Już szybciutko nadrabiam straty i zaległości. Dziękuję za udział w ankiecie i wejścia na bloga. Kocham Was. Prosiłabym o komentarze pod notkami.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!
---------------------------------------------------------------------------------------
Z*U*Z*I*A
Dwa tygodnie później
Klaudia chodziła cała w skowronkach. Nie chciała mi powiedzieć dlaczego. Na moje pytanie odpowiedziała, że niedługo to wyjdzie na jaw. Od jakiegoś czasu jej nie rozumiałam. Wtorkowe lekcje są okropne. Mamy dwie matmy i fizykę. Nienawidzę tych przedmiotów, no ale trzeba jakoś przeżyć. Po przerwie zaczynamy godzinę wychowawczą, na której przychodzi pan Gigord i przedstawi nam scenariusz do naszego tegorocznego musicalu. Po dzwonku weszliśmy do klasy. Usiedliśmy wszyscy do ławek. Nasz wychowawca zaczął nam tłumaczyć wszystko po kolei. Pan od zajęć muzycznych oznajmił nam, że za tydzień odbędą się castingi na auli. Gdy podszedł do mnie i podał scenariusz powiedział, że oczekuje ode mnie głównej roli tak jak od Harrego. Przejrzałam kartki i bardzo mi się spodobał musical. Teraz muszę się zastanowić jaką piosenkę zaśpiewam na castingu. Dowiedziałyśmy się z Klaudią, że dziewczyna Harrego też weźmie w tym występie udział. Z loczkiem też nasze relacje się coraz to bardziej psuły. Kamila cały czas z nim spędzała czas. Chłopak stracił głowę. Zaczął się czepiać, że my psujemy mu jego związek co jest nieprawdą. Odsunęłyśmy się od niego. Nie utrzymujemy kontaktu co wychodzi na dobre nam i jemu. Tęsknię za nim, no ale cóż jeśli nas o takie coś posądza to nie ma do nas zaufania. Po skończonych lekcjach wracałyśmy z Lou i Niallem do domów. Oni też już z Hazzą kontaktu nie utrzymują.
-Ta tapeciara wszystko zepsuła.-stwierdziłam.
-No masz rację, ja i Harry byliśmy jak bracia a teraz odkąd ona jest jego dziewczyna to wszystko się popsuło.-powiedział Louis.
-Nie przejmujcie się nim, kocha tego potwora to trudno. My mamy nas i nikt nas nie skłóci. Najwidoczniej Harremu jest dobrze bez nas i sam tego chciał.-Klaudia jak zawsze miała rację. Pożegnałam się z przyjaciółmi i weszłam do domu. Nikogo nie było. Poszłam do mojego pokoju, położyłam torbę i wzięłam się za lekcje. Po odrobieniu zadań zeszłam do kuchni z powodu poczucia głodu. Wzięłam mandarynki i wróciłam do mojego pokoju. Wzięłam książkę z biologi, położyłam się na łóżku i konsumując owoc wkuwałam do sprawdzianu. Otrzymałam wiadomość SmS. Otworzyłam okienko widniejące na ekranie. Była to wiadomość od Harrego.
"Zuza! Myślałem, że się przyjaźnimy ale się grubo myliłem. Wiedziałem, że Klaudia może być wredna,ale ty? Zaskoczyło mnie twoje zachowanie. Nie wiedziałem że masz zamiar zniszczyć mój związek. Wiem, że poświęcam dużo czasu Kamili, ale to dlatego że jest moją ukochaną.Nawet Louis i Niall mają taki zamiar. Najlepiej będzie jak zerwiemy ze sobą kontakt."/i>
Nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam. Jak on może nas o to osądzać?? Wybrałam szybko numer Klaudii. Gdy odebrała opowiedziałam jej o całej wiadomości. Odpowiedziała tylko, że spodziewała się że do tego kiedyś dojdzie. Po rozmowie napisałam do Louisa czy by nie wyszedł ze mną na dwór, lecz odpisał że ma sprawdzian i nie może wyjść choćby bardzo by chciał. Postanowiłam wyjść sama. Ubrałam się i wyszłam. Spacerkiem szłam w stronę jeziora. Dziś była idealna pogoda na puszczanie latawców. Kilka metrów dalej zauważyłam dzieci i kolorowe latawce. Miały one chyba problem. Podeszłam do dziewczynki o blond lokach i spytałam co się dzieje, czemu jest smutna. Dziewczynka miała 4 latka i zwie się Darcy. Jej imię przypomniało mi jak Harry mówił, że jego córka będzie się nazywać właśnie Darcy.
-Utknął mi latawiec na drzewie. Pomoże mi Pani?-zapytała.
-Żadna Pani, tylko Zuza. Oczywiście, że pomogę kochaniutka.
Wchodzenie na drzewo było dla mnie łatwiutkie, teraz tylko jak dosięgnąć po ten latawiec? Wstałam na gałęzi i w oddali zobaczyłam przystojnego chłopaka. Patrzałam się na niego sięgając po różowy latawiec.
-Mam.-powiedziałam sama do siebie. Popatrzałam w stronę gdzie był chłopak, nagle straciłam równowagę i czułam jak spadam. Nagle poczułam, że ktoś mnie złapał. Był to właśnie on... Ten chłopak, który mi się spodobał. Trzymając mnie na rękach patrzał się w moje oczy, natomiast ja w jego.
-Niezdara z Ciebie ruda.-powiedział po chwili, ukazując swoje białe zęby podczas uśmiechu.
-No taka już jestem. A no i dziękuję.
-Mogę liczyć na całus podziękowania?-zapytał.
-Oczywiście.-pocałowałam chłopaka w policzek, a on się wyszczerzył.
-Czy mogłabym dostać mój latawiec, ale potem możecie sobie romansować.-powiedziała dziewczynka podobna do aniołka.
-Tak. Oczywiście. Proszę.-podałam jej zabawkę, gdy czułam grunt pod nogami.
-Dziękuję.-wyszczerzyła się i pobiegła w stronę swojej wołającej ją mamy.
-A tak w ogóle jak masz na imię? Bo ja Dawid.-podał mi rękę.
-Zuzka.-dotknęłam ręki chłopaka.
Chłopak zaproponował spacer. Zgodziłam się. Szliśmy wzdłuż strumyka. Było bardzo romantycznie. Po kilu minutach ciszy chłopak zapytał:
-Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
-Tak, a dlaczego pytasz?
-Bo właśnie ja spotkałem.-po wypowiedzeniu tych słów poczułam motylki w brzuchu. Poszliśmy do parku. Siedzieliśmy na ławce i wpatrywaliśmy się w księżyc. Nie spodziewałam się, że szczęście mi dziś dopisze. Oparłam głowę o ramie chłopaka i zaczęliśmy rozmawiać i poznawać się lepiej. Opowiedziałam mu o Harrym i to co zrobił. Stwierdził, że nie jest mnie wart. Nie sądziłam, że się tak szybko zakocham w Dawidzie. Przed powrotem do domu wymieniliśmy się numerami. Dawid postanowił mnie odprowadzić do domu. Po drodze szliśmy blisko siebie. Po chwili chwyciliśmy się za ręce. Czułam miłe ciepełko. Idąc spotkaliśmy Harrego i Kamilę. Loczuś popatrzał się na mnie i podszedł w naszą stronę z jego dziewczyną. Szturchnęłam Dawida i wyszeptałam, że to właśnie Harry.
-Ty masz chłopaka?-zapytał zdziwiony.
-Eee...
-Tak ma chłopaka i Ciebie nie powinno to interesować skoro zakończyłeś z nią znajomość. Nara frajerze.-przerywając mi powiedział Dawid. harry stał jak wryty w ziemię. Ja cieszyłam się, że Dawid tak postąpił.
-To my jesteśmy parą?-zapytałam.
-No sorki tak mi się wymsknęło. No właśnie. Wiem, że znamy się kilka godzin, ale ja poczułem coś do Ciebie. Wiem że to jest miłość. Chciałabyś być moją dziewczyną?
-Wiesz... Oczywiście, że tak.-przytuliłam go mocno, a on delikatnie pocałował moje usta.
-Tylko nie nazywaj Harrego frajerem. Wiem, że mnie zranił no ale to nie powód by go wyzywać.-oznajmiłam mojemu chłopaku.
-Oczywiście. Rozumiem. I przepraszam Słoneczko.-przytulił mnie. Przyszliśmy pod mój dom. Podziękowałam za wszystko i pożegnałam się dając Dawidowi buziaka. Weszłam po cichu do domu.
-Gdzie byłaś córeczko?-zapytała mama uśmiechając się.
-A z kolegą na spacerze.
-Kolegą? Tak, tak... Widziałam.
-No dobra. Chłopakiem.
-Opowiadaj!-powiedziała mama zapraszając mnie ruchem ręki do kuchni. Usiadłam przy stole na przeciwko mojej mamy.
-Czekaj zrobię herbatę tą przy jakiej zawsze rozmawiamy.-wstała i zaczęła robić herbatę. Po 10 minutach zaczęłam opowiadać wszystko. O Dawidzie, Harrym i o szkole.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz