałem.
-Tak. Dobrze, czuję się troszkę słaba.
-To zrobię kolacje. Musisz coś zjeść aniołku.
-Ale ja głodna nie jestem.
-Musisz jeść.-nalegałem.
-No dobra, ale Ci pomogę.
W kuchni zaczęliśmy robić sandwicze. Zuza rzuciła we mnie ogórkiem, który przylepił się do mojego czoła. Wybuchła śmiechem jak się obróciłem. Wziąłem kawałek pomidora i przylepiłem go na policzek dziewczyny. Nie przyczepił się tylko zjechał wlatując do koszulki.
-Harry! teraz to wyciągaj!-zdenerwowała się.
-Jesteś pewna?-pytając poruszałem znacząco brwiami.
-Nie.. Nie..Nie..-mówiła gdy się do niej zbliżałem. Wziąłem ją na ręce, a ona zaczęła piszczeć i wykrzykiwać moje imię. Gdy ją puściłem udała obrażoną i się obróciła. Podszedłem do niej i objąłem w pasie całując w policzek.
-Nie gniewaj się.
-Psss...
-No Zuza!-ugryzłem jej ucho. Ona gwałtownie się obróciła.
-Na Ciebie nigdy nie mogę się gniewać.-przybliżyła się. Chciałem poczuć jej dotyk ust. Również się przybliżyłem, gdy od pocałunku dzieliły nas 4mm zaczął dzwonić telefon domowy. Ruda poszła odebrać, a ja w tym czasie kończyłem robić kolację.


Taki tam Niallerek dla Was ♥


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz