sobota, 16 lutego 2013

19. Where are you ?

No to dziś jeszcze jedna notka xD Trochę będę Was trzymać w niecierpliwości, zobaczycie jak przeczytacie do końca. Jeśli będzie, więcej niż 1 komentarz dodam nexta. ♥ Wiem kochacie mnie, tak jak ja Was ;D

One Direction-One Way Or Another Jejku ta piosenka jest BOOOSSSKKKAAA! Przez 3 godziny pisząc tą notkę jej słuchałam na okrągło....♥♥

--------------------------


                                                               Z*U*Z*A

Jutro jedziemy na narty do Francji. Muszę pojechać do jakiegoś sklepu sportowego po spodnie narciarskie. Razem z moją mamą, Klaudią i jej mamą pojechałyśmy do centrum Londynu. Chodziłyśmy po sklepach sportowych lecz w nie było tego czego my szukamy. Weszłyśmy do ostatniego sklepu i były ostatnie dwie pary. Podbiegłyśmy do wieszaków i sprawdziłyśmy numery, które się zgadzały z naszymi. Nawet kolor Nam odpowiadał, gdyż oby dwie pary były czarno-niebieskie. Poszłyśmy do kawiarenki. Tam nasze mamy zamówiły sobie kawy, a my gorącą czekoladę. Po wypiciu spytałyśmy się rozmawiających rodzicielek czy możemy pochodzić jeszcze po sklepach i zobaczyć czy może nam się coś jeszcze przyda. Weszłyśmy do jakiegoś sklepu. Zaczęłyśmy oglądać buty zimowe, typowo zimowe. Nie zwracałyśmy uwagi na ich estetykę, tylko żeby były ciepłe i wygodne. Podszedł do mnie pracownik tego sklepu i zapytał czy w czymś może pomóc. Muszę przyznać, że był on przystojny i w dodatku młody. Uśmiechał się szeroko i czekał na moją odpowiedź.
-Tak, jedziemy na narty i chciałybyśmy znaleźć jakieś wygodne i ciepłe buty. Nie muszą być wie Pan, ładne czy coś.
-Sory, ale nie lubię jak ktoś do mnie mówi Pan. Mam 17 lat, więc.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Wydawałeś się na młodego, no ale wiesz możesz wyglądać na młodszego niż jesteś. Zuzka jestem.
-Patrick. Miło mi.-podał rękę.
-No to co z tymi butami Zuza?-usłyszałam moja przyjaciółkę za sobą.
-Mój nowy kolega pomoże Nam wybrać.-uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła gest. Zapoznałam ją z Patrickiem i zaczęliśmy wybierać odpowiednia buty do warunków na narty. Nowy znajomy chciał mój numer, więc podałam. Gdy już zapłaciłyśmy wyszłyśmy z sklepu i powędrowałyśmy do następnego sklepu. Kupiłyśmy jeszcze polary i ciepłe leginsy. Spotkałyśmy nasze mamy i wybrałyśmy się na pizzę. W powrocie stałyśmy jeszcze w korku co przedłużyło naszą pół godzinną drogę o 20 minut. Po 22 byłyśmy w domu. Pożegnaliśmy się i weszłyśmy z moją rodzicielka do domu. Moja kuzynka Olka jednak postanowiła wyjechać i dlatego moją mamę czekała droga do Manchesteru. Pożegnałam się z kuzynką i od razu pobiegłam się na górę się pakować. Wyciągnęłam moją małą walizkę i spakowałam do niej kosmetyczkę, ciepłe ubrania i buty, sukienkę na sylwestra, balerinki, bieliznę oraz kurtkę. Lot mamy o 12, więc muszę wstać około 9 rano. Nastawiłam sobie budzik i poszłam się umyć. Po wysuszeniu włosów i ubraniu piżamy przypomniało mi się czego zapomniałam. Z garderoby wyjęłam piżamkę i spakowałam ją do walizki. Położyłam się spać.
Rano pojechaliśmy na lotnisko. Wszyscy byli śpiący. Gdy już przeszliśmy odprawę i znaleźliśmy się na miejscach w samolocie. Siedzieliśmy  po trzy osoby. Z Harrym siedziała Gemma i Klaudia, za nimi siedział Louis, Eleanor i Liam ( chłopak Gemmy), a jeszcze dalej ja i Niall. Rodzice Stylesa mają przyjechać później. Niall cały czas jadł paluszki, aż w końcu mu je wzięłam i usiadłam na nich. W samolocie nie wolno jeść, a on już prawie zjadł dwie paczki.
-Ej no daj!!-darł się na samolot, aż Gemma zaczęła go wołać i uspokajać. Uspokoił się, lecz po chwili zaczął mnie łaskotać. Wiedział gdzie mam łaskotki i to szatańsko wykorzystał. Kazałam mu przestać z układem, że mu je oddam.  Dałam mu paluszki, a on zaczął się nimi znów zajadać.
-A wiesz mogłam puścić bączka na nie.-powiedziałam z poważną miną, on popatrzał się na opakowanie z skrzywioną miną, lecz po kilku sekundach wzruszył ramionami i znów je pochłaniał. Po dłuższym locie dolecieliśmy. Czekaliśmy na nasze bagaże, a następnie wynajęliśmy małego busa z racji, że było nas ośmiu i jeszcze mieli dołączyć do nas rodzice Gemmy i Hazzy.
-Ja mogę poprowadzić.-rwała się siostra loczka.
-Ja chce żyć Gemma!-krzyknął Louis, a my zaczęliśmy się śmiać. Gdy przyjechaliśmy na miejsce zaczęliśmy szukać naszego domu. Miał on numer 69, który mi się kojarzy. Harry widząc go zaczął się śmiać, po czym znacząco poruszał brwiami. Weszliśmy do domku i od razu Styles wybrał pokój. Gemma powiedziała, że mamy pełny luz i możemy spać razem ten kto jest w związku. Mój chłopak wziął mnie na ręce i pobiegł do naszego pokoju.
-Dziś do końca dnia mamy czas dla siebie. To co robimy?-rzucił mnie na łóżko.
-Ja, Eleanor i Klaudia idziemy się pokręcić po okolicy.
-Tak bez obstawy?-zapytał.
-Tak bez Was.
Do pokoju wparował Louis krzycząc czy Hazz idzie z nimi na basen.
-Widzisz masz zajęcie.-powiedziałam.
Ubrałam si ciepło i poszłam po dziewczyny. Wyszłyśmy i zaczęłyśmy oglądać co tu takiego jest. kupiłyśmy mapkę tej okolicy oraz kilka pamiątek. Niedaleko był sklep. Poszłyśmy kupić jakieś smakołyki, bo wiadomo że Niall nie przeżyje bez jedzenia. potem spacerowałyśmy i poznałyśmy ludzi. Było tu dużo przystojniaków, którzy się cały czas na nas patrzeli. Znaleźli się również podejrzane typy, którzy za nami szli, ale zignorowałyśmy to. Wróciłyśmy po kilku godzinach do domku. Było po 19 jak rozbierałam z siebie dużą warstwę ciepłych ubrań. Z łazienki wyszedł Harry.
-Tęskniłem za Tobą.-powiedział obejmując mnie od tyłu.
-Tak?  Czemu mnie to nie dziwi? Jak było na basenie?
-A dobrze. Poznaliśmy jakieś laski, trochę dziwne były.
-Aha. Idziemy na kolację?-zapytałam.
-Oczywiście, ale potem musimy iść koniecznie do jacuzzi.
Zeszliśmy na dół na kolację, rodzice Harrego spóźnili się na lot i zrezygnowali jednak z przyjazdu. Po posiłku zrobiło mi się nie dobrze. Na pewno się obżarłam. Ubrałam się ciepło i postanowiłam wyjść. Harry poszedł ze mną. Spacerowaliśmy, lecz to przerwał nam sklep z koszulkami i bluzami. Powiedziałam mojemu chłopakowi, że zaczekam za wypożyczalnią. Szłam dalej, czułam że ktoś mnie obserwuje. Obracałam się co chwile do tyłu, lecz nikogo nie było. Spotkałam tych typków co wtedy z dziewczynami. Zaczęli do mnie mówić, ale ja to zignorowałam i szłam dalej. Zaczęli iść za mną. Obróciłam się i jakaś czarna postać zasłoniła mi usta i mocno trzymała za ręce. Przerażona patrzałam przed siebie, już  postaci nie było. Teraz tylko czułam dalej ucisk na rękach, ugryzłam rękę zasłaniającą mi usta. Krzyknęłam głośno imię mojego chłopaka, lecz to na marne. Poczułam, że dostałam czymś ciężkim w tył głowy. Straciłam przytomność. Obudziłam się w jakimś pokoju. Leżałam na łóżku przywiązana do niego, widocznie był już ranek, bo słońce świeciło. usta miałam zalepione taśmą. Cała się trząsałam, bałam się. Obróciłam głowę i kontem okna zobaczyłam krew na białej poduszce. Zrobiło mi się słabo. Słyszałam kroki zbliżające się do drzwi, klamka się ruszyła i do pokoju wszedł jakiś chłopak. Miał może 17 czy 18 lat.
-Cześć Słonko. Co tam? Jak się czujesz?-zadawał mi pytania. Jaki idiota! Przecież mam zaklejone usta taśmą-pomyślałam. Próbowałam krzyczeć, lecz taśma nie pozwalała mi na to. Zaczęłam się szarpać.
-Uspokój się!
Czułam, że moje nogi nie są przyczepione pasami. Czekałam, aż nieznany mi chłopak nachyli się. Jednak to zrobił. Patrzał mi w oczy z zadowoleniem. Kopnęłam go, a on wpadł na szafkę z lampą nocną i rozciął sobie głowę kawałkiem szkła. Do pokoju wszedł kolejny. Był o wiele starszy od pierwszego. Gwałtownie mną potrząsł i odkleił taśmę.
-Nie bądź głupia. Chcesz się jeszcze bardziej pogrążyć. Teraz jesteś bezwładna. Śliczna buźka, która łatwo się sprzeda.-trzymał mnie za brodę.
-Nigdy! Mój chłopak i przyjaciele mnie znajdą, czy to się gnojowi podoba czy nie!
-Trafiła nam się pyskata, tak jak ta obok.
Wcześniej nie zauważyłam, że jest jeszcze jedno łóżko, a w nim dziewczyna. Oboje wyszli. Przecież mam telefon. To muszą być amatorzy, którzy porywają. Resztkami siły wybrałam telefon do Stylesa.
-Zuza, gdzie ty jesteś kochanie!?-krzyknął
-Harry, jakieś typki mnie porwali i chcą sprzedać, jestem w jakimś domku. Z okna widać jakąś wieże chyba radiową! ratuj mnie.-mówiłam przez płacz.
-Co? Ale dokładnie? Gdzie jesteś?-pytał przerażony.
Do pokoju wszedł ten młody koleś. Był zdenerwowany, wziął mi telefon , rozłączył się i rzucił telefon na ziemię. Za pleców ukazała mi się jakaś strzykawka.. Delikatnie wbił mi igłę w rękę.
-Nie wyrywaj się, bo będzie bolało.
Ponownie wyszedł z pokoju. Czułam, że tracę panowanie nad moim ciałem, niczego nie czułam, zaczęłam płakać jeszcze bardziej. W końcu straciłam przytomność.

                                                        H*A*R*R*Y

Całą noc szukaliśmy mojej dziewczyny, ślad po niej zniknął. Dzwoniłem do niej, lecz po kilku sygnałach włączała się sekretarka.Wszyscy siedzieliśmy i zastanawialiśmy się co mamy robić dalej. Nie poinformowaliśmy  o zaistniałej sytuacji naszych rodziców. Chcieliśmy zadzwonić na policje, lecz zrezygnowaliśmy z tej opcji. Zaczął dzwonić mi telefon.
-Zuza!-krzyknąłem i odebrałem. Wszyscy zebrali się wokół mnie. Pytałem się jej gdzie jest. Zrobiłem na głośnomówiący. Mówiła o jakiejś wieży radiowej, że ktoś ja porwał i chce sprzedać.Nie rozumiałem dokładnie o co chodzi bo płakała. Nagle się rozłączyło. Próbowałem znów się połączyć, lecz teraz to od razu włączała się sekretarka. Ubrałem się i wyszedłem z Niallem, Louisem i Liamem z domu. Szukaliśmy jakiejś wieży radiowej. Kupiliśmy mapkę miasteczka i znaleźliśmy na niej coś takiego. Poszliśmy w jej strone.
-Jest!-krzyknąłem jak zobaczyłem jakąś antenę na wieży. Pobiegliśmy tam i zobaczyliśmy w oddali domek. Weszliśmy do niego, nikogo nie było. Pobiegliśmy na górę i tam zobaczyliśmy znęcających się mężczyzn  na jakiś dziewczynach. Liam i Louis zaczęli się z nimi bić, Niall zajął się  tymi dziewczynami, a ja pobiegłem do innego pokoju szukać Zuzy. Wszedłem do jednego gwałtownie i zobaczyłem...





4 komentarze:

  1. Jesteś super! To opowiadanie wydaje się takie realistyczne...♥ Kocham je. ;D Pozdro. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. super, Dalej Paula :*****

    OdpowiedzUsuń
  3. aa weź ;p
    czekam na następne!
    wkręciłam się w sytuację. proszę pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń